Więcej

    OSTATNIA NADZIEJA ZAWODZI. Recenzja czwartego tomu mangi Dragon Ball Super

    Dragon Ball to zdecydowanie manga wszech czasów. Mnóstwo jest lepszych opowieści, mnóstwo jest też międzynarodowych hitów z Kraju Kwitnącej Wiśni, ale żadna inna opowieść – włącznie z Pokémonami – nie zapewniła takiej sławy i rozgłosu na całym świecie, jak właśnie dzieło Akiry Toriyamy. Potwierdzają to również wyniki sprzedaży, bo w rankingu na najlepiej sprzedającą się mangę w historii Dragon Ball ustępuje jednie One Piece, z tym, że ten liczy sobie niemal dwa razy więcej tomów, więc wniosek nasuwa się sam. Ale nie ma się co dziwić sukcesowi DB, bo to po prostu kawał świetnej mangi, która nastoletnich chłopców zachwyci, a w tych starszych (i całkiem starych) obudzi niejeden młodzieńczy sentyment. Seria Super zaś, to po prostu godna kontynuacja całości, którą powinni poznać wszyscy miłośnicy oryginału.

    Wielka walka z Gokū Black trwa. Gokū i Vegeta znaleźli się w sytuacji bez wyjścia, kiedy okazało się, że przeciwnik dorównuje im siłą, a na dodatek ma po swojej stronie tutejszego Zamasu, który zdobył nieśmiertelność. Bohaterowie wracają do swoich czasów, by poznać sekrety techniki mafuba, która może pomóc im uporać się z kryzysem. Gdy Gokū zaczyna ćwiczenia, Vegeta stara się jak najbardziej wzmocnić swoje ciało. Tymczasem przed Trunksem czeka nie lada zadanie przetrwania do ich powrotu. Na Ziemi pozostają już tylko on i Mai, a z wrogiem nie mają najmniejszych szans. Czy pojawienie się nieoczekiwanego sojusznika może ich ocalić? A może przechyli szalę zwycięstwa na ich korzyść?
    W końcu nadchodzi chwila ostatecznego starcia. Gokū i Vegeta wracają pokazać, na co ich stać. Wydaje się, że mają szansę uratować przyszłość, ale co będą w stanie zdziałać, kiedy ich ostatnia nadzieja zawiedzie? I jaką cenę przyjdzie zapłacić bohaterom za zwycięstwo – jeśli w ogóle będą w stanie je osiągnąć?

    Nie na wszystkie te pytania znajdziecie odpowiedzi w tym tomie, bo jak na typową dla Dragon Balla sagę, ta ciągnie się od końca tomu drugiego i dopiero w piątym znajdzie swój finał, ale o to właśnie chodzi. Czytelnicy pokochali klasyczną serię nie tylko za jej humor, nutę erotyki, szybkie tempo i potężnych przeciwników, ale właśnie za toczone przez nawet i pół tysiąca stron pojedynki, kiedy to zagrożone jest istnienie całego świata (a bywa, że i wszechświata), a zginąć może każdy. Owszem, w świecie, w którym istnieją smocze kule, mogące spełnić dowolne życzenie, uśmiercanie bohaterów nie robi już większego wrażenia – tak samo jak w komiksach Marvela, gdzie co chwila ktoś ginie i wraca do życia – ale i na to twórcy Dragon Balla Super znaleźli patent. Wróg bowiem zniszczył kule, na całej planecie zostały już tylko dwie ostatnie osoby, jego samego nie da się pokonać, bohaterowie nie mogą już skakać w czasie tak, jakby tego chcieli, uzdrawianie ich straciło rację bytu, a wróg co chwila się regeneruje, ma wielką moc i nie może umrzeć.

    Owszem, akcja tego tomu przypomina mi Sagę Cella, podlaną elementami z Sagi Buu oraz Sagi Androidów, ale autorzy wprowadzają tu sporo zamieszania, starają się bardziej rozbudować psychologię głównego złego i przerwać powagę zdarzeniami tak absurdalnymi (pomyłka z pieczęcią zaskakuje), że czytelnik nie jest w stanie tego przewidzieć. A wszystko to jak zwykle znakomicie zilustrowane, z nieco większą dawką szczegółów, niż oferował stary Dragon Ball, ale to również można zaliczyć na plus. Tym bardziej, że Toyotaru zachowuje styl i klimat prac Akiry Toriyamy. Konkluzja będzie więc bardziej niż oczywista: fani Dragon Balla po serię Super koniecznie powinni sięgnąć. To kawał dobrej rozrywki w najlepszym tego słowa znaczeniu i warto ją poznać.

    Na koniec dziękuję wydawnictwu JPF za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

    SZCZEGÓŁY:

    Tytuł: Dragon Ball Super, tom 4
    Data premiery: grudzień2018
    Scenariusz: Akira Toriyama
    Rysunki: Toyotarou
    Typ: komiks / manga
    Gatunek: shounen

    PODSUMOWANIE

    Plusy
    + znakomita szata graficzna
    + szybka akcja
    + humor
    + dobra fabuła

    Minusy
    - nieco wtórna treść

    Dodaj komentarz

    avatar
    Michał Lipka
    Michał Lipkahttps://ksiazkarniablog.blogspot.com/
    Rocznik 88. Próbuje swoich sił w pisaniu, w tworzeniu komiksów także. Przede wszystkim jednak czyta - dużo, namiętnie i bez chwili wytchnienia. A potem stara się wszystko to recenzować. Prowadzi także książkowego bloga https://ksiazkarniablog.blogspot.com