SIEĆ NERDHEIM:

Życie i cała reszta. Recenzja komiksu Śmiech i śmierć

O, kolejny wybitny życiowy komiks… Ile to już takich dzieł mieliście okazję czytać nawet nie w życiu, tylko w ostatnich latach, a może nawet i w bliższym okresie? Nie zdziwię się więc, jeśli do Śmiechu i śmierci będziecie podchodzić z ostrożnością, ale nie martwcie się. Dzieło Adriana Tomine’a to bowiem naprawdę rewelacyjny komiks o życiu i – odnosząc się do tytułu filmu Woody’ego Allena – całej reszcie. I to jakże angażujący emocjonalnie!

Na początku zastanowiłem się, czy w ogóle pisać cokolwiek o fabule. Bo wystarczyłoby powiedzieć, że mamy tu do czynienia ze zbiorem krótkich historii o ludziach i życiu i wszystko już byłoby wiadome. Byłoby to jednak nie do końca fair względem całości, a zatem…

Sześć osób. Sześć losów. Sześć opowieści o życiu.

W pierwszej historii poznajemy losy pewnego ogrodnika z ambicjami. Potem młodą dziewczynę, która zaczyna zastanawiać się, czy rzeczywiście ludzie dziwnie na nią patrzą, czy może popada w obłęd. Wkrótce śledzimy losy dwójki ludzi, tworzących właśnie związek. Później trafiamy na pokład samolotu, którym rodzina wraca do Kalifornii. Wreszcie poznajemy córkę oznajmiającą rodzicom, że chce zostać standuperką, i mężczyznę, który do miasta wrócił między „drugą a trzecią misją” i pomieszkuje u siostry.


Jak widać po powyższym, Śmiech i śmierć to zbiór krótszych i dłuższych opowieści o ludziach i ich problemach. Czasem są to shorty , kojarzące się z niedzielnymi wydaniami gazetowych pasków, czasem dłuższe opowieści. Czasem czarno-białe, czasem kolorowe. Wszystkie pod względem graficznym czyste i precyzyjne. Coś jak ilustracje Dana Clowesa, choć niekiedy przypominają ascetyczne grafiki Davida Aji. I wszystko to doskonale pasuje do całości. Oszczędna stylistyka, podlana równie oszczędnym kolorem, nastrojowa, mająca swój urok, może i niegrzesząca oryginalnością, ale bardzo udana, a przy okazji także dość różnorodna. Pod względem ilustracji poszczególne historie różnią się, przechodząc od cartoonowości, przez sterylny realizm, na nieco brudniejszych, ale też realistycznych grafikach kończąc.

Oczywiście najważniejsze i tak pozostają tutaj same fabuły. Każda historia to krótka życiowa opowieść, przypowieść wręcz, w której można znaleźć coś z siebie i dla siebie. Nie są one skomplikowane, to proste dzieła o ludziach i ich codzienności. Ale takie przecież jest życie. Niewymyślne, nieprzekombinowane, zwyczajne, pełne spotykanych ludzi i problemów. Prostych sytuacji, sporej ilości gadania, bo jak to mówi Ferdek Kiepski – trzeba rozmawiać i warto rozmawiać. Tym bardziej że rozmawiać jest o czym. Komiks przegadany? Jeśli nawet, to w dobrym tego słowa znaczeniu, bo nie jest to pusta gadanina o niczym. Ze Śmiechem i śmiercią jest pod tym względem jak z komiksami wspomnianego już Clowesa – nie ma tu nudy, jest za to dużo prawdy i trafnych wniosków. Z najlepszymi dziełami twórcy Ghost World nie będę co prawda dzieła Adriana Tomine’a zestawiał, ale i tak poziom całości jest wysoki, a album robi duże wrażenie.

Reasumując, warto. Jeśli tylko lubicie dobre, inteligentne, ambitne komiksy, znajdziecie tu coś dla siebie. Świetnie napisane, świetnie narysowane, tak samo wydane… Rzecz do przeczytania i zadumy. Znajoma, bo nie brakuje podobnych dzieł na komiksowym rynku, ale nie zmienia to faktu, że nadal rewelacyjna i godna polecenia z czystym sercem.

Dziękuję wydawnictwu Kultura Gniewu za udostępnienie egzemplarza do recenzji.


SZCZEGÓŁY:
Tytuł: Śmiech i śmierć
Wydawnictwo: Kultura Gniewu
Typ: komiks
Gatunek: obyczajowe
Data premiery: styczeń 2020
Scenariusz i rysunki: Adrian Tomine

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Michał Lipkahttps://ksiazkarniablog.blogspot.com/
Rocznik 88. Próbuje swoich sił w pisaniu, w tworzeniu komiksów także. Przede wszystkim jednak czyta - dużo, namiętnie i bez chwili wytchnienia. A potem stara się wszystko to recenzować. Prowadzi także książkowego bloga https://ksiazkarniablog.blogspot.com