SIEĆ NERDHEIM:

Więcej

    Conan Rębajło znowu w akcji. Recenzja komiksu Conan – Miecz barbarzyńcy: Kult Kogi Thuna

    KorektaJustin
    Okładka komiksu Conan - Miecz barbarzyńcy: Kult Kogi Thuna
    Okładka komiksu Conan – Miecz barbarzyńcy: Kult Kogi Thuna

    Od 2018 roku prawa do jednej z najpopularniejszych postaci fantasy Conana należą ponownie do Marvel Comics. Nie dziwi więc fakt, że zaraz Cymeryjczyk zaczął pojawiać się wśród dobrze znanych postaci jak Wolverine, Punisher lub Venom (w Savage Avengers), a chwalony zewsząd Jason Aaron otrzymał własną serię Conan Barbarzyńca. W ramach poszerzenia hyboryjskiego świata wydawana jest też Era Conana, przedstawiająca losy postaci pierwotnie występujących w opowiadaniach Roberta E. Howarda. Również znany chociażby z komiksów o Deadpollu lub Novie, Gerry Duggan otrzymał możliwość napisania nowej przygody dla najsłynniejszego ze wszystkich barbarzyńców. Jak mu poszło?

    Już od pierwszych stron widać, że scenarzysta postanowił nie wymyślać koła na nowo i garściami sięga do konwencji heroic fantasy. Conan, po pokonaniu piratów, paru dniach samotnego dryfowania po morzu i walce o przetrwanie z krwiożerczymi, wodnymi bestiami, zostaje ostatecznie schwytany przez handlarzy niewolników. Jak łatwo się domyślić, Cymeryjczyk nie ma zamiaru poddać się bez walki. Oswabadza się, doprowadzając do buntu niewolników. Po wydostaniu się na wolność w jego ręce trafia tajemnicza skrzynka, zawierająca w sobie mapę do starożytnego skarbu. Niestety interesuje się nim również potężny czarnoksiężnik Koga Thun, z którym przyjdzie się Conanowi zmierzyć. Sojusznikiem w tym starciu dla barbarzyńcy stanie się ocalony przez niego niewolnik Suty.

    Przykładowa plansza komiksu Conan - Miecz barbarzyńcy: Kult Kogi Thuna
    Przykładowa plansza komiksu Conan – Miecz barbarzyńcy: Kult Kogi Thuna

    Komiks pełen jest interesującej, utrzymanej w starym stylu przygody. Akcja goni akcję i po jednej walce zaraz następuje kolejna. Pod względem fabularnym komiks wypada dobrze i nie ma się tak naprawdę do czego przyczepić. Historia jest stosunkowo prosta, co, zważając na gatunek, jaki reprezentuje tytuł, nie stanowi wady. Rozczarowuje tylko niepotrzebne wykorzystanie motywu deus ex machina.

    Duggan ukazuje Conana jako sprawnego w walce wojownika, zahartowanego przez trudności rodzimych stron i dążącego do zrealizowania swoich celów. Suty, towarzyszący Cymeryjczykowi w zasadzie przez wszystkie strony tytułu, spełnia swoją rolę, a odznaczając się tchórzliwością i brakiem umiejętności bojowych stanowi jaskrawy kontrast dla głównego bohatera. Jest jeszcze Menes, strażniczka biblioteki, służąca wyłącznie jako ekspozycja, by przedstawić pokrótce sytuację w mieście, w którym przebywają i opowiedzieć o poszukiwanym przez wszystkich skarbie. W tym wszystkim najbardziej rozczarowuje antagonista. Tak naprawdę niewiele się dowiadujemy o Koga Thunie, a sam nie dostaje zbyt dużo kadrów, by go lepiej poznać. Wiemy, że jest czarnoksiężnikiem i to w dodatku złym. Od dawna pragnie zdobyć ukryty gdzieś w okolicach miasta Kheshatta skarb, a powód wyjaśniający dlaczego otrzymujemy w jednym zdaniu.

    Przykładowa plansza komiksu Conan - Miecz barbarzyńcy: Kult Kogi Thuna
    Przykładowa plansza komiksu Conan – Miecz barbarzyńcy: Kult Kogi Thuna

    Od strony graficznej jest naprawdę dobrze. Rysunki Rona Garneya (znany chociażby z serii o Wolverinie) idealnie wpasowują się w charakter opowieści. Pełne są niedokładnych, grubo ciosanych linii. Tym samym świetnie ukazują postać barbarzyńskiego Conana, przestraszonego Sutego lub nikczemnego Koge Thuna. Ilustracje przedstawiające akcję pełne są dynamizmu. Pozostają czytelne i ani razu nie ma się problemu z zobaczeniem ruchu, jaki rysownik chciał ukazać. Rozczarowują jedynie nieszczególne, pozbawione detali tła, które nie przyciągają spojrzenia. Przez to czytelnik podąża wzrokiem od kadru do kadru wraz za żywą akcją, nie mając na czym zatrzymać oka na dłuższą chwilę.

    Chciałbym też wspomnieć o alternatywnych okładkach zeszytów, przedstawionych na końcu tomu. Dlaczego? Zwyczajnie mnie zachwyciły. W szczególności ta do drugiego numeru, autorstwa Kaare Andrews.

    Alternatywna okładka zeszytu #2 - Kaare Andrews
    Alternatywna okładka zeszytu #2 – Kaare Andrews

    Conan – Miecz Barbarzyńcy jest przyjemną lekturą. Wyraźnie skierowaną do osób znających howardowskiego bohatera z jego opowiadań, oglądających stare filmowe adaptacje ze Schwarzenegerem w roli głównej lub tęskniących za klasycznymi komiksami heroic fantasy. Już sama okładka zdradza, do kogo targetowany jest tytuł. Jeżeli więc na widok półnagiego Conana, wymachującego obusiecznym toporem pośród hordy szkieletów poczułeś chęć przyłączenia się do niego, nie czekaj i bierz się za lekturę.

    Serdecznie dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

    SZCZEGÓŁY:
    Tytuł:
    Conan – Miecz barbarzyńcy: Kult Kogi Thuna
    Wydawnictwo: Egmont
    Scenariusz: Gerry Duggan
    Rysunki: Ron Garney
    Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski
    Typ: komiks
    Data premiery: 20.05.2020
    Liczba stron: 128

    PODSUMOWANIE

    Plusy:
    + Fabuła pełna akcji
    + Ładne, pasujące do historii rysunki
    + Projekty postaci
    + Małomówny i waleczny Conan

    Minusy:
    - Motyw Deus ex machina
    - Mało zadowalające tła
    - Niezbyt rozbudowany antagonista

    komentarze

    guest
    To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
    0 komentarzy
    Inline Feedbacks
    Zobacz wszystkie kometarze
    Adam
    Adam "Sumo" Loraj
    Rocznik '98. Student historii. Sięga w równej mierze po anime, filmy, gry wideo, komiksy i książki. Fan twórczości Hideo Kojimy, Guillerma del Toro i Makoto Shinkaia. Od najmłodszych lat w jego sercu pierwsze miejsce zajmują Pokemony, a zaraz potem Księżniczka Mononoke. Prowadzi i gra w papierowe RPGi, w szczególności w Zew Cthulhu i Warhammera. Za najlepszego światowego muzyka uważa Eltona Johna, a polskiego Jacka Kaczmarskiego. Swoje opowiadania publikował w m.in. magazynach: Biały Kruk, Histeria, Szortal na Wynos lub w antologii Słowiański Horror.

    0
    Podziel się swoją opiniąx
    ()
    x