Więcej

    Piękno i groza. Recenzja komiksu Niezwyciężony

    KorektaLilavati

    Stanisław Lem musiał kochać góry. A co najmniej być pod dużym wrażeniem ich surowego, epickiego piękna. Rafał Mikołajczyk bardzo dobrze tę fascynację pokazał. Razem z całą głębią lemowskiej estetyki.

    Opisy przyrody w książkach Lema to temat na długie wieczory, więc tylko go zacznę. Czytając Solaris (wieki temu), zdałam sobie sprawę z tego, jak bardzo poetycką frazę i wyobraźnię miewał ten pisarz. Potem byli Astronauci i właśnie Niezwyciężony. Najbardziej z całego jego dorobku lubię właśnie tę trójkę, chociaż zaczynałam od kochania przygód Iliona Tichego i pilota Pirxa. Ciągle miałam też wrażenie, że aspekt wizualny jest pomijany w analizach czy ekranizacjach tej prozy, chociaż dla tych ostatnich to pewnie najmniejszy problem. Rozumiecie teraz, że od dawna czekałam na taką adaptację prozy Lema.

    Rafał Mikołajczyk we wstępie do komiksu nie wspomina, od czego sam zaczął czytanie Lema, za to pisze wprost – kiedy tylko poznał Niezwyciężonego, chciał przerobić go na obrazki. Udało mu się po wielu latach i ten długi namysł nad adaptacją naprawdę widać. To nie jest powieść graficzna na raz, będziecie chcieli wpatrywać się w kadry, zapamiętać je, zrobić sobie zdjęcia i ustawić jako tapetę w telefonie. Rysownik uchwycił epickie górskie krajobrazy pustynnej planety, ale też zimną, techniczną potęgę ludzkich statków kosmicznych.

    Komiksowa adaptacja Lema jest bardzo wierna – czuć rytm jego języka, fabułę, która rozwija się powoli i stopniowo, jak w dobrym kryminale lub dreszczowcu. Bo Niezwyciężony ma w sobie bardzo dużo z tych gatunków. Załoga monumentalnego, praktycznie niezniszczalnego statku kosmicznego ląduje na odległej od Ziemi planecie, żeby rozwiązać zagadkę nagłego milczenia podobnej grupy odkrywców, Kondora. Naukowcy i technicy będą zbierać skrawki informacji, tropić poszlaki, dyskutować i stawiać hipotezy na temat tego, co przydarzyło się pierwszej ekipie. Wybiorą się do opuszczonego „miasta”, będą przemierzać rozległe pustynie, zanurzą sondy w oceanie, wreszcie zagłębią się w systemy górskich wąwozów. Zrozumieją, że w martwym świecie piasku i metalu dotykają jakiejś wielkiej, ale mającej rozwiązanie tajemnicy.

    Lemowska fraza rozbrzmiewa w tym komiksie z ogromną mocą. Czasem kadry są dokładną ilustracją opisu pojazdów czy zjawisk pogodowych, Mikołajczyk nie ignoruje prozy, nie zastępuje jej obrazem. Jak to w dobrym komiksie, narracja, dialogi i warstwa wizualna uzupełniają się i wzmacniają. Może trochę paradoksalnie, ale dzięki temu możemy bardziej świadomie przyjrzeć się językowi książki wydanej w 1964 roku, z jej mózgami elektronowymi, fotoaparatami, taśmami programowymi. Co ciekawe, Lem nie brzmi tu archaicznie. Może to ostanie momenty, żeby opisywane przez niego rozwiązania techniczne ze świata sprzed miniaturyzacji i ciągłego podpięcia do czarnych luster wydawały nam się jeszcze naturalne?

    Rysunki Niezwyciężonego to mocna, kanciasta kreska ze świetnie dopasowaną czcionką (może oprócz trochę zbyt wyraźnych znaków zapytania nad głowami zaskoczonych bohaterów). Szczegóły konstrukcji maszyn są obsesyjnie drobiazgowe, prawie jak rysunek techniczny albo metalowe przestrzenie w BLAME! Z kolei twarze zahartowanych astronautów są bardziej graficzne, głęboko pobrużdżone, pełne ekspresyjnych cieni. Kadry oświetla czerwień i purpura słabego, ginącego słońca wiernie przeniesionego z prozy Lema.

    Ja idę fantazjować o tym, że Mikołajczyk narysuje jeszcze Solaris, a wy zamawiajcie z Booki Niezwyciężonego. Pięknie wydany komiks będzie ozdobą kolekcji. Może odnowi w was zainteresowanie Lemem, może je obudzi albo utwierdzi was w miłości do tego pisarza. To na pewno przemyślana, wierna, motywowana wielkim szacunkiem dla oryginału adaptacja.

    Dziękujemy wydawnictwu Booka za egzemplarz komiksu!

    SZCZEGÓŁY:
    Tytuł: Niezwyciężony
    Data premiery: 2019
    Autor: Rafał Mikołajczyk
    Typ: komiks
    Gatunek: science fiction

    PODSUMOWANIE

    Plusy:
    + dobrze wydany, wysmakowany wizualnie komiks
    + bardzo przemyślana adaptacja
    + oddaje sprawiedliwość wizualnej wyobraźni Lema

    Minusy:
    - ma dłużyzny, ale wiernie przeniesione z oryginału

    guest
    0 komentarzy
    Inline Feedbacks
    View all comments
    Agnieszka „Fushikoma” Czoska
    Agnieszka „Fushikoma” Czoska
    Mól książkowy, wielbicielka wilków i wilczurów. Interesuje się europejskim komiksem i mangą. Jej ulubione pozycje to na przykład Ghost in the Shell Masamune Shirow, Watchmen (Strażnicy) Alana Moora czy Fun Home Alison Bechdel, jest też fanem Inio Asano. Poza komiksami poleca wszystkim Depeche Mode Serhija Żadana z jego absurdalnymi dialogami i garowaniem nad koniakiem. Czasem chodzi do kina na smutne filmy, kiedy indziej spod koca ogląda Star Treka (w tym ma ogromne zaległości). Pisze także dla Arytmii (arytmia.eu).
    0
    Podziel się swoją opiniąx
    ()
    x