SIEĆ NERDHEIM:

Więcej

    Nic śmiesznego. Recenzja komiksu Rick and Morty: Kupkazpupki Superstar

    Główni bohaterowie historii
    Główni bohaterowie historii

    Od jakiegoś czasu na rynku komiksowym spotkać możemy pozycje bazujące na popularnej amerykańskiej kreskówce dla dorosłych zatytułowanej Rick & Morty. Przygody socjopatycznego geniusza i jego wnuka osiągnęły status kultowych, a twórcy serialu już zapowiedzieli kilka dodatkowych sezonów. Zobaczymy czy kolejne epizody zachowają wysoki poziom i zadowolą najwybredniejszych fanów.

    W przypadku serii komiksowej, która w Polsce za sprawą Egmontu ukazała się już w 10 odsłonach, w sierpniu tego roku pojawił się dodatkowy tom, stanowiący odrębną historię. Tytuł brzmi Kupkazpupki Superstar i jak nietrudno się domyślić, opowiada historię sympatycznego żółtego mieszkańca obcej planety. Serialowy pan Kupkazpupki podbił serca fanów R&M swoim optymizmem oraz dość błazeńskim sposobem bycia, znakiem charakterystycznym animowanych postaci amerykańskiej telewizji z lat 70. i 80. Poza tym pan K. jest przyjacielem rodziny Smithów i bliskim znajomym Ricka.

    Odpowiedzialność za scenariusz i oprawę wizualną Kupkazpupki Superstar przyjęła na siebie Sarah Graley (m.in. Minecraft Vol.1, Kim Reaper). Wizualizacja postaci przedstawiona przez tę panią nieco odbiega od serialowego pierwowzoru,  co w pewnym stopniu wpływa na odbiór. W przypadku kolorytu (Mildred Louis) zastosowanego w komiksie, zachowane zostały wszelkie schematy znane z telewizyjnego show. Przejdźmy teraz do fabuły.

    Dużo kupkopodobnych ludków
    Dużo kupkopodobnych ludków

    Już pierwsze spojrzenie na okładkę zwiastuje, że postaci Ricka i Morty’ego odegrają drugorzędną rolę. Na pierwszym planie znaleźli się bowiem tytułowy bohater oraz wnuczka szalonego naukowca – Summer. Historia zaczyna się niepozornie. Otóż podczas wspólnej rodzinnej pogawędki przy stole, Summer otrzymuje psychicznego „liścia” od dziadka i brata. Teksty na temat wspólnych i zarazem najlepszych przygód Ricka i Morty’ego irytują dziewczynę do tego stopnia, iż postanawia opuścić towarzystwo wzajemnej adoracji i udaje się do swojego pokoju. A tam ni stąd, ni zowąd zjawia się pan Kupkazpupki i prosi o pomoc. Na zapytanie, dlaczego to Rick i Morty nie mogą zająć się problemem, Kupkazpupki oznajmia, że to właśnie Summer jest godna jego bezgranicznego zaufania. Gdy dziewczyna zgadza się pomóc, pozostaje jeden szkopuł. Trzeba „pożyczyć” pistolet portalowy dziadka. Kiedy to się udaje, Summer i żółty facecik przenoszą się w tajemnicze miejsce. Jak się okazuje, stanowi ono kopię ziemskiego miasta z tą różnicą, że zamieszkują je istoty podobne do pana K.  Elementem, jaki rzuca się dziewczynie w oczy, są wizerunki Kupkizpupki na każdym budynku. Pan K. wyznaje, że jest tu gwiazdą telewizji, lecz z wiadomych sobie powodów musiał uciekać. Żałoba wśród fanów trwa w najlepsze, a wielki powrót sympatycznego jegomościa na antenę będzie niezwykle skomplikowany. Stąd niezbędna stała się prośba o pomoc Summer.

    Poza głównym motywem Kupkazpupki Superstar zawiera jeszcze jedno opowiadanie na końcu zeszytu. Stanowi je alternatywne zakończenie wątku głównego, a rzecz ma miejsce w zupełnie innym wymiarze o nazwie S-223. W tej wersji  mamy więcej Ricka. I co najważniejsze, jego zwariowanych pomysłów.

    Nienajedzony musi czasem sięgnąć po inne potrawy
    Nienajedzony musi czasem sięgnąć po inne potrawy

    Kupkazpupki Superstar to bomba wesołości o bardzo słabym zasięgu. Brak kontrowersyjnego polotu, który stał się znakiem firmowym serialu, czyni ten komiks nijakim. Delikatna mieszkanka momentami inteligentnego i głównie kloacznego humoru może przypaść do gustu fanom Ricka i Morty’ego, ale tylko tym zagorzałym i z klapkami na oczach. Resztę najnormalniej w świecie spotka spory zawód. Historia opowiedziana została w sposób logiczny, nie ma mowy o niedopowiedzeniach i błędach w rozumowaniu. Niestety nie jest ona tak wciągająca, jak to miało miejsce w początkowych tomach serii. Summer, jak i tytułowy bohater, są marnym odzwierciedleniem serialowych pierwowzorów, przez co komiks traci na wiarygodności. Ze względu na fakt, iż wątek skupia się tylko na dwójce i to w dodatku drugoplanowych postaci, fani odczują spory niedosyt.  

    Z historią wnuczki szalonego naukowca i żółtego gościa wiązałem generalnie spore nadzieje. Możliwość przeczytania o losach dwóch słabo eksploatowanych postaci mogła wnieść nieco świeżości do świata komiksu spod szyldu R&M. Niestety tak się nie stało. Niezbyt zajmująca historia i brak charakterystycznego dla serii poczucia humoru sprawił, że radzę omijać ten komiks szerokim łukiem.

    Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

    Szczegóły:
    Tytuł: Rick and Morty: Kupkazpupki Superstar
    Wydawnictwo: Oni Press, Inc. / Egmont
    Typ: komiks amerykański
    Gatunek: czarna komedia, s-f, horror
    Data premiery: 12 sierpień 2020
    Scenariusz i ilustracje: Sarah Graley
    Liczba stron: 128

    PODSUMOWANIE

    Plusy:
    + eksploracja innych postaci serii
    + dodatkowa historia

    Minusy:
    - brak charakterystycznej kontrowersyjności i humoru
    - wygląd postaci
    - za mało Ricka
    - nie zbyt wciągająca fabuła

    komentarze

    guest
    To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
    0 komentarzy
    Inline Feedbacks
    Zobacz wszystkie kometarze
    Łukasz „Kisiel” Krzeszowiec
    Łukasz „Kisiel” Krzeszowiec
    Rocznik ’88. Fan komiksu, dobrej książki i filmu. Lubi posłuchać ostrzejszych brzmień. Swój gust muzyczny przyprawia klasyką oraz muzyką elektroniczną. Nie znosi owijania w bawełnę i jak ognia unika „niepracującej szlachty” czy „absolwentów szkół robienia hałasu”. W wolnych chwilach poluje na prawdziwe pokemony, włócząc się z wędką wzdłuż brzegów Królowej Rzek, zdradzając ją chwilami z innymi ciekami i bajorami. Nieuleczalny fanatyk włoskiego futbolu (wierny kibic Interu Mediolan). Wielbiciel dobrego piwa i whisky. Czasem popełnia recenzje, by innym razem nabazgrolić coś z zupełnie innej beczki. Podczas ostatniego remontu w jego domu, jeden z majstrów stwierdził, że ma nierówno pod sufitem.

    0
    Podziel się swoją opiniąx
    ()
    x