SIEĆ NERDHEIM:

Między alegorią a ekologią. Recenzja komiksu Naturalna komedia

Jaka klasa? Kleryk? Złodziej? Nie, Dwuliścienny i Agaricomycetes.
Jaka klasa? Kleryk? Złodziej? Nie, Dwuliścienny i Agaricomycetes.

I oto kolejny (patrz np. Pawełek Pinokio) dowód na to, że wielkim dziełom literackim, kamieniom węgielnym kultury, zasobnikom humanistycznej erudycji i ogłady legitymującym się zwięźle jako „Klasyka”, niestraszne są upływające wieki. Potrafią inspirująco wniknąć we współczesną tematykę, nie bocząc się przy tym na pastiszowy makijaż, bo pod nim przecież jest „to, co wieczne, i one trwają wiecznie”. Ten i inne cytaty z Boskiej komedii Dantego (w najnowszym polskim przekładzie tejże autorstwa Jarosława Mikołajewskiego) przydają alegorycznej i tragikomicznej mocy akcji Naturalnej komedii Ulli Donner, młodej gwiazdy fińsko-szwedzkiej sceny komiksowej.

Oczywistą zapowiedź odniesień do XIV-wiecznego poematu i zarazem przyjęcia innej, bardziej „ziemskiej” perspektywy zawiera tytuł. Fabuła to potwierdza – nie będziemy zwiedzać kolejnych kręgów zaświatów celem dotarcia do metafizycznej pełni ludzkiego bytu, a przypominać sobie o kondycji człowieka jako części ekosystemu i zaburzeniach, jakie wprowadził, „czyniąc sobie ziemię poddaną”. Czyli w sumie formuła moralitetu została zachowana.

No, według Dantego, to połowa drogi (życiowej).
No, według Dantego, to połowa drogi (życiowej).

Za jej realizację odpowiedzialny jest przede wszystkim następujący duet – brzozowy listek Björk i żeński podgrzybek, który z racji skomplikowanej fonetyki języka grzybów każe mówić do siebie po prostu Candy. Björk, po tym, jak został zdmuchnięty z drzewa, żyje górnolotnym (dosłownie i przenośnie) pragnieniem dotarcia na „jesienną uroczystość”, zaś Candy, pogrążona w rozpaczy po opuszczeniu przez ukochanego, staje się jego przygodną przewodniczką. Gdy niespodziewanie objawia im się groza wyciętej części lasu, wspólna wędrówka zmienia charakter, wprowadzając listek i podgrzybkę na nowe ścieżki wiedzy o świecie przyrody i swoim w nim miejscu. Podąża z nimi znaleziona na karczowisku Gun – poprzerastana roślinnym żywiołem olbrzymia, małomówna boginka o obfitych kształtach Magna Mater i zgodnym z tym mianem, odnoszącym się do sił natury znaczeniu (idealna partnerka dla Swamp Thinga). A ponieważ Björk, Candy i inne obecne w komiksie organizmy zdradzają z kolei cechy natury wyraźnie ludzkiej, konfrontacje ich charakterów, poglądów, postaw wypadają bardzo znajomo. Biologiczna systematyka gatunkowa z podziałem na królestwa, gromady, klasy etc. z łatwością odbija tutaj kształt wszelkich możliwych podziałów społecznych. W sumie za obydwoma stoi przecież człowiek.

Donner przesyciła dialogi dowcipną, miejscami ciętą krytyką obejmującą kult pielęgnacji dobrego samopoczucia w wersji nadmuchiwania banieczki wewnętrznego wyzwolenia i harmonii, egotyzm sprzęgnięty z psychiczną kruchością i przeskalowane parametry pomiaru poprawności politycznej. Starcia słowne w języku, formie i atmosferze oddają poziom dyskusji/komentarzy z forów internetowych (bezpośrednio obrazuje to scena puszczenia informacji w sieć grzybni przez Candy). Pretensjonalność coachingowej nowomowy, niewybredny pocisk, dyplomatyczno-aktywistyczne frazesy, medytacyjne mantry, cierpiętnicza wylewność (np. „Nie udław się tym społecznym patosem”, „Antropocentryczny koncept, który umniejsza doświadczeniom roślin z rodziny dzwonkowatych”) – w tak podważonej komunikacji obnażają się trudności współczesnego dialogu. W Naturalnej komedii wyrasta on ze świadomości ekologicznej jako potrzebnej części filozofii życiowej, w czym w naturalny sposób zawiera się koncepcja mikro i makrokosmosu, ale równie naturalnie obejmuje inne bieżące bolączki cywilizacji zachodniej.

Nie? A leży jak kłoda.
Nie? A leży jak kłoda.

Pośród nich są i czynniki ryzyka dotyczące uczuciowej niedojrzałości i generalnego poczucia odpowiedzialności. Symptomatyczne są zarówno rozterki Candy po erotycznej przygodzie z „seksownym lejkowcem” (niekwestionowanym liderem Naturalnej komedii w łączonej kategorii Najbardziej Afektowany Weltschmerz i Najgorliwszy Neofita Hedonizmu), jak i złość Björka na przydzieloną mu funkcję opiekuna ziarenka („Jestem za młody na to gówno”). Oboje to typy skupione na sobie, obrażalskie i kąśliwe, ale ze sprawnym wciąż „instynktem dobra”, który nie pozwala im pozostawić się nawzajem w niebezpieczeństwie i każe ostatecznie uznać wartość wspólnej wędrówki.

Temat wspólnoty działań Donner ujęła też w kilku innych scenach, z których dwie dotyczą zagrożeń unifikacji w duchu korporacyjnie zaszczepionej misji oraz sekciarskiego wymiaru duchowości pełnej oczyszczających rytuałów. Pierwszy przykład ilustruje mówiąca jednym głosem społeczność świerków, co zarazem odnosi się wprost do sytuacji związanej z odnawianiem czy powiększaniem terenów leśnych w ojczystym kraju autorki (problem różnorodności drzewostanu dotyczy zresztą nie tylko Finlandii). Drugi to rozbrajający i porażający miks efektów zbiorowego zaślepienia z różnych epok – grzyby-flagelanci poddający się rygorowi samodoskonalenia na otwierających, zaspokajających poczucie wyjątkowości/próżność sesjach prowadzonych przez toksycznego guru Kombuczę (ten niewzruszony ton, który czuć w zdaniach typu „to nie miejsce na determinizm biologiczny”). A wszystkiemu wtóruje nastrój karnawałowej zabawy u schyłku świata włączonej w cykl odradzającej się przyrody. Nastrój dramatycznie dwuznaczny, bo naturalne tempo tego procesu jest wolniejsze od dewastacji dokonywanej przez człowieka. YOLO vs WWF!

Opuszczony dom w głębi lasu? To nie komedia, to horror!
Opuszczony dom w głębi lasu? To nie komedia, to horror!

Każdemu, kto choć pobieżnie zna fabułę i podział wewnętrzny Boskiej komedii, łatwo przyjdzie namierzenie głównych użytych/spastiszowanych motywów (las, przewodnik). Cytaty zasadniczo wyróżniają się samym stylem wypowiedzi, a dodatkowo na końcu komiksu mieści się ich wykaz. To forma lepsza od przypisów, bo nie przypomina ostentacyjnie o źródle i zostawia miejsce na element zaskoczenia, gdy już zestawimy sobie tekst Dantego z akcją i intencjami postaci. Efekt bywa i przewrotny, i refleksyjny, zwłaszcza gdy objawia się niewymuszona siła prostej analogii losu człowieka i listka wobec śmierci (ten moment, gdy Björk po raz pierwszy zauważa, po czym stąpa…).

Forma graficzna również narzuca się z analogią, która prowadzi od Donner do najsłynniejszej fińsko-szwedzkiej artystki Tove Jansson i jej świata Muminków. Proste a wymowne, czyste w konturze projekty postaci, ogromniejące przestrzenie lasu i nieba pełne dynamicznych linii i cieni, niepokój zbudzony kontrastem skali osadzonego pośród nich tyciego bohatera, różnorodnie zorientowany, wyraźny ruch w kompozycji tła – wszystko tworzy nieomylny trop, ale wolny od zarzutu pasożytniczego naśladownictwa. Donner przejawia dużą swobodę i wyczucie w czerpaniu również ze starszych wzorców – forma ornamentu, marginesu, winiety wprowadza miłe dla oka urozmaicenie i podkreśla inspiracje sztuką właściwą epoce Dantego. Warstwową głębię świetnie buduje zastosowanie obok czerni i bieli tylko dwóch kolorów, niebieskiego i ciemnożółtego w wychłodzonych odcieniach, a szczególnie rezygnacja z podkreślonego czernią konturu. Najcudniej wypada to wszystko na szerokich, dwustronicowych ilustracjach, które kładą akcent na stan i rolę Gun.

Bo liść opada, ale nie upada!
Bo liść opada, ale nie upada!

Naturalna komedia Ulli Donner w naturalny sposób wnika w podłoże konfliktu między królestwami człowieka i natury. Pomysłowo potwierdza, jak naturalna dla obu jest strategia natura naturans i natura naturata. Budzi naturalne odruchy śmiechu i zadumy. Naturalnie polecam.

A wydawnictwu Kultura Gniewu naturalnie dziękujemy serdecznie za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

SZCZEGÓŁY:
Tytuł:
Naturalna komedia
Wydawnictwo: Kultura Gniewu
Scenariusz i rysunki: Ulla Donner
Typ: komiks
Gatunek:
alegoryczno-ekologiczny
Data premiery:
25.10.2025
Liczba stron: 124
ISBN: 9788368331370

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Łukasz "Justin" Łęcki
Łukasz "Justin" Łęcki
Dzieciństwo spędziłem przy komiksach TM-Semic, konsoli Pegasus i arcade’owych bijatykach. Od kilkudziesięciu lat sukcesywnie podnoszę stopień czytelniczego wtajemniczenia, nie obierając przy tym szczególnej specjalizacji. Fascynują mnie mity, folklor, omen, symbole – wszystko, co tworzy panoptyczny rdzeń ludzkiej wyobraźni. Estetycznie i duchowo czuję się związany z modernizmem, ale dzięki dzieciom i znajomym udaje mi się utrzymywać niezbędny poziom cywilizacyjnej ogłady. Nałogowo wizytuję antykwariaty książkowe i sklepowe działy słodyczy. Piszę też dla wortalu i czasopisma Ryms.
spot_img
I oto kolejny (patrz np. Pawełek Pinokio) dowód na to, że wielkim dziełom literackim, kamieniom węgielnym kultury, zasobnikom humanistycznej erudycji i ogłady legitymującym się zwięźle jako „Klasyka”, niestraszne są upływające wieki. Potrafią inspirująco wniknąć we współczesną tematykę, nie bocząc się przy tym na pastiszowy...Między alegorią a ekologią. Recenzja komiksu Naturalna komedia
Włącz powiadomienia OK Nie, dzięki