SIEĆ NERDHEIM:

Od Trzeciej Wojny do Śmiercioskrzydłego. Recenzja Kroniki World of Warcraft. Tom III

Stara, dobra Tyrande. Wtedy jeszcze nie próbowała dusić nieumarłych.

Jako fan uniwersum Warcrafta przechodzę trudny okres. Podobnie jak ogromna liczba miłośników, którzy w ostatnim czasie coraz liczniej porzucają Azeroth. Wpływa na to wiele czynników: złe decyzje Activision Blizzard w wielu kwestiach, głośne afery czy pozostawiający wiele do życzenia storytelling World of Warcraft. To paskudne uczucie, widzieć, jak twoja ukochana marka jest zaledwie cieniem dawnej siebie. Kiedy już myślisz, że nic nie uratuje starej sympatii sprzed lat, pojawia się trzeci tom Kronik i przypominasz sobie, jak zagrywałeś się w pierwsze dodatki do WoW-a.

Na łamach naszego serwisu zachwalałem już poprzednie dwa tomy, jednak według mnie trzeci zostawia je daleko w tyle. Twórcom udało się idealnie dobrać ramy czasowe. Autorzy przeprowadzają czytelnika od wydarzeń poprzedzających Trzecią Wojnę do rozszerzenia World of Warcraft zatytułowanego Cataclysm. Najmilszym zaskoczeniem była zdecydowanie pierwsza część księgi, która zaczyna się od akcji, którą wiele lat temu przybliżyli nam pisarze zaprzyjaźnieni z Blizzardem. Nawiązania do tytułów takich jak Dzień Smoka Richarda A. Knaaka czy Władca Klanów Christie Golden sprawiły, że podjarałem się jak dzieciak. Zupełnie jak wtedy, kiedy zarywałem noce, czytając o przygodach ulubionych growych bohaterów. Jednocześnie nie mogę ujmować dalszej części Kroniki, ponieważ do każdego wątku znanego z Warcraft III oraz World of Warcraft, dorzucono tutaj dodatkowe informacje, sprawiające, że nawet znawcy lore odnajdą dla siebie nowe ciekawostki.

Kel’Thuzad? Strzelać w spichlerz!

Należy także pochwalić kawał dobrej roboty Chrisa Mentzena i jego ekipy w kwestii uporządkowania fabuły dodatków warcraftowego MMORPG. Sposób, w jaki prowadzi się narrację w tego rodzaju grach, nie sprzyja łatwemu i przyjaznemu odbiorowi fabuły. Wiecie, w wieloosobowych RPG-ach zawsze strzępki informacji porozrzucane będą pomiędzy zadania, lochy, rajdy i patche. Teraz wszystko mamy streszczone i doprecyzowane w trzecim tomie. Zaczynając od „waniliowego” World of Warcraft przez Burning Crusade, Wrath of the Lich King, a na Cataclysm kończąc. Na ostatnie cztery dodatki miejsca zabrakło i nie wiadomo co dalej. Choć na ostatnich stronach widnieje: „CIĄG DALSZY NASTĄPI”, nie jest to wcale takie pewne, a powstanie kolejnych tomów jest wielką niewiadomą. Szkoda, chętnie zobaczyłbym grafiki z Mists of Pandaria i odświeżył sobie tamtejsze wydarzenia.

Skoro o ilustracjach mowa, podobnie jak w poprzednich dwóch tomach, także tutaj stoją na bardzo wysokim poziomie. Aczkolwiek nie wszystkie. Na przykład „Odbudowa części miasta Wichrogród po kataklizmie” wyraźnie odstaje poziomem od innych kolorowych obrazów. Sceny przedstawiające m.in. Illidana oraz jego łowców-demonów albo pokonanie Króla Lisza wypadają o niebo lepiej. Wciąż jednak moimi faworytami pozostają dwustronne ilustracje z początku każdego rozdziału. Kilka z nich z przyjemnością przytuliłbym w formie fotografii albo obrazu, które mógłbym powiesić nad biurkiem. Idealna ozdoba nerdowskiego kącika.

Gdybym na maturze miał temat o postaciach tragicznych, na pewno wspomniałbym Arthasa.

Czytanie każdego tomu Kronik World of Warcraft sprawiło mi ogromną przyjemność, jednak to trzeci tom wzbudził najwięcej mojej sympatii. Wydarzenia omawiane w książce przypadają idealnie na okres, w którym rozpoczęła się moja miłość do fantastyki. Pomimo tego, że nie potrafię się już tak cieszyć Azeroth jak kiedyś, sentyment, który poczułem, nakłonił mnie do wykupienia abonamentu w tym roku. Przynajmniej na tyle, żeby podgonić questy i poczuć to jeszcze raz. Moja ocena jest mocno podsycona nostalgią, dlatego każdy, kto nie dzieli ze mną tych uczuć, może dodać nocie końcowej ujemny punkt. Mimo wszystko polecam. Make Warcraft great again!

Choć może powinienem napisać: Make love, not Warcraft?

SZCZEGÓŁY
Tytuł polski: Kronika. World of Warcraft. Tom III
Tytuł oryginalny:
World of Warcraft Chronicle Volume III
Wydawnictwo: Insignis
Autor: Chris Metzen, Matt Burns, Robert Brooks
Tłumaczenie: Robert Kędzierski, Anna Krochmal
Gatunek/Typ: Fantastyka
Data premiery: 10.11.2021
Liczba stron: 224
ISBN: 9788366873360

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Janusz "Kocilla" Walaszek
Miłośnik psów, koni i sportów walki, który uwielbia leniwe wieczory przy grach planszowych lub z padem w dłoni. Otwarty na każdą książkę, jednak otwarcie faworyzuje polską literaturę fantastyczną. Oddany fan Blizzard Entertainment oraz uniwersum Warcraft. Gdyby mógł wybrać najlepsze miejsce na planecie, zdecydowanie byłyby to rodzime góry. Do dziś nie przyjmuje do wiadomości, że nie może pogłaskać każdego zwierzaka w zasięgu wzroku.
Enable Notifications    OK No thanks