SIEĆ NERDHEIM:

Przydługawy wstęp, który może zapowiadać coś świetnego! Recenzja książki Eskadra Alfabet

Gwiezdne Wojny to jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek w świecie popkultury. Nawet ludzie, którzy nigdy nie widzieli filmów z uniwersum, kojarzą, kim jest Darth Vader i do czego służy miecz świetlny. Fani są natomiast pogrążeni w ciągłych sprzeczkach na temat tego, której filmowej trylogii nienawidzą bardziej albo o to, kto strzelił pierwszy. Nic dziwnego, prequele otaczały się mnóstwem kontrowersji. Nie inaczej jest z sequelami Disneya, które zasłużenie oberwały niejednym wiadrem z pomyjami. Ale Gwiezdne Wojny to nie tylko filmy.

Książki i komiksy osadzone w świecie wymyślonym przez Lucasa były potężną bazą wiedzy, mocno rozwijającą uniwersum. Do tego stopnia, że fani dzielą je na te mniej albo bardziej kanoniczne, powstały specjalne listy chronologii, całe instrukcje tego, jak należy wszystko czytać. Niektóre Legendy były ze sobą nawet sprzeczne, nic więc dziwnego, że Myszka Miki postanowiła zamknąć ten temat. Na ich miejsce powstał nowy książkowy kanon. Jego częścią jest właśnie Eskadra Alfabet.

Alexander Freed zabiera czytelnika w czasy niedługo po bitwie o Endore. Imperium się rozpada, próbując utrzymać ciężar galaktyki po śmierci Imperatora. Kolejni szturmowcy dezerterują, przechodząc na stronę Nowej Republiki, następcy Rebelii. W tych okolicznościach poznajemy jedną z bohaterek: Yrici Quell, Ex-pilotkę Imperium, która porzuciła służbę po otrzymaniu amoralnego rozkazu skazującego jedną z planet na śmierć. Brzmi trochę sztampowo, ale pozytywnie zaskoczyłem się, kiedy wyszło na jaw, że wcale nie jest nawróconą bohaterką. Po prostu postąpiła zgodnie ze swoimi sumieniem i próbuje tylko ogarnąć życie w nowej rzeczywistości. Bohaterów jest jeszcze kilku i wszyscy są tak samo ciekawi.

To było największe zaskoczenie, które przeżyłem po rozpoczęciu lektury. Kierunek obrany przez Disneya w kinowych sequelach sprawił, że spodziewałem się czegoś przyziemnego i lekkiego. Młodzieżowej przygody w stylu Zwiadowców J. Flanagana. Tymczasem Alexander Freed zaserwował nam coś, czego po Gwiezdnych Wojnach zazwyczaj nie oczekujemy. Głębsze wejrzenie w postaci, ich przemyślenia, rozterki i wewnętrzne konflikty. Niestety, mam wrażenie, że odbyło się to kosztem części opisów. W efekcie tego ciężko jest wizualizować sobie świat przedstawiony, w którym pojawiają się licznie rasy czy miejsca, których nie znamy z dużych ekranów.

Sporo czasu potrzebowałem także na przyzwyczajenie się do stylu pisarza. Dopiero po pokonaniu pierwszych stu stron zacząłem powoli nabierać płynności w poznawaniu historii. Kiedy docierałem do dwusetnej strony, leciałem już jak burza. Zdaję sobie jednak sprawę, że nie każdy cierpliwie dotrwa do tego momentu. Sam, gdybym miał coś innego na półce, zapewne bym się przerzucił. Problemy z pierwszymi stronami wzmacnia dodatkowo sposób prowadzenia historii. W bardzo krótkim czasie narracja często przeskakuje z miejsca na miejsce. Co chwilę wprowadza także nowych bohaterów. Początkowo ciężko było mi się połapać w tym, kto będzie grał główne skrzypce, a kto należy do drugiego planu. Tytułowa Eskadra i główna ekipa klaruje się nam dopiero w okolicach połowy książki. To nieco za późno.

Pierwszy tom Eskadry Alfabet należy traktować jako wstęp. Miejscami za bardzo rozciągnięty i taki, w którym ciężko się na początku połapać, ale zdecydowanie wart odrobiny cierpliwości. Liczę, że kolejne części wyzbędą się bolączek poprzedniczki. W innym wypadku cały potencjał może zostać zmarnowany. Na dodatek mało spektakularnie.

SZCZEGÓŁY
Tytuł polski: Eskadra Alfabet
Tytuł oryginalny:
Star Wars. Alphabet Squadron
Wydawnictwo: Firma Księgarska Olesiejuk
Autor: Alexander Freed
Tłumaczenie: Krzysztof Kietzman
Gatunek/Typ: Sci-Fi
Data premiery: 13.10.2021
Liczba stron: 528
ISBN: 9788382168402
spot_img

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Janusz "Kocilla" Walaszek
Janusz "Kocilla" Walaszek
Miłośnik psów, strzelnicy i sportów walki. Oddany fan Blizzard Entertainment oraz uniwersum Warcraft. Gdyby mógł wybrać najlepsze miejsce na planecie, zdecydowanie byłyby to rodzime góry. Kieruje się w życiu prostą zasadą: "Wszystkich zwierząt na święcie nie pogłaszczesz, ale próbować warto".
Gwiezdne Wojny to jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek w świecie popkultury. Nawet ludzie, którzy nigdy nie widzieli filmów z uniwersum, kojarzą, kim jest Darth Vader i do czego służy miecz świetlny. Fani są natomiast pogrążeni w ciągłych sprzeczkach na temat tego, której filmowej trylogii...Przydługawy wstęp, który może zapowiadać coś świetnego! Recenzja książki Eskadra Alfabet
Włącz powiadomienia OK Nie, dzięki