SIEĆ NERDHEIM:

Na drodze przeznaczenia. Recenzja książki Assassin’s Creed Valhalla. Saga Geirmunda

KorektaJustin

Od ponad 10 lat obowiązuje w naszym kraju tradycja, w wyniku  której niedługo po uspokojeniu emocji towarzyszących premierze nowej części gry z uniwersum Assassin’s Creed, na sklepowych półkach pojawia się książkowa adaptacja, pozwalająca na powrót do świata wykreowanego przez programistów z Ubisoft. Przez ostatnią dekadę otrzymaliśmy szesnaście powieści od czterech różnych autorów. Część z nich sprowadzała się do szybkiego przepisania scenariusza gry, inne zaś proponowały rozszerzenie znanej z komputerów i konsol fabuły lub też były zupełnie nową, nieprzedstawioną wcześniej opowieścią. Jak na ich tle prezentuje się Saga Geirmunda?

Fabuła książki przenosi nas do najeżdżanej przez wikingów Anglii z połowy IX wieku. Poznajemy w niej historię Geirmunda Heloskórego, syna Hjorra oraz Ljufviny, których mogliśmy poznać w trakcie kierowania poczynaniami Eivor w ramach rozgrywki w Assassin’s Creed Valhalla. Nie mając możliwości odziedziczenia tronu po swoim ojcu, postanawia wyruszyć z flotą wojownika Guthruma do Anglii w celu osiągnięcia upragnionej chwały. W trakcie podbojów szybko zaczyna budować swoją renomę i po niedługim czasie zostaje dowódcą oddziału znanego jako Heloskórzy. Odkrywa jednak przy tym, że wielka sława niesie ze sobą równie duże konsekwencje, z którymi niejednokrotnie będzie musiał się zmierzyć w trakcie swojej przygody.

Saga Geirmunda nie próbuje wykraczać poza ramy ustalone przez wydaną w ubiegłym roku Valhallę. W trakcie lektury natrafimy na wiele postaci znanych z ekranu monitora, ze wspomnianą wcześniej Eivor na czele, zaś sama akcja powieści prowadzona jest mniej więcej równolegle z wydarzeniami z gry. Dlatego też mogą się rozczarować ci, którzy oczekiwali, że książka Kirbiego dostarczy całej masy ciekawostek rozszerzających wiedzę na temat uniwersum. Ucieszą się natomiast osoby, które lubią serię jedynie za aspekt historyczny, a wszelkie wątki związane z cywilizacją Isu i Fragmentami Edenu z miejsca wyrzuciliby do kosza.

Z tekstu umieszczonego na tylnej okładce wyczytać można, że Geirmund mimowolnie staje po jednej ze stron odwiecznego konfliktu Asasynów i Templariuszy. Ciężko mi przyznać rację temu twierdzeniu, gdyż temat pradawnych artefaktów oraz wojny zakonów  został ograniczony do zdecydowanego minimum. Główny bohater w pewnym momencie fabuły przeżywa spotkanie z nordyckim Bogiem, od którego otrzymuje tajemniczą bransoletę. Jednak przez resztę książki przedmiot ten pojawia się raptem kilka razy i to jedynie jako obiekt rozmów między postaciami. Jeżeli zaś chodzi o wspomniane wcześniej organizacje to jedyne warte odnotowania wystąpienia dotyczą Hythama odbywającego z głównym bohaterem krótką dyskusję na temat artefaktu. Przytoczone zostały też wydarzenia z Jorviku, które mogliśmy przeżywać za pośrednictwem ubiegłorocznej gry. Jest to wszystko, jeśli chodzi o wątki będące głównym punktem łączącym tytuły w ramach serii. Fabuła skupia się głównie na najazdach wikingów oraz historii Geirmunda jako wojownika i na te aspekty kładzie największy nacisk.

Zrzut z gry Assassin’s Creed Valhalla

Mimo tych wszystkich bolączek, przy Sadze Geirmunda bawiłem się całkiem dobrze. Książkę na swój sposób można by nazwać powieścią drogi, gdyż praktycznie do ostatniej strony główny bohater przemierza tereny średniowiecznej Anglii, biorąc udział w różnorakich wydarzeniach. W trakcie realizacji pozornie niewykonalnych zadań popisuje się dużym sprytem i spostrzegawczością, pozwalającymi na odparcie ataku z jak najmniejszymi stratami po stronie towarzyszy. Te dwie cechy oraz ciekawie przedstawione postacie występujące u boku głównego bohatera spowodowały, że książkę pochłonąłem w krótkim czasie, wracając do niej w każdej możliwej chwili.

Czas odpowiedzieć na pytanie będące jednocześnie sednem tego tekstu: czy Saga Geirmunda jest pozycją godną polecenia. Odpowiedź brzmi: to zależy. Fani uniwersum związanego z zakonem skrytobójców, rozczarowani kierunkiem, jaki obrały ostatnie odsłony serii, przy tej książce jeszcze bardziej zaczną kręcić nosem. Wszelkie wątki nawiązujące do walki o Fragmenty Edenu zostały ograniczone do granic możliwości, pozostawiając jedynie aspekty związane z wydarzeniami historycznymi. Entuzjaści wikingów i wszelkich tematów związanych z mitologią nordycką, a także chętni na niezobowiązującą lekturę, powinni poczuć się jednak jak u siebie. Książka Kirbiego ma przyjemnie poprowadzoną fabułę, ciekawe postacie i ciągłą akcję, przez co potrafi utrzymać czytelnika przy sobie aż do ostatniego zdania.

SZCZEGÓŁY:
Tytuł: Assassin’s Creed Valhalla. Saga Geirmunda
Wydawnictwo: Insignis
Autor: Matthew J. Kirby
Data Premiery: 02.06.2021
Gatunek: Fantastyka
Liczba Stron: 484
ISBN: 978-83-6657-550-9

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Tomasz „Snah” Rosłon
W skrócie na mój temat: zmęczony student, zawzięty rzeźbiarz tekstów, entuzjasta dobrej książki, oddany gracz. Urodziłem się w 1995 roku i jestem rówieśnikiem takich filmów jak Desperado i Batman Forever. Wolny czas spędzam przy dobrym kryminale lub innej wciągającej produkcji. Swoją karierę recenzencką prowadzę nieprzerwanie od 2013 roku tworząc mniej lub bardziej udane oceny wszelkiej maści tytułów. Do ekipy NTG trafiłem przypadkiem i zostałem na dłużej. W chwili, gdy to czytasz jestem dumnym redaktorem bloga i troskliwym członkiem ekipy.