SIEĆ NERDHEIM:

Więcej

    Spotkania i konfrontacje. Recenzja komiksu Descender. Powstanie robotów

    Okładka przedostatniego tomu miniserii

    Piąty tom Descendera Lemire i Nguyena utrzymuje szybkie tempo Orbitalnej Mechaniki i rwaną, podzieloną na miniepizody narrację Osobliwości. Jesteśmy w najwyższym punkcie łuku fabularnego tej historii. Przynajmniej część wątków powinna się wreszcie rozstrzygnąć, żeby oczyścić pole przed finałem.

    Jak pamiętacie, w końcówce poprzedniego tomu mieliśmy poważny cliff hanger – zjednoczone siły ras biologicznych odnalazły Mechaniczny Księżyc, gdzie schroniły się roboty. W głowach na pewno słyszeliście przy tej okazji Admirała Ackbara ostrzegającego o pułapce – teraz okaże się, czy była skuteczna. W cieniu zaminowanej planety nastąpią spotkania wszystkich sił ścigających TIMa-21 po galaktyce. Komu uda im się przeżyć i nawiązać kontakt z chłopcem?

    To bardzo dramatyczny tom, więc naprawdę łatwo o spojlery. Mogę wam powiedzieć, że z kogoś zostaną wreszcie wyciągnięte kable, Quon znowu spróbuje przestać być dupkiem, a Zbój zostanie kluczowym elementem porozumienia. Jak wcześniej, co kilka stron zmieniamy perspektywę – czytamy o TIMie, Andym, armii, zbuntowanych robotach, wreszcie docieramy nawet do Wiertacza poznającego magiczną, raczej nieprzyjazną faunę planetoidy Woch. Zawrót głowy murowany. Pamiętajcie, że ten komiks czyta się jak film akcji.

    Zbuntowane roboty

    Jeśli nie irytuje was rwany, fragmentaryczny sposób opowiadania Lemire’a, być może zmartwi was jednak to, że w tym tomie nie znajdujemy nawet części odpowiedzi na liczne zagadki Descendera. A przecież to prawie końcówka! Pocieszę was, że tym razem akcja urwie się w scenie obiecującej nam poważną rozmowę o pochodzeniu robotów.

    Jak pisałam we wcześnieszych recenzjach, nie zawsze przekonuje mnie psychologia postaci w ujęciu Lemire’a. W Osobliwościach starał się zdefiniować najważniejszych bohaterów w oparciu o pojedyncze epizody z ich życia, co było przewidywalne i pozbawione głębi. Kiedy jednak pokazuje nam, jak zachowują się teraz, przyciśnięci okolicznościami, reagujący na agresję czy czułość, wierzę mu znacznie bardziej. Na przykład Andy i Effie stają się coraz ciekawszymi postaciami, nie są określani przede wszystkim przez łączącą ich relację, ale przez pragmatyczny racjonalizm dziewczyny i skrywaną łagodność chłopaka. Z kolei Wiertacz, którego wątek sprawiał wrażenie czegoś wprowadzonego dla rozluźnienia i złapania oddechu, zaczyna wyrastać na ważnego bohatera. Zdradzę wam, że jego przygody stają się istotne także w kontekście sequela Descendera, miniserii Ascender.

    Bohaterowie Descendera rozpaczliwie poszukują odpowiedzi, które mogłyby im pomóc w zrozumieniu siebie, odzyskaniu przyjaciół, poukładaniu życia. Starają się przy tym, jak mogą, ale w sytuacji stanu wojennego akcja i działanie bardzo rzadko oznaczają krok w kierunku zrozumienia. Jeśli ktoś próbuje was zabić, skupicie się na obronie, czy próbie odkrycia jego prawdziwej natury i znaczenia w kosmicznej perspektywie? Dokładnie to samo wybierają ludzie, roboty i inne rozumne rasy. Nawet jeśli wolałyby postępować inaczej.

    Przed nami i twórcami już tylko jeden tom, sześć odcinków Descendera. Łagodna, akwarelowa kreska Nguyena udźwignęła już mnóstwo wydarzeń, nieoczekiwanych spotkań i toczącej się na wielu płaszczyznach wojny. Obawiam się, że na koniec nie dostaniemy wszystkich odpowiedzi albo akcja zagęści się do tego stopnia, że zapanuje w niej chaos. Mam nadzieję, że nie – ten komiks ma według mnie wzloty i upadki, jest jednak interesującym podejściem do science fiction pełnego akcji i rozważań o sztucznej świadomości. Takiej, która będzie pozornie podobna do ludzkiej, a naprawdę fundamentalnie od niej różna.

    Wiertacz na planecie Woch
    SZCZEGÓŁY:
    Tytuł: Descender. Powstanie robotów
    Wydawnictwo: Mucha Comics
    Scenariusz: Jeff Lemire
    Rysunki: Dustin Nguyen
    Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
    Typ: Komiks
    Gatunek: science fiction
    Data premiery: styczeń 2020 r.
    Liczba stron: 120

    PODSUMOWANIE

    Plusy:
    + wartka akcja
    + nietracące rozmachu i energii rysunki Nguyena

    Minusy:
    - pocięta na kawałki akcja może irytować

    komentarze

    guest
    To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
    0 komentarzy
    Inline Feedbacks
    Zobacz wszystkie kometarze
    Agnieszka „Fushikoma” Czoska
    Agnieszka „Fushikoma” Czoska
    Mól książkowy, wielbicielka wilków i wilczurów. Interesuje się europejskim komiksem i mangą. Jej ulubione pozycje to na przykład Ghost in the Shell Masamune Shirow, Watchmen (Strażnicy) Alana Moora czy Fun Home Alison Bechdel, jest też fanem Inio Asano. Poza komiksami poleca wszystkim Depeche Mode Serhija Żadana z jego absurdalnymi dialogami i garowaniem nad koniakiem. Czasem chodzi do kina na smutne filmy, kiedy indziej spod koca ogląda Star Treka (w tym ma ogromne zaległości). Pisze także dla Arytmii (arytmia.eu).

    0
    Podziel się swoją opiniąx
    ()
    x