Więcej

    Tam dom twój, gdzie serce twoje. Recenzja komiksu Odyseja Hakima. 1. Z Syrii do Turcji

    KorektaLilavati
    Okładka polskiego wydania
    Okładka polskiego wydania

    „Trzeba uprawiać swój ogródek”. Kilka epok dzieli zdanie zamykające Wolterowskiego Kandyda i Odyseję Hakima, której poświęcony będzie niniejszy tekst, ale ta wieloznaczna w swojej wymowie oświeceniowa maksyma idealnie pasuje do współczesnych losów bohatera komiksu Fabiena Toulmé.

    Samym jego tytułem autor odsyła nas w jeszcze odleglejsze dzieje ludzkości, śmiało stawiając czytelników przed tradycją epopeiczną i zarazem najbardziej rozpoznawalnym przykładem toposu podróży, będącej tułaczką w drodze do ojczyzny. Homer i Wolter nie są w dzisiejszym pojęciu autorytetami mogącymi wpłynąć na marketingowy sukces jakiegokolwiek dzieła poza kręgami akademickimi (choć to zestawienie autorów samym walorem brzmieniowym mogłoby skusić jakiegoś scenarzystę do stworzenia serialu satyryczno-obyczajowego pod tym tytułem, imionami klasyków honorując, dajmy na to, parę bezdomnych chłopków roztropków), ale z pewnością zgodnie włączyliby dzieje Hakima do opuchłej kartoteki tych działań przypadku, które na uniwersalnej dla ludzkości kanwie losu tworzą unikalny dla każdego człowieka wzór.

    Życiorys bohatera, który w pierwszej części opowieści (całość ma objąć trzy tomy) odsłania przed nami Toulmé, odróżnia się wszak od heroicznych i łotrzykowskich perypetii fikcyjnych postaci podstawowym faktem – jest stuprocentowo autentyczny. Zmienione zostały tylko personalia bohatera i to z jak najbardziej zrozumiałych powodów – bliscy młodego mężczyzny wciąż przebywają w Syrii, ogarniętej nieprzerwanie od 2011 roku wojną domową , jedną z tych, które na mapie współczesnych konfliktów zbrojnych odzwierciedlają strefę wpływów światowych mocarstw oraz Państwa Islamskiego. Sytuacja w Syrii wciąż pozostaje przykładem zagrożeń zrodzonych przez reżimowy ustrój.

    Krótki rys historyczny...
    Krótki rys historyczny…

    Hakim dorastał i żył pod czujnym okiem tegoż, uprawiając jednak spokojnie i dosłownie „swój ogródek”, czyli prowadząc szkółkę ogrodniczą. Aż nagle musiał opuścić ojczyznę, wcześniej doświadczywszy na sobie rzeczywistej grozy absurdów, jakie towarzyszą dyktatorskiej władzy, oraz represji wywołanych przez manifestacje, rozpoczynające wystąpienie przeciwko rządom al-Asada. Początek jego odysei przedstawia kolejne wymuszone przemieszczenia z Syrii przez Liban i Jordanię do Turcji. Wszędzie towarzyszy mu nadzieja tymczasowości tego stanu, ale cóż – z przekraczaniem kolejnych granic status uchodźcy przylega do niego coraz mocniej. Równie nieustępliwie wtórują Hakimowi problemy ze znalezieniem pracy, zaś od pobytu w Turcji dodatkowo odpowiedzialność za świeżo poślubioną ciężarną żonę.

    Jednak na komiks Fabiena Toulmé składa się coś ponad relację Hakima, która sama w sobie jest pełna zaskakujących, a przecież przydarzających się w życiu splotów okoliczności. Aresztowany z powodu maseczki przeciwpyłowej, torturowany, pozbawiony firmy przez wojsko i mieszkania w bombardowaniu, jest w sensie ujęcia budzącego dyskusje zjawiska uchodźstwa prawdziwym „everymanem”, co tylko potwierdza sedno jego cytowanych na tylnej okładce słów: „uchodźcą może stać się każdy”. Odbywa się to mimo woli. Przyznajmy – trudno nam taką okoliczność przyjąć i pojąć, żyjąc w miejscach odległych od wojennej rzeczywistości nie tylko pod względem geograficznym, ale i kulturowym, chociaż doświadczenie reżimu i dyktatury nie jest dla Europy aż tak bardzo oddalone w czasie.

    ...i długi okres dyktatury
    …i długi okres dyktatury

    Na wspomniane „ponad” składa się uczciwy, krytyczny głos autora wobec postawy nawykania do przewlekających się potworności, zależności między możliwą empatią i anonimowością ofiar dramatu. Otwierające komiks wprowadzenie zestawia sytuacje, które sprowokowały rysownika do przedstawienia jednej spośród wielu milionów historii uchodźców. Są to katastrofa samolotu pasażerskiego i zatonięcie wypełnionej imigrantami łodzi. Tragedia wyłaniająca się zza bezosobowych danych i statystyk robi podobne wrażenie jak skrzętne wyliczenia dotyczące ofiar II wojny światowej poczynione przez bohatera Łaskawych Jonathana Littela.

    Toulmé, czyniąc Hakima narratorem (materiały gromadził podczas wywiadów, przeprowadzanych w obecności tłumacza), sam też staje się nim w chwilach, gdy przywołuje okoliczności samych spotkań. Z towarzyszących im drobnych wydarzeń, jak choćby problem z dyktafonem czy płaczące dziecko, wyłania się wiarygodny obraz relacji słuchacza i świadka. I choć Toulmé odżegnuje się od reporterskich ambicji, a nawet przyznaje do pewnej porażki na tym polu, gdy zdaje sobie sprawę, że przygotowane przezeń pytania na nic się nie zdadzą, to udało mu się wywiązać z postawionego sobie zadania lepiej niż dobrze. Opowieść Hakima porusza swoją bezpretensjonalnością, humorem, autentyzmem, życiową uczciwością bohatera i jednocześnie przeraża dowodami na smutną prawidłowość oklepanej frazy o historii, która lubi się powtarzać. Szczególnie gdy chodzi o mechanizmy pozyskiwania i utrzymywania władzy.

    Od liczb...
    Od liczb…

    Tutaj Odyseję Hakima można bez wahania dopisać do listy, na której znajdują się komiksy Guya Delisle’a (Kroniki Birmańskie, Kroniki Jerozolimskie, Pjongjang). Pod kątem osobistej (i dodatkowo momentami dziecięcej) perspektywy komiks Toulmé sąsiaduje z Arabem przyszłości Riada Sattoufa czy kanonicznym Persepolis Marjane Satrapi i mniej znaną Grą jaskółek Zeiny Abirached, zwłaszcza w kontekście brzmienia podtytułu ostatniego dzieła, który brzmi umrzeć wyjechać powrócić. Powrót jest wszak treścią oryginalnej Odysei, zaś dla Hakima stanowi w pierwszej odsłonie jego losów niezłomną nadzieję.

    Do wymienionych Delisle’a i Sattoufa przybliża Toulmé również cartoonowa uproszczona kreska, skromna kolorystyka, regularne kadry. Ta technika idealnie sprawdza się w reportażowych i obyczajowych fabułach, gdzie jest rysunkowym odpowiednikiem pozbawionego ozdobników precyzyjnego języka. W partiach narracyjnych poświęconych historii kraju i przebiegowi konfliktu pomaga w wypunktowaniu najważniejszych faktów, w obyczajowych podąża za rytmem wydarzeń, nasyca prostą symboliką znanych gestów, a tych nie brakuje, bo rodzina, przyjaciele i bliscy są w tej opowieści przeciwwagą dla uprzywilejowanych alawitów, Muchabaratów, czyli agentów syryjskiego wywiadu, i szabichów, bojówki rządowej.

    ...do ludzi
    …do ludzi

    Na koniec wracam do Kandydowego ogródka i mitycznej tułaczki, której celem była Itaka. Zarówno intencje, jak i działania Hakima nie mają w sobie zamaszystości właściwej literackim odnośnikom, ale znajdziecie w nich szczere prawdziwe odbicie tych uniwersalizowanych przez klasyków wartości: pragnienia wolności, spokojnej egzystencji, potrzeby własnego miejsca w świecie. I coś, co mógłbym nazwać banalnym cliffhangerem, gdybyśmy mieli do czynienia z fikcją. Chodzi mi o słowa zamykające pierwszy tom Odysei: „Tak naprawdę nie wiedzieliśmy, czego się spodziewać, ale nigdy nie wyobraziłbym sobie, co nas jeszcze czeka”. Fabien Toulmé skutecznie zwrócił moją uwagę na to, co dzieje się poza moim ogródkiem. I osiągnął to bez konieczności wrzucania do niego kamyka, bo jedynie swoim przykładem.

    Wydawnictwu Non Stop Comics serdecznie dziękujemy za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

    SZCZEGÓŁY:
    Tytuł: Odyseja Hakima. 1. Z Syrii do Turcji
    Wydawnictwo: Non Stop Comics
    Scenariusz i rysunki: Fabien Toulmé
    Tłumaczenie: Wojciech Birek
    Typ: komiks
    Gatunek: dokumentalny/biograficzny
    Data premiery: 13.11.2019
    Liczba stron: 270

    PODSUMOWANIE

    Plusy:
    +ważny współczesny temat
    +wyczucie w opracowaniu osobistej historii
    +odsłonięcie tła relacji autora z bohaterem
    +rzetelny skrót historii konfliktu syryjskiego
    +wartość dokumentalna
    +sprawna narracja rysunkowa

    Minusy:
    -brak

    Dodaj komentarz

    avatar
    Łukasz
    Łukasz "Justin" Łęcki
    Dzieciństwo spędziłem przy komiksach TM-Semic, konsoli Pegasus i arcade’owych bijatykach. Od kilkudziesięciu lat sukcesywnie podnoszę stopień czytelniczego wtajemniczenia, nie obierając przy tym szczególnej specjalizacji. Fascynują mnie mity, folklor, omen, symbole – wszystko, co tworzy panoptyczny rdzeń ludzkiej wyobraźni. Estetycznie i duchowo czuję się związany z modernizmem, ale dzięki dzieciom i znajomym udaje mi się utrzymywać niezbędny poziom cywilizacyjnej ogłady. Nałogowo wizytuję antykwariaty książkowe i sklepowe działy słodyczy. Piszę też dla wortalu i czasopisma Ryms.