SIEĆ NERDHEIM:

Jak zepsuć dobry pomysł. Recenzja gier z serii The Deed

Korektayaiez
Logo serii.
Logo serii.

Seria The Deed składa się z trzech, a w zasadzie z pięciu gier typu point&click, w których największą rolę odgrywają podejmowane przez nas decyzje. Poszczególne części serii to: The Deed, The Deed: Dynasty (pakiet trzech gier) oraz The Deed II. Każdy tytuł to nowa opowieść i inne postaci. Naszym celem jako głównego bohatera jest nie tylko niepostrzeżenie popełnić zbrodnię, ale też, dzięki fałszywym dowodom i oskarżeniom, zrzucić winę na kogoś innego.

Pierwsze dwie odsłony koncentrują się wokół rodziny Bruce’ów, począwszy od XV aż do XX wieku. Mamy okazję poznać czterech jej członków, którzy z zemsty lub by zapewnić sobie lepszą przyszłość, mordują jednego ze swoich bliskich. Natomiast w The Deed II wcielamy się w zupełnie niezwiązanego z bohaterami poprzednich dwóch części Kennetha Millera.

Cała kolekcja zapowiadała się bardzo obiecująco. Zapewne wielu z nas, czytając lub oglądając kryminały, zastanawia się, czy daliby radę popełnić zbrodnię i uniknąć kary. Muszę przyznać, że sama często się na tym łapię. Dzięki tej serii moglibyśmy się przekonać, czy mamy w sobie na tyle dużo sprytu, by stać się nieuchwytnymi przestępcami. Niestety okazała się ona jedną wielką porażką, a potencjał tak dobrego pomysłu pozostał niewykorzystany.

Na wstępie zaznaczę, że żadna z pięciu części nie jest dostępna w polskiej wersji językowej. Wybrałam więc angielski. O ile zazwyczaj mi to nie przeszkadza, tu naprawdę przydałoby się tłumaczenie. Chcąc oddać klimat poszczególnych epok, posłużono się wieloma archaicznymi zwrotami, o których dziś raczej nikt się nie uczy. Ponadto, od czasu do czasu, pojawiają się wypowiedzi w innych językach, np. po francusku, które z kolei nie zostały przetłumaczone na angielski! Tak, jakby znajomość pewnych języków obcych była obowiązkowa.

Kadr z "The Deed II". 'Allez chier' – delikatnie mówiąc 'odwal się' – to jeden z francuskich zwrotów, które zdaniem twórców każdy powinien znać.
Kadr z „The Deed II”. 'Allez chier’ – delikatnie mówiąc 'odwal się’ – to jeden z francuskich zwrotów, które zdaniem twórców każdy powinien znać.

Sama rozgrywka okazała się męcząca i niezmiernie frustrująca. Zacznę od The Deed i The Deed: Dynasty, ponieważ pod tym względem te gry są do siebie bardzo podobne. Każda opowieść podzielona jest na cztery etapy. W pierwszym mamy za zadanie zebrać informacje na temat pozostałych bohaterów, a także znaleźć odpowiednie narzędzie zbrodni oraz fałszywy dowód, który posłuży nam do oczernienia kogoś innego. I tu już pojawia się pierwszy problem. Mimo że nie znamy pozostałych osób, od samego początku powinniśmy dokładnie wiedzieć, na kogo chcemy zrzucić winę za popełnioną przez nas zbrodnię i konsekwentnie trzymać się tego planu. W przeciwnym razie, z braku poszlak, sprawa zostanie nierozwiązana lub inspektor prowadzący śledztwo zacznie się nam bliżej przyglądać i ostatecznie dowie się prawdy.

W doborze odpowiedniego kozła ofiarnego mają nam pomóc rozmowy z innymi postaciami. Zbieramy w ten sposób informacje o ich przeszłości, temperamencie, przekonaniach oraz relacjach z przyszłą ofiarą. Odkrywamy wtedy powody, dla których mogliby oni dopuścić się morderstwa. O przebieg dosłownie każdej z tych rozmów zostaniemy zapytani w późniejszym śledztwie. Bohaterów, a zarazem potencjalnych winnych, jest wielu, co daje nam sporą liczbę możliwych zakończeń. Kłopot jednak tkwi w konstrukcji dialogów – na dany temat możemy rozmawiać tylko i wyłącznie raz. Załóżmy, że mamy ochotę dowiedzieć się czegoś więcej o pani X. Musimy wybrać, czy chcemy rozmawiać np. o jej przeszłości, sytuacji, w jakiej znajduje się obecnie, czy może o jej stosunku do naszej przyszłej ofiary. Po wybraniu interesującego nas tematu, dajmy na to jej przeszłości, wyświetlą się nam kolejne opcje dialogowe. W jednej z nich kryje się informacja mogąca podważyć dobrą reputację pani X. Jeśli jednak nie wybierzemy właściwie, szansa na oczernienie jej bezpowrotnie przepada. Nie możemy już drugi raz zapytać o jej przeszłość.

Jak już wspomniałam, w pierwszym etapie rozgrywki musimy również zgromadzić fałszywe dowody oraz znaleźć idealne narzędzie zbrodni. Możemy zabrać ze sobą tylko dwie rzeczy, dlatego najlepiej byłoby, gdyby jedną z nich był przedmiot obciążający wybraną przez nas postać, a drugim coś, co posłuży nam do morderstwa. O ile jeszcze w The Deed gra informuje nas o tym, że możemy mieć w wyposażeniu tylko dwa przedmioty i za każdym razem pyta się, czy na pewno chcemy wziąć dany obiekt, o tyle w The Deed: Dynasty takiego zabezpieczenia już nie ma. Szkoda, bo był to dobry sposób na ochronienie gracza przed zbyt pochopnymi wyborami – taki miły szczegół pokazujący troskę twórców. A tak można odnieść wrażenie, że ich zdaniem osoby grające w kolejną odsłonę serii znają już tę zasadę z jej pierwszej części. Takie założenie jest naturalnie nieco na wyrost. Owszem, wszystkie gry są dostępne w pakiecie, ale można je również kupić osobno. A ponieważ The Deed: Dynasty prezentuje wydarzenia, które miały miejsce przed tymi z The Deed, nawet logiczniej byłoby rozpocząć swoją przygodę właśnie od tego tytułu, mimo że został on wydany jako drugi.

Kadr z "The Deed" – jedynej odsłony serii, w której gra upewnia się, czy chcemy wziąć dany przedmiot.
Kadr z „The Deed” – jedynej odsłony serii, w której gra upewnia się, czy chcemy wziąć dany przedmiot.

Kolejnym problemem jest możliwość wzięcia dwóch fałszywych dowodów lub dwóch narzędzi zbrodni. Gra i przed tym nas nie chroni. Potem tylko mamy kłopot, bo raz wziętego obiektu nie da się już odłożyć. Dodam jeszcze, że aby wybrana przez nas postać została skazana, musimy operować konkretnymi przedmiotami. Na przykład chcąc oczernić zielarkę, będącą jednocześnie fanatyczką religijną, powinniśmy posłużyć się ziołową trucizną, a jako dowód podłożyć w pokoju ofiary jakąś bluźnierczą księgę. Dlatego dobrze byłoby mieć możliwość odłożenia z powrotem obiektu, który po głębszym zastanowieniu się lub poznaniu większej ilości szczegółów z życia przykładowej zielarki, wydał nam się nie dość odpowiedni.

To jeszcze nie koniec komplikacji. Knując nasz chytry plan, musimy pamiętać o tym, aby oczerniając jedną postać, jednocześnie przedstawiać siebie i pozostałych w jak najlepszym świetle. Do tego również służą nam pogawędki z innymi bohaterami. Jednak jeśli nawet przez cały pierwszy etap konsekwentnie szkalowaliśmy dobre imię zielarki, ale nagle przez przypadek rozmowa zeszła na tematy rzucające cień na reputację kogoś innego, to już spokojnie możemy pożegnać się ze zwycięstwem. Ta gra nie zapomni ani nie wybaczy nam niczego. A nawet taki drobiazg jest w stanie zasiać wątpliwość w umyśle inspektora, który ostatecznie stwierdzi, że nie dysponuje jednoznacznymi dowodami. Można też oczywiście zapisać, a następnie wczytać grę, ale po pierwsze, nigdy nie wiemy, kiedy przydarzy nam się taka wpadka (a linie dialogowe, uwierzcie mi, nie zawsze są intuicyjne). Po drugie, wgrać zapis można tylko po wyjściu do menu głównego, co w praktyce jest bardzo denerwujące. Ponadto w wielu momentach w ogóle nie mamy możliwości zarówno zapisu gry jak i wyjścia do głównego menu. Tak dzieje się m.in. w trakcie rozmów, podczas których dopiero widzimy dostępne opcje dialogowe.

Drugi etap rozgrywki (tak, dopiero teraz skończyłam opisywać wady etapu pierwszego) to wspólny posiłek. Zostanie on podany, gdy zgromadzimy w schowku dwa przedmioty. Podczas jedzenia mamy za zadanie jeszcze dobitniej oczernić wybraną osobę, tym razem już przy wszystkich. Możemy celowo źle interpretować jej zachowania i wypowiedzi lub wspominać kompromitujące ją fakty, o których dowiedzieliśmy się z przeprowadzonych rozmów.

Etap trzeci poświęcony jest podkładaniu dowodów i dokonywaniu morderstwa. Bezpośrednio po nim następuje etap czwarty – przesłuchanie, podczas którego musimy udzielać odpowiedzi, eksponujących maksymalnie winę wybranej postaci.

Kadr z 'The Deed II'. Morderstwa możemy dokonać między 21.00 a 22.00. Zegar umieszczony w prawym dolnym rogu pokazuje, ile czasu nam jeszcze zostało.
Kadr z 'The Deed II’. Morderstwa możemy dokonać między 21.00 a 22.00. Zegar umieszczony w prawym dolnym rogu pokazuje, ile czasu nam jeszcze zostało.

W The Deed II poczyniono kilka istotnych zmian. Po pierwsze, rozgrywka podzielona jest już tylko na dwa etapy. W pierwszym z nich zbieramy informacje, fałszywe dowody, narzędzia zbrodni oraz dokonujemy morderstwa. Drugi etap to oczywiście śledztwo. Ciekawym rozwiązaniem jest wprowadzony do gry zegar. Zbrodnię możemy popełnić w dowolnym momencie, ale mamy na to tylko godzinę. Czas płynie tu cztery razy szybciej niż w rzeczywistości, a każda odpowiedź udzielona nam przez rozmówcę, przesuwa wskazówkę do przodu o jedną minutę. Dodatkowo mamy możliwość poczekania od kilku do kilkunastu minut, co jest bardzo wygodną opcją. Po drugie, w końcu możemy do woli brać i odkładać przedmioty. Nasz schowek może tym razem pomieścić więcej obiektów, ale nie jakoś bardzo dużo. Niestety cała reszta wygląda dokładnie tak samo. Co gorsza, we wszystkich częściach serii możemy rozmawiać tylko na temat tych osób, które już spotkaliśmy lub o których ktoś nam opowiedział, co zwykle ma miejsce na samym początku. Jednak tym razem nikt nie zostaje nam przedstawiony i wszystkich musimy po kolei poznawać sami, co niepotrzebnie wydłuża całą rozgrywkę.

Kadr z "The Deed: Dynasty". Służący opowiada nam o pozostałych gościach.
Kadr z „The Deed: Dynasty”. Służący opowiada nam o pozostałych gościach.

Możecie się zastanawiać, dlaczego tak bardzo się czepiam. Przecież to wszystko zostało na pewno opisane w samouczku. Pozwólcie zatem, że Was zaskoczę. Te gry nie oferują żadnego samouczka! Na początku dostajemy tylko informacje o tym, jak przejść do trybu pełnoekranowego lub jak otworzyć menu. Wszelkie inne zasady poznajemy na bieżąco. Jedynie w The Deed II na wstępie wyjaśniona została nowa mechanika w postaci zegara, ale nic poza tym.

Ostatecznym gwoździem do trumny jest brak logiki w poszczególnych odsłonach tej serii. Naturalnie gry rządzą się swoimi prawami. Wystarczy przytoczyć chociażby taki klasyk w tym temacie jak leczenie poważnych, niekiedy nawet śmiertelnych ran poprzez przekąszenie jabłka czy jakiejś słodkiej bułki (no chyba, że podczas pobytu w Skyrim ktoś ją nam wcześniej ukradł). Jednak w przypadku omawianej kolekcji, będącej zbiorem swego rodzaju łamigłówek, zdrowy rozsądek powinien być podstawą. Miałam nadzieję, że skoro nie mamy samouczka, może chociaż logika okaże się naszą ostatnią deską ratunku, dzięki której uda nam się wymyślić dobry plan morderstwa. Niestety i w tym przypadku się zawiodłam. Jeśli w grze zdecydujemy się zdjąć płaszcz, nie możemy już wybrać miecza jako narzędzia zbrodni. Jest to logiczne, ponieważ nie będziemy go w stanie przy sobie ukryć. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, aby wziąć ze stołu duży, ciężki świecznik! Niby jakim cudem nikt tego nie zauważy skoro, po pierwsze, nasza postać chodzi po domu w samej marynarce, a po drugie, czeka nas jeszcze kolacja, podczas której będziemy siedzieć dokładnie przy tym samym stole, z którego wzięliśmy świecznik?! Z kolei w innej części nasza bohaterka (tym razem gramy postacią kobiecą) nie nosząc żadnego okrycia wierzchniego, może jakimś cudem przemycić wielki karabin!

Seria The Deed to kombinacja świetnego pomysłu i fatalnego wykonania. Jej największym minusem jest oczywiście bardzo utrudniająca całą rozgrywkę konstrukcja dialogów. Jak pokazałam na przykładzie zielarki, jeden niewłaściwy wybór może zrujnować nasze wszystkie starania. Dużym problemem jest też brak samouczka. Ponadto logiczne nieścisłości, które nie są wskazane w przypadku łamigłówek, oraz opisane przeze mnie na początku, kwestie językowe również nie sprzyjają rozgrywce. Gdyby nie naprawdę dobry pomysł i grafika na przyzwoitym poziomie, oceniłabym tę serię najniżej, jak tylko się da.

SZCZEGÓŁY:
Tytuł: The Deed Collection (The Deed, The Deed: Dynasty, The Deed II)
Producenci: Pilgrim Adventures (wszystkie części), GrabTheGames Studios (The Deed)
Wydawcy: GrabTheGames (wszystkie części), WhisperGames (The Deed, The Deed: Dynasty)
Daty premier: The Deed: 24.11.2015, The Deed: Dynasty: 10.05.2016, The Deed II: 29.05.2020
Gatunek: RPG
Dostępne na platformie: Steam
Recenzowany egzemplarz: Steam

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze