Więcej

    Recenzja książki Osobliwy dom pani Peregrine

    1

    Okładka nie zachęca? Nie widać od razu, że to fantastyka? Że powieść dla młodzieży? Wygląda jak kolejny dokument z serii „biografie zapomniane, nudne ale temat na topie”? Nie wzięlibyście do ręki? Popełnilibyście duży błąd, bo Osobliwy dom pani Peregrine to kawał naprawdę dobrej literatury.

    Debiutancka powieść Ransoma Riggsa (której oficjalna strona jest bardzo klimatyczna i wiele można się dowiedzieć – zobaczcie sami) jest w trakcie ekranizacji i premiera przewidziana jest na 7 października tego roku. Wiele mówi fakt, że reżyserii podjął się Tim Burton.

    Pierwotna koncepcja Riggsa zakładała, że Osobliwy dom.. będzie książką dla dzieci, zawierającą ilustracje w formie starych fotografii, wykorzystującą zdjęcia z kolekcji autora. Jednak z biegiem czasu plany uległy zmianie i zdjęcia ze zwykłego dodatku stały się katalizatorem fabuły.

    2

    Głównym bohaterem jest nastoletni Jacob, który po śmierci dziadka rozpoczyna podróż w przeszłość, po której przewodnikami są stare fotografie (własność świętej pamięci dziadka) i osobliwe dzieci z sierocińca. Brzmi mało ciekawie? Zabawa zaczyna się, gdy wejdziemy w szczegóły. Dziadek, od kiedy Jacob pamięta, bał się potworów. Nazywał je głucholcami. Tata Jacoba był szczerze przekonany, że historie o głucholcach są wynikiem traumy – czasy wojny, wysiedlenia, utrata rodziców, konieczność zamieszkania w sierocińcu daleko od rodzinnego kraju sprawiły, że dziadek stracił poczytalność i w jego opowieściach, aka wspomnieniach, niemieccy żołnierze urośli do rangi potworów. Okazuje się jednak, że prawda i fałsz mogą być w tej historii odwrócone. Jacob staje się świadkiem morderstwa dokonanego na własnym dziadku, ale czy mordercą jest głucholec, czy to tylko wybryk wyobraźni chłopca przerażonego bliskim kontaktem ze śmiercią? Czy stare fotografie znalezione w ukryciu w domu dziadka są fałszywe, czy jednak przedstawiają rzeczywistość? Jak to możliwe, że Jacob spotyka dzieci z fotografii dziadka, nie starsze nawet o dzień od swoich odpowiedników uwiecznionych na papierze? Dlaczego sierociniec jest jednocześnie ruiną i doskonale utrzymanym domem dla całej gromady młodych ludzi? Kim właściwie jest pani Peregrine i co z tym wszystkim wspólnego ma sam Jacob? I jak to możliwe, że kilkadziesiąt lat temu czas stanął w miejscu, a wciąż płynie?

    Książka stawia te i inne pytania, i stopniowo udziela na nie odpowiedzi. Gradacja napięcia jest doskonała, nie ma dłużyzn, narracja jest przyjemna i płynna, akcja posuwa się gładko, a fabuła wciąga. Bohaterowie mają głębię, której brakuje postaciom w wielu współczesnych powieściach fantastycznych. Nic nie jest przedstawione wcześniej, niż powinno być. Zwroty akcji są niespodziewane i naprawdę zaskakujące. Nic nie jest podane na tacy, czytelnik dysponuje ograniczoną ilością informacji, dokładnie taką, jak główny bohater. Przeżywa z nim wszystkie zaskoczenia, porażki i sukcesy. Denerwuje się razem z nim, i razem z nim walczy z uczuciem zupełnego zagubienia i całkowitej dezorientacji. Napięcie towarzyszące Jacobowi udziela się czytelnikowi i zmusza go do uważnego analizowania sytuacji.

    Szczególnie interesujące są zamieszczone w książce fotografie. Zdjęcia są autentyczne i pochodzą ze stale powiększającej się kolekcji autora. Nie łączy ich nic poza wiekiem. Należy się duże uznanie dla autora za pomysłowe połączenie obrazu z pismem i udowodnienie, że z pozornie bezsensownej rozsypanki niezwiązanych ze sobą elementów można stworzyć zupełnie spójną całość. Plus należy się również za fabułę, którą można interpretować na wiele różnych sposobów, szczególnie w kontekście historycznym, i odkrywać jej symboliczną głębię, przy odpowiedniej argumentacji właściwie nieograniczoną.

    Ocena: 9.5/10

    Plusy
    + pomysłowe wykorzystanie fotografii
    + świetnie przeprowadzona gradacja napięcia
    + płynna akcja
    + ciekawa fabuła
    + skuteczne przeniesienie uczuć bohaterów na czytelnika
    + niespodziewane zwroty akcji
    + odpowiednie dawkowanie informacji
    + niekonwencjonalna opowieść

    Minusy
    – mało zachęcająca okładka, niepasująca do gatunku powieści

    Autor: TuTu

    Dodaj komentarz

    avatar
    TuTu
    TuTu
    Studiuję filologię polską na UW i nie, nie będę nauczycielem. Fascynuje mnie fenomen słowiańskości w literaturze. Pochłaniam książki w ilościach hurtowych - jeśli pozwala mi na to czas. Kiedy już siadam do oglądania filmów i seriali, schodzi mi na tym co najmniej cały dzień. Lubię grać i oglądać graczy w akcji. Gustuję w horrorach, choć żadnym gatunkiem nie pogardzę. Czytam i oglądam wszystko, i sięgnę po wszystko, żeby móc sprawdzić co mi się podoba, a co nie (np. ostrygi są obrzydliwe). Jestem uzależniona od herbaty i znajduję się w dożywotnim związku z wyobraźnią. Kiedyś zostanę pisarzem z prawdziwego zdarzenia!