SIEĆ NERDHEIM:

Nawet laguje jak kiedyś. Wrażenia z bety Diablo 2: Resurrected

KorektaJustin
Diablo 2: Resurrected – okładka gry

Blizzard nie pozwala nam zapomnieć, że ma duże nadzieje związane z serią Diablo. Komórkowy Immortal, nadchodząca czwórka oraz jako przystawka – remaster kultowej dwójki. Odświeżenia klasyka doczekamy się już we wrześniu, a tymczasem miesiąc przed dwóch naszych redaktorów mogło spróbować swoich sił w otwartej becie, zarówno na PC jak i PS4.

Kerber: Nie byłem nastawiony entuzjastycznie, mając w pamięci fiasko Warcraft 3: Reforged oraz ciągłe wybryki w firmie Activision Blizzard. Usiadłem do bety z sentymentu i chorobliwej ciekawości, chociaż w teorii powinienem być idealnym klientem na taki produkt – wagarowało się kiedyś, aby w kafejkach internetowych przepuszczać złotówki na bieganie po mrocznym świecie Sanktuarium. Przyznam, że na początku wieści o wskrzeszonym Diablo 2 wzbudziły we mnie ciepłe fanowskie uczucia, ale im więcej newsów się pojawiało, tym mniej nowego zapowiadały. Bo dostaliśmy właśnie nic innego, jak kolejną upiększoną wersję jednej z kultowych gier Zamieci.

Andy zestarzała się niczym dobre wino, a kopie nadal mocno jak czysta.

Ponton: Ja z kolei należę do konsolowców, więc gdy tylko dowiedziałem się o Diablo 2 na moją platformę, byłem zachwycony. Komputera używam jedynie do pisania tekstów i dla przeglądarki, więc nie ma mowy o graniu. Ta możliwość została stworzona specjalnie dla mnie. Jestem również starym dziadem, który miał swoją pierwszą stacjonarkę z pierdzącym modem internetowym i możliwością korzystania z poczty jako komunikatora ze znajomymi. Pamiętam, jak w e-mailach wymienialiśmy się m.in. Informacjami, jak ułożyć totem w Ace Venturze, jak uwolnić homunkulusa w Księciu i Tchórzu i najważniejsze – kto pierwszy ubije Diablo! I po wielu, wielu latach Blizzard dał mi możliwość przetestowania na PS4, jak ubijać siły zła przy użyciu pada. Fajnie użyć kwadratu, trójkąta czy spustów zamiast klawiatury i myszki. Czy jednak wersja beta (w mojej opinie całkiem obszerna – dwa pełne akty to całkiem sporo rozgrywki) wzbudziła we mnie chęć zakupienia pełnej wersji za prawie 200 złotych? Otóż przez te parę godzin bawiłem się nieźle, ale właśnie – chyba szkoda mojego budżetu na archaiczną grę, którą znam na pamięć.

Kerber: Oprócz nowości, jaką jest port na konsole, to nadal to kropka w kropkę stary klasyk hack&slash (oj, pardon, monetki same się podnoszą). W becie mogliśmy pobiegać niemal wszystkimi postaciami (wyłączono Zabójczynię i Nekromantę), sam zostałem przy Druidzie i Amazonce. Poczułem się tak, jakbym wrócił w dawno nieodwiedzane rejony, ale ktoś wyremontował wszystkie zabytki, zachlapał lochy błyszczącą krwią, posadził trawę i nasypał świeżego piasku na pustyni. Remaster wyciska, ile może ze współczesnego sprzętu, aby dostarczyć nam wizję Sanktuarium takiego, jakie zapisało się w naszych wspomnieniach. A jak komuś tęskno do retro, to jednym przyciskiem można przełączyć się natychmiast na oryginalną grafikę, którą podobno dopieszczono. Nie pamiętam, by Diablo 2 było aż tak rozpikselowane… może to różnica monitorów, może ktoś pomyślał, że trochę więcej pikseli i grafika remasterowana będzie wyglądać tylko korzystniej? A może to tylko różowe okulary, ale sęk w tym, że tych poprawek graficznych w wersji legacy nie widać.

A tak prezentuje się grafika w trybie legacy. Podobno poprawiona.

Ponton: No popatrz, też wybrałem Druida, ale to chyba tylko dlatego, aby poczuć coś nowego, bo nigdy tą postacią nie grałem. I w sumie było fajnie – potwory padają jak muchy, wydają specyficzne dźwięki, nasza postać znowu nas informuje, że nie ma miejsca w ekwipunku, a wokół wybrzmiewa przewspaniała muzyka. Po latach, będąc bardziej świadomym użytkownikiem pewnych składowych elementów produkcji w popkulturze, to właśnie soundtrack doceniam bardziej. W czasie zabawy, kiedy upewniłem się, że nic mi nie grozi ze strony przeciwnika, zostawiałem grę w tle, aby go posłuchać, a nad moją głową cały czas unosił się dymek z podpisem #nostalgy. Dla zatwardziałego konsolowca ten powrót jest fajny, ale bardziej w ramach ciekawostki, jakie to przeżycie na innej platformie. Grafika nieco się zmieniła, choć nie jest to aż tak radykalna zmiana, abym dostawał estetycznych spazmów podczas rozgrywki, tym bardziej że ma pewne niedociągnięcia. Podczas filmu wprowadzającego pojawił się asynchron – nie wiem, czy to moja kinooperatorska choroba zawodowa, ale jest to bardzo widoczne, a taka sytuacja nie powinna mieć miejsca.

Kerber: Uwspółcześniona grafika oraz kilka nowych filmików to za mało i dla mnie, abym skusił się na pełną wersję. Zwłaszcza że nie zmieniono rozgrywki. Nie mogłem uwierzyć w to, co kiedyś znosiłem, a za iloma rzeczami już nie tęsknię, na czele z najgorszym – bieganiem postaci, ograniczanym paskiem kondycji. Blizzard chwalił się, że da graczom kilka wygód, ale na PC wprowadził ich mniej, niż oferują mody. Spójrzcie na screeny z konsoli, ten pasek umiejętności jest taki wygodny! Z kumplem od Czarodziejki poczuliśmy się jak dwa stare muppety, gdy, czyszcząc podziemia, stale narzekaliśmy na przeżytki, które już nie występują w takich grach.

– Fajnie wciskać kwadrat, zamiast klikać myszką (Ponton); – Chciałbym taki pasek umiejek na PC! Mógłby tylko nie dyndać z dala od krawędzi ekranu. (Kerber)


Ponton: To całe Diablo to jest archaizm pełną gębą. Począwszy od braku miejsca w ekwipunku i układania go automatycznie, przez sposób rozgrywki, kończąc na zadaniach i braku obserwacji wątku. Nowoczesne usprawnienia tutaj nie istnieją. Nie jest to może duży mankament, ale przy takim remasterze ten motyw mógłby zostać nieco poprawiony. Jako człowiek urodzony kiedy Czarnobyl postanowił sobie eksplodować, rozumiem, jak to dawniej się grało. I również nie dowierzam, że mi to nie przeszkadzało.

Kerber: Ja wracam często do Titan Quest, a w Battle.net biegałem z kolegą, który ciśnie w Path of Exile, gierki, które, choć już niemłode, znacząco przyczyniły się do zmian w formacie action rpg. Jeśli młodszy fan tego gatunku usiądzie do Ressurected, to chyba złapie się za głowę.

Ponton: Dla takiego gracza dwójka może być totalnie przestarzałą grą z prostą fabułą i ograniczoną mechaniką rozgrywki. I nie ukrywajmy – niezbyt dobrze zrobionym estetycznie produktem. Trochę mi przykro, bo to legendarna gra mojego dzieciństwa, ale tak jak niektóre filmy nie powinny mieć swoich rebootów, tak remaster Diablo nie ma większego sensu. Uwzględniając fakt, że Blizzard chce zarobić parę dolców, to wznowienie jest i tak średnim pomysłem finansowym. 

Gnojarze aż strzelają z radości, że piasek w kuwecie taki świeży i błyszczący.

Kerber: A oprócz tego są jeszcze nowe błędy. Zacięcia postaci, nieotwierające się drzwi i częste lagi (nawet w grze solo) niemal idealnie oddały imersję grania na Battle.net z internetem z lat dziewięćdziesiątych. Do tego zdarzały się jeszcze inne kwiatuszki: zginęła mi łotrzyca, po czym wskrzesiła się sama po przejściu przez portal, ale tylko w postaci latającego w powietrzu łuku. Chciałbym powiedzieć, że w pełnej wersji tego nie zobaczymy, ale Warcraft 3: Reforged było, jakie było, więc nie trzymałbym kciuków.

Ponton: Jeśli chodzi o lagi, to akurat nie zauważyłem większych błędów. Raz spotkałem się z sytuacją, kiedy podczas walki z Krwawą Orlicą nagle wspólnie teleportowaliśmy się w inne miejsce mapy. W sumie spoko, bo przyboczne mięso armatnie zostało na swoim miejscu i szybciej ją ubiłem. Jestem zdziwiony, kiedy przytaczasz tak ogromne bugi. Są dwie opcje – albo za mało grałem, aby doświadczyć takich sytuacji, albo wersja na konsolę jest bardziej dopracowana. Zostawię tę kwestię może pod dialog naszych czytelników.

Fani słyszą ten obrazek.

Kerber: To możliwe, są różnice w wersjach gry, jak interface, a w dodatku na konsolach nie poczatujesz sobie z innymi graczami. Ressurected jest ładnym opakowaniem dla starej gry z drobnymi zmianami dodanymi na „odwal się” i to czuć. To wciąż mega-grywalna produkcja, wciągająca (nie bez powodu w becie ganiałem dwiema postaciami), ale Blizz miał szansę dać nam coś nowego, ekscytującego, jak nowy loch lub – bądźmy odważni – ósmego bohatera. I sknocił. Gdyby chociaż jeszcze ubili z mechaniki kilka świętych krów… a tak to te artefakty gameplay’u są równie przydatne, co normalne mućki w diabolu, które jedynie wybuchają nam w twarz, bądź stoją bez celu w polu.

Ponton: „Tak, tak, tak, ten w lustrze to niestety ja”, jak śpiewał Grzegorz Ciechowski. I myślę, że Diablo po latach, gdyby mógł spojrzeć w lustro, zauważyłby swoje zmarszczki, westchnął i stwierdził – eh, to niestety ja – niezmieniony, przestarzały, z grupką starych znajomych, którzy mnie cenią. Jednak czy dalsi znajomi są na tyle oddani, aby wydać na mnie 180 zł? Niestety, poza faktem, że bawiłem się naprawdę nieźle, to jednak nie zamierzam poświęcić takiej kwoty. Sorry ziomeczku, ale nasza relacja nie jest aż tak silna. Fajnie, że mogłem przeżyć to na konsoli, nie mając możliwości wrzucić wspomnień za pomocą innego nośnika, ale to jednak zbyt wygórowana cena za powrót do dzieciństwa.

SZCZEGÓŁY:
Tytuł: Diablo 2: Ressurected
Wydawca: Blizzard Entertainment
Producent: Blizzard Entertainment, Vicarious Visions
Platformy: Nintendo Switch, PC, PS4, PS5, XONE, XSX|S
Gatunek: hack&slash, action rpg
Data premiery: 23.09.2021
Recenzowany egzemplarz: PC, PS4

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Sebastian "Kerberos" Luc-Lepianka
Pod obliczami maski trifaccia kryje się student dziennikarstwa, dumny koci tata, a także pasjonat mitologii greckiej oraz wielu aspektów popkultury. Jak Cerber strzegę swojej kolekcji gier, książek, komiksów, figurek Transformersów i Power Rangers. Kiedy tylko jest szansa, oddaję się urban exploringowi z ekipą Pniak, po drodze próbując głaskać uliczne sierściuchy. Najczęściej gram z padem lub kostkami w garści. Piszę, słuchając muzyki ze starą duszą, a kawałek serca bije w Wenecji.