SIEĆ NERDHEIM:

Na pohybel umiarowi. Recenzja komiksu Świat Dryftu. Część pierwsza. Opowieść o złodziejach i trollach

KorektaJustin
Świat Dryftu - okładka
Świat Dryftu – okładka

W pierwszym momencie okładka Świata Dryftu skojarzyła mi się z papierowymi RPGami: D&D lub Warhammerem, lecz w bardziej komediowej wariacji. Otworzyłem więc komiks z nadzieją na pełną przygód historię i, jak miało się dość szybko okazać, nie spotkało mnie rozczarowanie.

Na południu Świata Dryftu trwa wojna. Trollica Mateczka K’nesser zebrała ogromną armię i zaczęła podporządkowywać sobie coraz liczniejsze osady, a te, które jej się sprzeciwiają, czeka zniszczenie. Jednak dla uciemiężonych ras wciąż jest nadzieja w postaci Durrys. Stała się ona dowódczynią buntowników i planuje obalić samozwańczą władczynię krainy. Do tego potrzebuje jednak pomocy Dommovoi – mieszkańców wioski opiekującej się świątynią Nervila. Tutaj właśnie zaczyna się właściwa fabuła komiksu. Poznajemy bowiem głównych bohaterów: złodziejaszka Dellrica, który ma za zadanie okraść sakralny budynek oraz Ysabeau, ludzką kobietę, wysłaną przez wiedźmę, aby zdobyła dla niej tajemniczy artefakt. Wszystko się jednak komplikuje. Dziewczyna uwalnia się spod działania uroku, a wspomniana świątynia wybucha. Od tego momentu dwójka bohaterów musi współpracować, aby poradzić sobie z licznymi niebezpieczeństwami.

Świat Dryftu - przykładowa strona z komiksu
Świat Dryftu – przykładowa strona z komiksu

Opisane powyżej wydarzenia przestawione zostały na zaledwie dziesięciu stronach – pierwsza z nich zajmuje zwięzłe przedstawienie sytuacji geopolitycznej w krainie. Łatwo jest się więc domyślić, co czeka nas w późniejszej części komiksu. Na trochę ponad pięćdziesięciu stronach autor zawarł liczne motywy kojarzące się z przygodowym fantasy. Mamy więc między innymi epicką ucieczkę, tajemniczego antagonistę, wielką bitwę, zdradę, wszechpotężnego maga, idylliczne miasto i kąśliwe żarty. Podsumowując: nie ma miejsca na nudę. Cieszy również, że pomimo niewielkiej objętości Ken Broeders zdążył zamknąć pewne wątki, dzięki czemu ma się wrażenie rzeczywistego postępu historii.

Jeżeli miałbym się do czegoś przyczepić w kwestii fabuły, byłby to brak konsekwencji w sprawie głównej bohaterki, Ysabeli. Sam opis komiksu wskazuje nam, że pojawienie się człowieka w Świecie Dryftu jest czymś niezwykłym. Jednak nie widać tego. Część postaci zwróci uwagę, że to ludzka kobieta, ale nic z tego faktu tak naprawdę nie wynika. W niektórych sytuacjach prosiłoby się, aby chociaż raz któryś z bohaterów pobocznych był zaskoczony widokiem Ysabeli i żywo na nią zareagował.

Świat Dryftu - przykładowa strona z komiksu
Świat Dryftu – przykładowa strona z komiksu

Pod względem szaty graficznej komiks wypada dobrze. W pierwszej kolejności warto wspomnieć o projektach postaci. Przedstawiciele różnych ras prezentują się przyjemnie dla oka. Nie są może jakoś nazbyt wymyślni, ale ich wygląd tworzy spójny obraz istot zamieszkujących fantastyczną krainę. Na pewien sposób zaskakuje projekt Dellrica, u którego wyłącznie uszy wskazują na przynależność do rasy elfów. Poza tym jednym elementem bardziej kojarzy się z gnomem. Na pochwałę zasługuje też wygląd czarownicy, która została ukazana jako pokraczna kreatura z dwoma parami rąk. Duży plus komiksu stanowią pełne akcji kadry. Często są one niezwykle szczegółowe, ale przy tym nie tracą na czytelności i ani razu nie miałem problemu ze zorientowaniem się, co takiego się na nich dzieje.

Trzydzieści ostatnich stron komiksu zajmują dodatki przygotowane przez Kena Broedersa. Opowiada on o początkowych pracach nad tytułem, skąd w ogóle wziął się pomysł na Świat Dryftu, pokazuje pierwsze szkice oraz przykładowe plansze, które rozsyłał do wydawnictw – jedna z nich wygląda świetnie, zapowiadając ciekawą przygodę i szkoda, że wszystko wskazuje na to, iż nie zostanie nigdzie użyta. Prócz tego znajdują się tutaj krótkie opisy poszczególnych bohaterów i informacje, jakie cechy autor pragnął podkreślić poprzez ich wygląd.

Świat Dryftu - przykładowa strona z komiksu
Świat Dryftu – przykładowa strona z komiksu

Raz na jakiś czas lubię sięgnąć po tytuł niezbyt wymagający, nagminnie korzystający ze znanych wszystkim fanom fantastyki motywów, sprawnie posługujący się archetypami postaci i po prostu niezobowiązujący. Jest to zazwyczaj przyjemny tytuł, po którym nie spodziewam się, by ze mną jakkolwiek dłużej pozostał. Zwykły, potrzebny podczas konsumpcji kultury, przerywnik. Takim właśnie komiksem okazał się Świat Dryftu autorska Kena Broedersa wydany przez Lost in Time.

Serdecznie dziękujemy wydawnictwu Lost in Time za egzemplarz recenzencki

SZCZEGÓŁY:
Tytuł: Świat Dryftu. Część 1. Opowieść o złodziejach i trollach
Wydawnictwo: Lost in Time
Scenariusz i rysunki: Ken Broeders
Tłumaczenie: Olga Niziołek
Gatunek: fantasy
Liczba stron: 88
Data premiery: 16 luty 2021

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Adam "Sumo" Loraj
Rocznik '98. Student historii. Sięga w równej mierze po anime, filmy, gry wideo, komiksy i książki. Fan twórczości Hideo Kojimy, Guillerma del Toro i Makoto Shinkaia. Od najmłodszych lat w jego sercu pierwsze miejsce zajmują Pokemony, a zaraz potem Księżniczka Mononoke. Prowadzi i gra w papierowe RPGi, w szczególności w Zew Cthulhu i Warhammera. Za najlepszego światowego muzyka uważa Eltona Johna, a polskiego Jacka Kaczmarskiego. Swoje opowiadania publikował w m.in. magazynach: Biały Kruk, Histeria, Szortal na Wynos lub w antologii Słowiański Horror.