SIEĆ NERDHEIM:

Klimat gęsty niczym rybi śluz. Recenzja komiksu Malarz.

KorektaJustin
Ciemność widzę, widzę ciemność…

15 marca 1937 to data doskonale znana wszystkim fanom horroru. Tegoż dnia ziemski świat opuścił jeden z najwybitniejszych pisarzy grozy – H.P. Lovecraft. Pozostawił po sobie wiele intrygujących dzieł, a większość z nich obraca się wokół mitów o Przedwiecznych Istotach. Amerykański pisarz z Providence, mimo że cechował się chłodem i niezwykłą skrytością, w testamencie udzielił zgody na wykorzystywanie swoich pomysłów z myślą o przyszłych pisarzach, którzy, podobnie jak on, chętnie zagłębiają się w otchłań szaleństwa.

Jednym z takich „szaleńców” jest Łukasz Godlewski. Pochodzący z Gdańska artysta zdecydował się na odważny krok, startując ze swoim pomysłem na platformie Kickstarter. Wyzwanie zakończyło się sukcesem, a sam autor dał się poznać fanom komiksu i lovecraftowskiej prozy zza Atlantyku. Zwycięski projekt wydano tym samym w dwóch wersjach językowych: polskiej i angielskiej. Poza tym po przekroczeniu ustalonych progów zainteresowani posiadaniem Malarza na swojej półce mogli liczyć na ciekawe dodatki w postaci klimatycznych naklejek oraz kilkustronicowego Art Zina – osobnej pozycji niezwiązanej z tematem głównego komiksu.

Ale tu pięknie!

Po otrzymaniu swojego egzemplarza od razu rozpocząłem badania nad treścią. Naznaczona mistycznym sznytem okładka z czarnym, wycentrowanym prostokątem i tajemniczymi znakami przywołującymi na myśl nieznane kulty, od razu pobudziła moją wyobraźnię i zachęciła do wkroczenia (jak zapowiadano) w mroczny świat. Czy warto było przekraczać próg rzeczywistości? Jeszcze jak!

Już pierwsze strony zdradzają główne miejsce akcji. Są to okolice Gdańska, a dokładnie nieistniejąca lokacja o nazwie Paszczewo. Dwójka turystów postanawia rozejrzeć się po okolicy i na skutek nieszczęśliwego zbiegu zdarzeń wypuszczają z rybackiej chatki dziwną istotę. Parę tygodni później tytułowy protagonista – Konrad Ostawsen – otrzymuje wezwanie do sądu. Sprawa dotyczy spadku po zmarłym ojcu. Kiedy wszelkie formalności ma już za sobą, udaje się do wyznaczonego w testamencie miejsca (wspomnianego Paszczewa). Nie mając zbyt wygórowanych oczekiwań, Ostawsen rozgląda się po opuszczonej ruderze. Poza unoszącym się wszędzie smrodem, tylko morskie stworzenia umieszczone w słoikach z formaliną wywołują większe obrzydzenie. Dalsze poszukiwania zostają przerwane przez przegniłe deski w podłodze. Na skutek ich pęknięcia Konrad wpada do wody, a na dnie zauważa tajemniczą skrzynię. Z kolei nazbyt gościnna morska roślinność owija się wokół nogi Ostawsena i nie pozwala bohaterowi wydostać się na powierzchnię. Z opresji ratuje go lokalny rybak i opiekuje się nim do czasu, aż niedoszły topielec powraca do normalności. Zobaczona przez niego skrzynia nie daje mu jednak spokoju. Postanawia ją wydobyć. Niestety nie jest to proste, a zadania nie ułatwiają bardzo agresywni tubylcy. W końcu bohaterowi udaje się wyrwać skrzynię ze szponów morza. Jej zawartość stanowią zapiski i nagrania zmarłego ojca, a ich tematem przewodnim jest wyprawa na tajemniczą wyspę. W kufrze znajduje się coś jeszcze – słoik z czarnym płynem niewiadomego pochodzenia. Konrad nie ma jeszcze pojęcia, że przyjdzie mu się zmierzyć z istnym szaleństwem…

Badanie mitów wymaga źródeł.

To oczywiście nie wszystko. Dzieło Godlewskiego poza głównym opowiadaniem zawiera kilka bonusów. Są nimi posłowie Przemysława Zawrotnego, krótki komiks zainspirowany japońskimi legendami o syrenach zatytułowany Ningyo oraz zilustrowana historia powstawania Malarza, okraszona interesującymi komentarzami. 

Godlewski (w sumie nazwisko zobowiązuje) godnie wypełnia wolę Lovecrafta. Dosłownie malując gęsty i mroczny klimat, przy jednoczesnym czerpaniu inspiracji od amerykańskiego pisarza, sprawił, że lovecraftiańskie mity odżyły na nowo. W Malarzu nie sposób nie wyczuć nuty płynącej wprost z Widma nad Innsmouth. Motywy marynistyczne, tajemnicze istoty i substancje niewiadomego pochodzenia – to trzy główne składowe, na których opierają się dzieła amerykańskiego pisarza.  A skoro już jesteśmy przy magicznej trójce… W komiksie mamy, że tak sobie pozwolę napisać, trójdzielny układ czasu i rzeczywistości. Do zilustrowania każdej z tych sfer zastosowano, uwaga, trzy różne kolory. Rzucający się w oczy odcień szarości, czerni i bieli wykorzystano przy narracji w czasie rzeczywistym, a plansze retrospekcyjne bazują na czerni, bieli oraz odcieniach zieleni. Z kolei w motywie wizji/snu poza dwoma powtarzającymi się barwami właściwymi szachownicy zastosowano żółć (ciekawe, czy to ukłon w stronę Roberta W. Chambersa, autora Króla w Żółci). Jeśli do pięknych plansz dodamy zgrabnie poprowadzoną akcję oraz umiejętne lawirowanie nią w czasie, to otrzymujemy obraz istnego szaleństwa, którego zapis powinien zagościć na półkach każdego miłośnika komiksu i twórczości Samotnika z Providence.

Mam dobrą wiadomość dla wszystkich tych, którzy nie ugościli jeszcze Malarza  w swoim domach. Projekt Łukasza Godlewskiego jest dostępny na Róbmy Dobrze. Jestem pewny, że właściciel sklepu bardzo chętnie podzieli się szaleństwem płynącym z plansz komiksu.

 

SZCZEGÓŁY:
Tytuł: Malarz / Painter
Wydawnictwo: OMG! Wytwórnia Słowobrazu
Scenariusz: Łukasz Godlewski
Rysunki: Łukasz Godlewski
Okładka: Grzegorz Przybyś
Typ: komiks
Gatunek: horror, weird-fiction
Data premiery: 23.02.2022
Liczba stron: 160

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Łukasz „Kisiel” Krzeszowiec
Łukasz „Kisiel” Krzeszowiec
Rocznik ’88. Fan komiksu, dobrej książki i filmu. Lubi posłuchać ostrzejszych brzmień. Swój gust muzyczny przyprawia klasyką oraz muzyką elektroniczną. Nie znosi owijania w bawełnę i jak ognia unika „niepracującej szlachty” czy „absolwentów szkół robienia hałasu”. W wolnych chwilach poluje na prawdziwe pokemony, włócząc się z wędką wzdłuż brzegów Królowej Rzek, zdradzając ją chwilami z innymi ciekami i bajorami. Nieuleczalny fanatyk włoskiego futbolu (wierny kibic Interu Mediolan). Wielbiciel dobrego piwa i whisky. Czasem popełnia recenzje, by innym razem nabazgrolić coś z zupełnie innej beczki. Podczas ostatniego remontu w jego domu, jeden z majstrów stwierdził, że ma nierówno pod sufitem.
15 marca 1937 to data doskonale znana wszystkim fanom horroru. Tegoż dnia ziemski świat opuścił jeden z najwybitniejszych pisarzy grozy – H.P. Lovecraft. Pozostawił po sobie wiele intrygujących dzieł, a większość z nich obraca się wokół mitów o Przedwiecznych Istotach. Amerykański pisarz z Providence,...Klimat gęsty niczym rybi śluz. Recenzja komiksu Malarz.
Enable Notifications    OK No thanks