• NA EKRANIE
Więcej

    Recenzja serialu Stranger Things sezon 1

    okladka poster Stranger Things 1

    Nostalgia ma wielką moc. Korzystają z niej reklama, moda, muzyka, filmy, gry komputerowe i oczywiście seriale. Obietnica powrotu do przeszłości kusi i wabi, aż w końcu sięgamy po daną rzecz. Na taki właśnie haczyk próbuje wziąć nas Stranger Things, nowa produkcja Netflixa.

    Oglądaliście może po latach film, którym zachwycaliście się w dzieciństwie? I jak? Często w takim przypadku okazuje się, że fabuła pełna jest dziur, scenografia – tandetna, efekty – żałosne, aktorstwo – drewniane, a potwory – bardziej śmieszne niż straszne. Dlatego wytwórnie filmowe częstokroć sięgają po marki o ustalonej renomie i na ich podstawie stwarzają nowe produkcje, dostosowane do wrażliwości współczesnych widzów. W tym roku na tęsknocie za starymi, dobrymi czasami żerują między innymi: Wojownicze żółwie ninja, Ghostbusters, Star Trek: W nieznane, Dzień Niepodległości: Odrodzenie czy Łotr 1. Gwiezdne wojny: Historie.

    stranger things chlopcy na rowerach

    Twórcy serialu Stranger Things (bracia Matt i Ross Duffer) nie robili remake’u jakiegoś konkretnego filmu, ale ostatecznie wyszła im rzecz w stylu „E.T. spotyka Coś (The Thing)”. Zmieszali razem motywy charakterystyczne dla kina lat 80. – senne amerykańskie miasteczko (jak w E.T.), dziecięcych bohaterów (znów E.T. czy Goonies), tajne eksperymenty naukowe i sekretne rządowe organizacje (Scanners oraz Odmienne stany świadomości), zdolności psychokinetyczne (nieco wcześniejsza Carrie, Podpalaczka), potwory z innego wymiaru (Obcy, Martwe zło i przede wszystkim Coś (The Thing)); znajdziemy tu również subtelne odwołania do Rambo. Pierwsza krew, Szczęk czy Poltergeista. Te elementy połączono jednak w sposób nowoczesny – zarówno jeśli chodzi o kreację postaci, pracę kamery, montaż i efekty specjalne. Tylko hipnotyzująca czołówka (majstersztyk!) oraz główna oś fabuły wydają się pochodzić sprzed ponad trzech dekad.

    W miasteczku Hawkins, wśród lasów stanu Indiana dochodzi do tajemniczego zniknięcia dwunastolatka Willa Byersa (Noah Schnapp). Podczas poszukiwań trzej przyjaciele zaginionego spotykają w lesie dziwną, krótko ostrzyżoną dziewczynkę. Matka chłopca twierdzi, że ten kontaktuje się z nią za pośrednictwem… lamp. Niezbyt zapracowany do tej pory komendant miejscowej policji musi zabrać się do roboty. Nie brzmi to szczególnie oryginalnie, prawda? Efekt końcowy jest jednak bardziej niż zadowalający.

    ostranger things joyce

    To w dużej mierze zasługa dobrze poprowadzonych postaci. Dziecięcy aktorzy grają naturalnie i można uwierzyć w łączącą bohaterów przyjaźń. Każdy z chłopców ma unikatową osobowość i każdy wnosi do fabuły swoje trzy grosze – zarówno empatyczny Mike (Finn Wolfhard), wygadany Dustin (Gaten Matarazzo), jak i bojowy Lucas (Caleb McLaughlin). Ostrzyżona na jeża Millie Bobby Brown w roli Elle świetnie odgrywa straumatyzowaną ofiarę eksperymentów, dysponującą nadnaturalnymi mocami (co za mroczne spojrzenie!), z trudem odnajdującą się w „normalnej” rzeczywistości i relacjach międzyludzkich.

    stranger things eleven

    Kolejną kategorią wiekową prezentowaną w serialu są nastolatki (pozornie najbardziej stereotypowi) – ułożona prymuska (starsza siostra Mike’a, Nancy, grana przez Natalię Dyer) oraz dwaj rywale –podrywacz Steve (Joe Keery) i outsider Jonathan (Charlie Heaton), brat zaginionego. Jednak okazuje się, że wbrew schematowi high school movies, kujonki mogą walczyć z potworami, buntownicy potrafią wpasować się w społeczeństwo, zaś nadęte, bogate dzieciaki nie zawsze są dupkami.

    stranger things teenagers

    Stranger Things to serial o dzieciach i młodzieży, realizujący trop „bezużytecznych dorosłych” (po więcej tropów odsyłam do tvtropes.org), więc po postaciach, które przekroczyły osiemnastkę, nie możemy tutaj spodziewać się zbyt wiele. Większość z nich nie pomaga bohaterom (dobrze, że przynajmniej nie przeszkadza), a część jest otwarcie wroga (mowa oczywiście o rządowych sługusach). Dorosłym, z ich poczuciem komfortu i iluzorycznym zrozumieniem zasad świata, można wcisnąć każdy kit. Ten schemat przełamują trzy postacie – neurotyczna matka Willa – Joyce (Winona Ryder), komendant miejscowej policji Jim Hopper (David Harbour) oraz nauczyciel, pan Clarke (Randall P. Havens). Pracująca w lokalnym markecie Joyce samotnie wychowuje dwóch synów, ale mimo że w domu się nie przelewa, cała trójka tworzy jak najbardziej normalną rodzinę, w której pasje dzieci są akceptowane i wspierane. Dzięki temu bliskiemu związkowi Joyce nawiązuje kontakt z zaginionym Willem, przekraczając barierę między wymiarami. W poszukiwaniach i rozwikłaniu zagadki zniknięcia pomaga jej policjant po przejściach, który łyka antydepresanty, za kołnierz nie wylewa i podrywa wszystko, co nosi kieckę. Początkowo wydawać się może, że szef Hopper będzie kolejnym małomiasteczkowym, bezużytecznym gliną, jednak szybko okazuje się, że po pierwsze – myśli i łączy fakty, po drugie – umie pociągnąć za język kogo trzeba, po trzecie – potrafi nieźle przyłożyć. Moim ulubionym „użytecznym dorosłym” jest jednak pan Clarke, nauczyciel nauk matematyczno-przyrodniczych – mentor drużyny bohaterów, wyjaśniający zawiłe zagadnienia fizyczne, grający w erpegi i oglądający horrory na VHS w towarzystwie atrakcyjnej Azjatki.

    stranger things mr clarke

    Najsłabiej wypadają w serialu antagoniści. Ich postacie to zwykłe Ctrl+C, Ctrl+V z innych tego typu produkcji. Główny „ludzki zły” to po prostu psychopata, dążący po trupach do celu, zaś jego pomagierzy są równie liczni, jak anonimowi (z jednym może wyjątkiem). Potwory z innego wymiaru to natomiast konglomerat różnego rodzaju filmowych monstrów z filmów Obcy, Predator oraz Coś.

    stranger things brenner

    Crème de la crème serialu jest klimat lat 80. Akcja co prawda osadzona jest w roku 1983, ale ta konkretna data jest jedynie ogólną wskazówką dla widza – Stranger Things zanurzony jest w popkulturze całej dekady i nie należy zwracać uwagi na drobne anachronizmy. O odwołaniach filmowych pisałem już wcześniej – na ścianach w pokojach bohaterów zobaczymy plakaty z Ciemnego kryształu (The Dark Crystal), Martwego zła (Evil Dead), Szczęk (Jaws) oraz Czegoś (The Thing). W głośnikach ich magnetofonów pobrzmiewa ważny dla akcji Should I Stay Or Should I Go w wykonaniu The Clash, Atmosphere Joy Division oraz Africa grupy Toto.

    Centralnym punktem serialu jest jednak gra fabularna Dungeons & Dragons. Serial zaczyna się i kończy sceną weekendowej, wspólnej rozgrywki chłopców. Bohaterowie stanowią drużynę zarówno w RPG, jak i w rzeczywistości – posiadają uzupełniające się umiejętności (jak mag, wojownik, kleryk i złodziej), które wykorzystują w pokonywaniu kolejnych wyzwań. Dzieciaki używają pojęć znanych im z gry, oswajając niewytłumaczalne zjawiska i nazywając nieznane – jeśli to Demogorgon porwał Willa do Doliny Cieni, to na pewno można go rozwalić za pomocą dobrze wycelowanej kuli ognia.

    Stranger things rpg

    Największa siła i główny element serialu – stylizacja na lata 80. może być jednocześnie największą jego wadą. Bowiem do napawania się pełnią smaczków ukrytych w Stranger Things potrzebna jest spora popkulturowa wiedza na temat tamtej dekady – największą przyjemność z serii czerpać będą widzowie, którzy wychowali się na filmach odtwarzanych na magnetowidzie, nagrywali składanki z radia i grali w RPG. Dlatego grupa docelowa produkcji może być nieco ograniczona ze względu na wiek.

    Stranger Things to dobra pozycja na leniwy weekend bądź deszczowy urlop – całość zamyka się w ośmiu niespełna godzinnych rozdziałach. Nie ma tu przedłużania historii na siłę, żeby dociągnąć do 10 czy 12 odcinków (jak było niestety w przypadku Jessiki Jones).

    Stranger Things demogorgon

    Oczywiście, zakończenie pierwszego i na razie jedynego sezonu serialu pozostaje otwarte (chyba trzeba się do tego przyzwyczaić). Główny wątek na szczęście został rozwiązany, ale pojawiło się parę nowych pytań. Mnie nurtuje kilka kwestii. Na ile sezonów starczy twórcom pomysłów? Dlaczego wcześniej nie słyszałem o braciach Duffer? Ile damage z fireballa potrzeba, żeby położyć thessalhydrę w drugiej edycji Basic Setu D&D?

    Ocena: 8/10

    Plusy:

    + znajdziemy tu liczne nawiązania do kultowych filmów z lat 80.

    + bohaterowie nie są stereotypowi

    + geeki nie są przedstawieni jako nieudacznicy

    + podkreślona została kulturotwórcza rola gier fabularnych (RPG)

    Minusy:

    – antagoniści są mało oryginalni

    – do czerpania pełnej przyjemności z serialu przyda się znajomość popkultury lat 80.

    Autor: Martinez

    Dodaj komentarz

    avatar
    Marcin „Martinez” Turkot
    Marcin „Martinez” Turkot
    Jestem geekiem trzydziestego któregoś poziomu, a także niepoprawnym fanboyem Supermana. W magisterce pisałem o związkach komiksu superbohaterskiego z mitami. W życiu zajmowałem się redagowaniem czasopisma o grach fabularnych i planszowych, tłumaczeniami gier, moderowaniem forów, pisaniem tekstów dla największego polskiego portalu internetowego oraz do "Tygodnika Powszechnego". Obecnie pracuję w reklamie. Uwielbiam komiks, w szczególności frankofoński, oraz animacje wszelakiego rodzaju (może poza anime, na którym się nie znam). Od ponad 20 lat gram w erpegi. Na gry komputerowe nie starcza mi już czasu...