Więcej

    #MeToo. Recenzja komiksu Anastazja tom 2

    KorektaLivati

    Pierwszy tom Anastazji był bardzo pozytywnym zaskoczeniem. Dobrze napisaną, znakomicie zilustrowaną opowieścią o brudzie Hollywood. Niby osadzoną w realiach lat 20. XX wieku, a jednak jakże aktualną i dobrze korespondującą z teraźniejszymi wydarzeniami. Drugi tom idzie jeszcze dalej, mocniej wnikając w porażającą rzeczywistość filmowego świata i znane z historii wydarzenia, dostarczając nam mocnej, poruszającej opowieści, obok której trudno jest przejść obojętnie.

    Anastazja przenosi nas do czasów wielkiego kryzysu i początków kina. Problemy finansowe pchają ludzi do podejmowania kroków, na jakie normalnie nigdy by się nie zdecydowali, a tymczasem Hollywood aż ocieka blichtrem i przepychem. Przynajmniej na zewnątrz. Wykorzystywanie seksualne, aborcja, dewiacje, „przypadkowe zgony” to chleb powszedni. O tym przekonała się mała Stacey, która wraz z matką trafiła tu w poszukiwaniu spełnienia amerykańskiego snu. Przybrawszy imię Anastazja, dziewczyna odnalazła swoje miejsce w Hollywood i zaczęła robić prawdziwą karierę. W tym miejscu zaczyna się akcja tomu drugiego.
    Jest rok 1937, Anastazja jest już gwiazdą ekranu, świat i widzowie ją uwielbiają, pojawia się w mediach. Czyżby zatem odnalazła swoje miejsce w świecie kontraktów załatwianych jedynie przez łóżko i przemocy? A może to jedynie fasada, która wkrótce runie? Jak skończy się dla niej pobyt w Hollywood i do czego ją to wszystko doprowadzi?

    Trudno jest czytać Anastazję i nie patrzeć na nią przez dwa filtry: baśniowy i rzeczywisty. Ten pierwszy wrzuca nas w specyficzną wersję Czarnoksiężnika z krainy Oz, gdzie główna bohaterka, dziewczynka z Kansas, trafia do innego świata. Z tym że w tym przypadku nie jest to magiczna kraina, a Hollywood – miejsce równie kolorowe, błyszczące i niezwykłe, miasto, gdzie żółta ceglana droga została zastąpiona czerwonym dywanem, ale gdzie na każdym kroku czai się zagrożenie równie wielkie, co wiedźmy i czarnoksiężnik. Problem w tym, że tu dobro nie może wygrać – można co najwyżej wyjechać z Hollywood, ale i tak nie da się od niego uciec.

    Drugim pryzmatem, przez który widzi się ten komiks, staje się afera seksualna, która jakiś czas temu wybuchła w amerykańskiej stolicy filmów. Co przeraża w tym najbardziej, to fakt, że jej twarz, producent Harvey Weinstein, nie był ani pierwszy, ani jedyny, a inni mu podobni najpewniej z całej afery wyciągną jeden tylko wniosek – trzeba bardziej uważać. Fakt, że autorki Anastazji poruszają ten temat, warto docenić, nawet jeśli nie robią tego ani jako pierwsze, ani też w jakiś wybitny sposób. Scenariusz to po prostu dobra opowieść obyczajowa, ciekawie odmalowująca tamten świat i to, co kryło się za jego kurtyną. Prosta, łatwa w odbiorze mimo ciężaru tematycznego i zapadająca w pamięć. Tyle wystarczy, bo prawdziwą gwiazdą Anastazji są ilustracje.

    Pięknie malowane plansze w wykonaniu Joanny Karpowicz robią wrażenie. Nie są pozbawione drobnych wpadek, szczególnie jeśli chodzi o design twarzy czy oczy (nie cały czas, sporadycznie, na szczęście), ale jednocześnie mamy tu realizm, znakomicie uchwycone szczegóły i klimat Ameryki lat 30. XX wieku oraz naprawdę dobre operowanie światłem, cieniem i barwami. A wszystko to świetnie wydane i ładnie prezentujące się także na półce. Aż szkoda, że to już ostatni tom. Jeśli lubicie dobre opowieści obyczajowe, thrillery albo po prostu pięknie zilustrowane komiksy (oczywiście dla dorosłych), będziecie zadowoleni.

    Dziękuję wydawnictwu Kultura Gniewu za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

    SZCZEGÓŁY:

    Tytuł: Anastazja, tom 2
    Data premiery: wrzesień 2019
    Scenariusz: Magdalena Lankosz
    Rysunki: Joanna Karpowicz
    Typ: komiks
    Gatunek: komiks polski

    PODSUMOWANIE

    Plusy:
    + niezły scenariusz
    + zachwycająca szata graficzna
    + znakomite wydanie

    Minusy:
    - drobne błędy graficzne

    Dodaj komentarz

    avatar
    Michał Lipka
    Michał Lipkahttps://ksiazkarniablog.blogspot.com/
    Rocznik 88. Próbuje swoich sił w pisaniu, w tworzeniu komiksów także. Przede wszystkim jednak czyta - dużo, namiętnie i bez chwili wytchnienia. A potem stara się wszystko to recenzować. Prowadzi także książkowego bloga https://ksiazkarniablog.blogspot.com