SIEĆ NERDHEIM:

Koniec przygód psychopaty. Recenzja książki Cesarz Cierni

Okładka zwieńczenia trylogii o losach Jorga.
Okładka zwieńczenia trylogii o losach Jorga.

Cesarz Cieni to zamknięcie trylogii Marka Lawrence’a o psychopacie – Jorgu. Cenię sobie ten tom ze względu na wyjaśnienia, jakie się w końcu pojawiają, zwłaszcza te związane ze światem przedstawionym. Dziwię się, że dopiero teraz, ale tak to zostało obmyślone przez autora. Co wartościowego oprócz owych wytłumaczeń znajdziemy w powieści?

Zacznę od głównej atrakcji całego cyklu, czyli głównego bohatera. Trzeba przyznać – jest chłop ambitny, wie, do czego dąży, i konsekwencja do samego końca nie jest mu obca. Nie cofnie się przed niczym i w tej książce jeszcze wyraźniej to widać niż w poprzednich. Pozbył się natury chaotycznej, zobaczył wady takiego sposobu postępowania i teraz przerzucił się na metodyczny tok działania. Na dodatek dysponuje szerokim zakresem środków perswazji. Rzadko kiedy wykorzystuje marchewkę, zdecydowanie częściej używa kija. Charakter jakby mu złagodniał jeszcze bardziej, ale w wielu przypadkach jest to mimo wszystko złudne wrażenie. Dalej jest to człowiek w sporej mierze pozbawiony jakichkolwiek skrupułów. Świadomie też wykorzystuje reputację, na którą zapracował. Pełni kilka ról w życiu (w tym tomie dochodzi mu jeszcze jedna, arcyważna) i z każdej z nich stara się w jakimś stopniu wywiązywać. Ogólnie widać, że dojrzał w porównaniu do wyrostka z pierwszego tomu.

Wraz z bohaterem zmieniły się jego myśli, a w związku z tym styl pisania powieści. Teraz jest on bardziej analityczny, Jorg zaczyna się liczyć z konsekwencjami swych czynów. Dalej, co prawda, działa przede wszystkim żywiołowo, ale da się wyczuć w tym wszystkim logikę. W retrospekcjach dostajemy także perspektywę inną niż naszego władcy (mówię tu o nekromantce znanej już fanom trylogii) i tylko w paru momentach widzę uzasadnienie dla wprowadzonego przez nią wątku. Generalnie są to słabsze momenty, czuję, że te strony można by zapełnić bardziej wartościowym materiałem. Mimo że jest ona antagonistką i chcemy wiedzieć, dlaczego sprzeciwia się naszemu cesarzowi, to czuć tutaj zmarnowany potencjał.

Bohaterowie poboczni (mam tu na myśli przede wszystkim wesołą kompanię Jorga, ale nie tylko) o dziwo zaczynają się wyraźnie zaznaczać i ich wpływ na postępowanie głównej postaci jest jakby bardziej odczuwalny (chociażby sir Makina, który rośnie do rangi kogoś na kształt przyjaciela dla najważniejszej persony w książce). Może nasz ambitny protagonista w końcu nauczył się słuchać albo oni odpowiednio mówić? Trudno powiedzieć, ale rozwój tej akurat płaszczyzny cieszy. Nareszcie jest grono postaci, które potrafią na sobie skupić uwagę poza głównym bohaterem. Też na to trochę poczekałem, ale po części przynajmniej warto było. To autorowi zdecydowanie zaliczę jako plus.

Świat przedstawiony się jeszcze rozrasta, ba, nawet przemierzamy nowe rejony wraz z bohaterem (zwiedzamy między innymi Afrykę). Ich nazewnictwo dalej jest na poziomie, który znamy z części poprzednich, dlatego nie będę się powtarzał. To, co tam znajdziemy, jest dość interesujące, trzeba przyznać (zwłaszcza te fragmenty o wspomnianym kontynencie), i czyta się te rozdziały powieści z zainteresowaniem. Dostałem też wyjaśnienie co do naszych kochanych Budowniczych. Z jednym z nich mamy szansę porozmawiać. Nie będę zdradzał, co on mówi, bo to by było za wiele, ale ważne, że sens w tym wszystkim jest, a przynajmniej nie trzeba go ze świecą szukać. Ale pozostaje pytanie, dlaczego teraz panie Marku, a nie dwa albo przynajmniej tom wcześniej – tego już się nie dowiemy. No cóż, lepiej późno niż wcale.

Co do finale grande całej historii nie mogę się tego akurat czepiać. Jest tak, jak powinno być w moim odczuciu, dostałem ostatecznie rozwiązanie wielu kwestii. Znalazłem też odpowiednią dozę epickości, efektowności i logiki. Otrzymałem też właściwie gwarancję, że nie powstaną kolejne tomy sagi. Nie będzie odcinania kuponów od tej trylogii przez lata. Ona ma swój ostateczny koniec. Co, przy powszechnych w literaturze fantasy trendach, jest godnym pochwały stanem rzeczy.

Ostatecznie mam wrażenie, że mam tu do czynienia z najlepszą częścią trylogii Rozbite Imperium. Jeśli zamierzacie rozpocząć waszą przygodę wraz z bohaterem, to jej zakończenie na pewno was nie zawiedzie. Z drugiej strony, jeśli recenzje poprzednich tomów was nie przekonały, to ta też tego nie zrobi.

SZCZEGÓŁY:
Tytuł polski: Cesarz Cierni
Tytuł oryginalny: Emperor of Thorns
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Autor: Mark Lawrence
Tłumaczenie: Anna i Jarosław Fejdych
Gatunek: fantasy
Liczba stron: 587
ISBN: 978-83-6138-654-4
Author
spot_img

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Krzysztof "Kazio_Wihura" Bęczkowski
Krzysztof "Kazio_Wihura" Bęczkowski
Niepoprawny optymista, do tego maniak fantastyki. Czyta i kupuje kompulsywnie wiele książek. Gra we wszelakie tytuły (przede wszystkim RPG, strategie, można tu też wymienić parę innych gatunków). Nie patrzy na datę wydania danego dzieła i pochłania wszystko, co ma na swej drodze. Przekroczył magiczną trzydziestkę. Po cichu liczy, że go ominie kryzys wieku średniego.
Koniec przygód psychopaty. Recenzja książki Cesarz Cierni Cesarz Cieni to zamknięcie trylogii Marka Lawrence’a o psychopacie – Jorgu. Cenię sobie ten tom ze względu na wyjaśnienia, jakie się w końcu pojawiają, zwłaszcza te związane ze światem przedstawionym. Dziwię się, że dopiero teraz, ale tak to zostało obmyślone przez autora. Co wartościowego...
Enable Notifications    OK No thanks