SIEĆ NERDHEIM:

Więcej

    Magia, demony i powiewy świeżości. Recenzja książki Królestwo Dusz

    KorektaYaiez
    Królestwo Dusz - okładka książki
    Królestwo Dusz – okładka książki

    Królestwo dusz stanowi energiczną i intrygującą mieszankę pomysłów. Dzieje się tu dużo, akcja nie staje w miejscu, a za każdym zakrętem, wydmą i prastarym grobowcem czają się kolejne niespodzianki. Debiut Reny Barron to jednak przede wszystkim przyjemny powiew świeżości pośród dość powtarzalnych światów young adult. Niestety nie jest on pozbawiony wad.  

    Nastoletnia Arrah od najmłodszych lat marzy o uzyskaniu dostępu do magii i staniu się szamanką swojego plemienia. Nie zależy jej już na niczym spektakularnym – wystarczy jedynie odrobina mocy, tak aby nie być więcej wyrzutkiem i w końcu stłumić palące rozczarowanie wymagającej matki. Pomimo próśb, modłów i wstawiennictwa potężnych przodków plemienne bóstwo konsekwentnie pomija dziewczynę podczas rozdawania błogosławieństw. W nastolatce narasta frustracja, natomiast płomień nadziei z każdym rokiem blednie. Nieszczęścia Arrah na tym się jednak nie kończą. Matka próbuje wciągnąć ją w tryby pałacowych intryg, z ulicy znikają niewinne dzieci, ukochany chłopak pochodzi ze zwaśnionego rodu, a na dodatek nastolatką zaczął interesować się demoniczny byt. Po prostu rewelacja. To jednak jeszcze nie wszystko. Po tysiącach lat ktoś próbuje przywołać Króla Demonów, którego ponowne nadejście będzie oznaczało koniec całej ludzkości. Ale kto powiedział, że dojrzewanie to lekka sprawa? 

    Królestwo Dusz - okładka książki
    Królestwo Dusz – okładka książki

    Królestwo Dusz jest debiutem napisanym na wysokich obrotach. Powieść Rene Barron ma nam sporo do zaoferowania i niesie ze sobą naprawdę przyjemne odświeżenie fantastycznych światów pełnych magicznych nastolatków. Autorka całkiem skutecznie stara się unikać najbardziej oczywistych schematów, przenosi nas w niecodzienne realia, a fabułę wypełnia wieloma ciekawymi pomysłami. Świat przedstawiony przesiąknięty jest afrykańskimi wierzeniami, kulturą oraz klimatem. Magia jest tu mocno odrealniona, a pośród ludzi wędrują ukryte bóstwa, mitologiczne stworzenia i demony. Klątwy dają naprawdę porządny wycisk, legendy okazują się kłamstwami, czarne charaktery są bezwzględne i okrutne, a za jedną intrygą ciągnie się cały tabun kolejnych. Cała ta mieszanka osnuta jest klimatem onirycznym, mrocznym i momentami naprawdę nieprzyjemnym. Jeżeli chodzi o fabułę, również dostajemy dużo. Bardzo dużo. Chwilami może nawet trochę zbyt wiele.  

    Barron, tworząc Królestwo Dusz, zebrała materiał na co najmniej trylogię, a następnie wcisnęła go w jedną średnich rozmiarów książkę. Zanim dobrze zdążymy się zapoznać z bohaterką, Arrah już poszukuje tajemniczego porywacza, po chwili zmaga się z rodzinnymi problemami, demonicznymi potomkami, klątwami, zakrzywionym czasem i upiorami pustyni. Natomiast pod koniec książki wyruszyć jeszcze do walki z armią demonów – oczywiście po drodze zbierając drużynę, zyskując niecodziennych sojuszników oraz poszukując pradawnego artefaktu. Taki urodzaj pomysłów ma oczywiście swoje plusy – akcja nie staje w miejscu, nie uświadczymy przegadanych i nużących dłużyzn, a historia raz po raz stara się zaskoczyć nas czymś zupełnie nowym. Co ważne – pomimo dużego tempa autorce naprawdę zgrabnie wychodzi wplatanie w wydarzenia ekspozycji świata czy kilku ciekawych bohaterów. Mimo gonitwy pomysłów nie mamy natomiast do czynienia z odhaczaniem oczywistych klisz, ale z całkiem intrygującymi propozycjami. Jeden z czarnych charakterów to wyraźny ukłon w stronę motywu znanego z kina grozy, natomiast klątwa spadająca na główną bohaterkę jest zagraniem o sporym potencjale. Niestety oba elementy nie zostały w pełni wykorzystane, pozostawiając po sobie duży niedosyt.  

    Królestwo Dusz - okładka książki
    Królestwo Dusz – okładka książki

    Nadmiar pomysłów w połączeniu z temperamentem debiutanta niesie za sobą nieco więcej wad. Chęć zaprezentowania jak największej liczby pomysłów wymusiła spory pośpiech. Wiele wątków jest pourywanych i zaprezentowanych pośpiesznie, tempo bywa nierówne, a budowanie napięcia momentami niekonsekwentne. Ustalenie priorytetów kończy się tragicznie między innymi dla postaci drugoplanowych. Traktowani jako zło koniecznie giną często w narracji. Barron wie, że głównej bohaterce przyda się grupa wiernych i nietuzinkowych przyjaciół, jednak podczas przeskakiwania wątków wyraźnie nie może znaleźć dla nich miejsca. Pojawiają się od czasu do czasu, gdzieś w tle, by po chwili całkiem zniknąć i powrócić po kilkunastu rozdziałach, trzech przewrotach fabularnych i jednej zakończonej intrydze. Autorka nie do końca daje sobie radę z zapanowaniem nad całością, przez co kompani protagonistki czasem przepadają bez wieści, mimo że dosłownie przed chwilą stali obok. Podobnie jest z czarnymi charakterami. Jest ich po prostu za dużo, a każdy mógłby dostać własny tom do terroryzowania i prześladowania bohaterki. Niestety gnieżdżą się w jednej książce, przez co ich udział w wydarzeniach sprawia wrażenie gościnnego występu. Antagoniści tracą więc nieco na charakterze i potem już zupełnie nie wiadomo kto jest zły, kto dobry, a komu wychodzi odczyn obojętny.  

    Za największą wadę Królestwa dusz można by uznać nadmierny zapał, przez który wiele ciekawych elementów zostaje potraktowanych powierzchownie i bez uwagi, na jaką zdecydowanie zasłużyły. W oczy rzucały się jednak przede wszystkim redakcyjne potknięcia. W świecie mocno przesiąkniętym afrykańskim folklorem (kreacja świata była dogłębna i nawet miesiące, godziny i pory dnia dostały swoje własne nazewnictwo) klimat nieco psuje bohaterka wielokrotnie powtarzająca, że jest „outsiderką” czy powiewający w obozowisku szamanów „patchwork” kolorowych tkanin. Do tego jednej z postaci unosi się jabłko Adama, nie grdyka, a Rudjek w pewnym momencie spojrzał na swoją ukochaną szeroko otwartymi ustami.

    Dziękuję serdecznie wydawnictwu Jaguar za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

    SZCZEGÓŁY:
    Tytuł: Królestwo Dusz
    Wydawnictwo: Jaguar
    Autor: Rene Barron
    Tłumaczenie: Natalia Mętrak-Ruda
    Data premiery: 01.07.2020
    Gatunek: Fantasy, literatura młodzieżowa

    Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

    PODSUMOWANIE

    Plusy:
    + inspiracje afrykańskimi klimatami
    + mnóstwo ciekawych pomysłów
    + dynamizm
    + mroczniejsze klimaty
    + odświeżające kombinacja koncepcji
    + niepopadanie w szablony

    Minusy:
    - pourywane wątki
    - przesyt treści w jednym tomie
    - słabo rozwinięte postaci drugoplanowe
    - niewykorzystany potencjał wielu elementów
    - psujące klimat redakcyjne decyzje

    komentarze

    guest
    To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
    0 komentarzy
    Inline Feedbacks
    Zobacz wszystkie kometarze
    Wojciech Bryk
    Wojciech Bryk
    Student dziennikarstwa, który ma w sobie Zagubionego Chłopca. Uwielbia intertekstualność, easter eggi, zabawy skojarzeniami, popkulturowymi tropami oraz wszelkie dwuznaczności. W wolnych chwilach rozmyśla, co stało się z baśniowymi postaciami, oraz regularnie dokarmia rosnącego w nim geeka. Z radością wsiąka w fantastykę każdego rodzaju. Nieustannie pragnie odkrywać nowe rzeczy i dzielić się znaleziskami z innymi... a jeżeli przy tym wywoła u kogoś uśmiech, będzie całkiem spełniony. Stara się dorosnąć do prowadzenia własnego bloga. O horrorach pisze na portalu Mortal, a o popkulturze dla #kulturalnie.

    0
    Podziel się swoją opiniąx
    ()
    x