Więcej

    LUKA WYPEŁNIONA – recenzja anime comicsu Dragon Ball Z – Film 14: Bitwa bogów

    Pierwsze dwa tomy mangi Dragon Ball Super pełne były cięć. Widać to było już w początkowych rozdziałach, gdzie czternastoodcinkową Sagę bitwy bogów skrócono do czterech odcinków komiksu, co nie zapełniło nawet połowy objętości tomiku. Dla tych, którzy oglądali serial, nie była to wielka strata, jednak czytelników nieznających pierwowzoru brak zarówno tego wątku, jak i wyciętej potem całej Sagi odrodzenia „F”, już tak. Na szczęście wydawnictwo JPF zdecydowało się na publikację dwóch tomów wypełniających te luki. Pierwszy z nich, Bitwa bogów, pojawił się niedawno na polskim rynku i chociaż to anime comics, rzecz jest warta uwagi. Tym bardziej że odpowiada za nią sam ojciec Dragon Balla, Akira Toriyama, a całość została wprost przepięknie wydana.

    Akcja Bitwy bogów toczy się jakiś czas po pokonaniu Buu. Jak się można domyślić, pojawia się kolejne zagrożenie, bo oto z długiego snu budzi się Piwus, bóg zniszczenia. Słuchając informacji o wydarzeniach, jakie go ominęły, dowiaduje się o śmierci Frizera z rąk Super Saiyanina. Przypomina mu to o pewnej przepowiedni, mówiącej o Super Syianinie Bogu – istocie mogącej stać się jego godnym przeciwnikiem.
    Tymczasem na Ziemi trwa impreza urodzinowa Bulmy. Przerywa ją pojawienie się Piwusa, który w poszukiwaniu Super Saiyanina Boga gotów jest zniszczyę ca³¹ planetź. Teraz jedyna nadzieja w Son Gokū i jego towarzyszach. Problem w tym, żaden z nich nie ma najmniejszych szans z bogiem zniszczenia. Kto więc zdoła stawić mu czoła? I kto okaże się przeciwnikiem godnym Piwusa? A może Ziemia jest już stracona?

    Cała historia Dragon Balla Super zaczęła się w roku 2013 od czternastego filmu z serii Dragon Ball Z i osiemnastej tego typu produkcji o Smoczych Kulach – Bitwy bogów. Miał być to samodzielny film wymyślony i po części napisany przez Akirę Toriyamę, tak się jednak złożyło, że dwa lata później, odpowiednio rozbudowany i w pewnym stopniu zmieniony, stał się kanwą dla pierwszych czternastu odcinków nowej serii anime. Podobny los spotkał także kolejną produkcję filmową, Dragon Ball: Odrodzenie „F”, też napisaną przez Toriyamę, ale to już zupełnie inna historia. Wszystko sprowadza się jednak do tego, że kiedy mangowa wersja DBS debiutowała tuż przed premierą serialu, pośpiech i parę innych kwestii wymusiły skrótowe potraktowanie niektórych wątków. I tu z pomocą przyszły anime comicsy.

    Czym są? W skrócie komiksami złożonymi z kadrów anime. Dodano do nich onomatopeje, chmurki z dialogami i tak powstało coś na kształt opowieści graficznej. Podobne rzeczy nie raz już gościły na polskim rynku. Miłośnicy Czarodziejki z Księżyca mieli okazję czytać serię zeszytów z poszczególnymi epizodami, podobnie zaadaptowano dwa pierwsze kinowe filmy Pokemon i np. takie produkcje, jak Toy Story. Co to właściwie oznacza dla odbioru całości? Nic, jeśli rzecz jest udana, taka forma w niczym nie przeszkadza, a Bitwa bogów jest udana i to bardzo. Bo to po prostu kolejna, świetna, typowa dla DB opowieść o starciu z potężnym wrogiem, z którym na początku bohaterowie nie mogą sobie poradzić, ale z czasem zaczynają wygrywać.

    Całość jest klimatyczna, dynamiczna i jak zwykle wciągająca. Dużo humoru, powracający bohaterowie (sporo tu Pilafa, który wprowadza sporo odprężenia, a którego w mandze zabrakło), szybka akcja i lekkość gwarantują dobrą rozrywkę na świetnym poziomie. Przyjemną dla oka, bardzo kolorową i świetnie wydaną. Edytorsko całość przypomina mi to Ghost in the Shell 2 – powiększony format, dodatkowa obwoluta, papier kredowy – tylko nie ma tu pudełka. 350 stron w pełnym kolorze też robi dobre wrażenie, bardziej kojarząc się z artbookiem z fabułą niż typową mangą. W skrócie: kolejne musisz to mieć dla miłośników Dragon Balla. Co ważniejsze jednak, Bitwę bogów po prostu mieć warto.

    Na koniec dziękuję wydawnictwu JPF za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

    SZCZEGÓŁY:

    Tytuł: Dragon Ball Z (film 14): Bitwa bogów
    Data premiery: kwiecień 2019
    Scenariusz: Akira Toriyama
    Typ: anime comics
    Gatunek: shounen

    PODSUMOWANIE

    Plusy
    + piękne wydanie
    + ciekawa fabuła wypełniająca luki w mandze
    + przyjemna dla oka szata graficzna
    + dobra cena
    + interesujący bonus: wywiad z Toriyamą

    Minusy
    - nieco wtórna treść

    Dodaj komentarz

    avatar
    Michał Lipka
    Michał Lipkahttps://ksiazkarniablog.blogspot.com/
    Rocznik 88. Próbuje swoich sił w pisaniu, w tworzeniu komiksów także. Przede wszystkim jednak czyta - dużo, namiętnie i bez chwili wytchnienia. A potem stara się wszystko to recenzować. Prowadzi także książkowego bloga https://ksiazkarniablog.blogspot.com