Więcej

    Szukając azylu. Recenzja komiksu Extraordinary X-Men Tom 1: Przystań X

    Po zakończeniu dosyć długich, ale jakże ciekawych serii Briana Bendisa, Egmont postanowił nie pozostawiać fanów z pustką w sercu i zaoferował w swojej ofercie Marvel Now 2.0 dalsze dzieje mutantów. Tym razem za scenariuszem stanął jednak Jeff Lemire, a za oprawę wizualną odpowiadał Humberto Ramos, którego prace możecie kojarzyć choćby z serii Amazing Spider-Man. Opinie na temat tego okresu historii mutantów są raczej podzielone. Ja zapatruję się na nie dosyć pozytywnie po całkiem przyjemnym i przystępnym pierwszym tomie.

    Autor rozpoczyna od łagodnego przedstawienia status quo, które zostało zarysowane we wspomnianych wcześniej prekursorach. Przedstawiona narracja jest bardzo elastyczna, pozwalająca wejść i zrozumieć zarówno zaczynającym przygodę z komiksami o popularnej grupie, jak i regularnemu czytelnikowi. Problem tej historii jest taki, że nic w zasadzie z niej nie wynika poza ustanowieniem aktualnego stanu rzeczy i zebraniu drużyny. Zagłębiając się w treść, można odnieść wrażenie, że Lemire, pisząc ją, czytał na raz jakąś serię wywodzącą się z lat dziewięćdziesiątych. Nie jest to w żaden sposób jednak wada. Scenarzysta bardzo dobrze dzieli czas między dialogi a akcję. W celu rozwoju postaci oraz dynamiki ich wzajemnych relacji twórcy często bazują na konfliktach i niesnaskach. Tutaj jednak wykorzystano istotę X-Men, czyli to, że są rodziną. Nie mówię tutaj nawet stricte o biologicznym tego słowa znaczeniu, choć rozmowa między Illyaną a Petrem jest po prostu przeurocza, a o tym, że cała grupa musi trzymać się razem, bo zwykli ludzie ich nie rozumieją. Od jakiegoś czasu historie z mutantami wyrastają na jakąś niewyobrażalną skalę, tutaj to się nie zmienia, ale niezmiernie się cieszę, że znalazło się miejsce na przeciwwagę dla tego. Przykładem niech będą te dwie sytuacje – dla martwiących się o spoilery: obie pochodzą z pierwszych dwóch zeszytów i nie są one kluczowe dla głównego wątku. W pierwszej jedna mutantka ratuje małe dziecko przed dosłowną armią złożoną z wściekłych obywateli oraz wojska. Kompletną odmianą od tej pompatyczności jest ratunek od gangu brutali atakującego bezbronnego, wyglądającego odmiennie chłopaka w alejce. Ta druga sytuacja, zawiera także inny motyw, który uwielbiam w tego typu komiksach. Otóż jest ten klasyczny wątek, gdy chłopak dowiaduje się, że jego dziewczyna ma moce, i ucieka w popłochu. Opisuje tutaj te wszystkie normalne sytuacje, cały czas referując do jakiś nieokreślonych, nabrzmiałych wydarzeń. Przedstawione w tekście przykłady są kroplą w morzu bitew z demonami, przestępcami oraz nienawiścią.

    Opis oprawy graficznej pozostaje kwestią nietrywialną, styl tego rysownika, co by nie mówić, jest unikatowy i niektórzy go kochają, a inni nienawidzą. Osobiście raczej jest fanem pana Ramosa, jednakowoż niektóre kadry, głównie te związane z ekspresją gniewu na twarzy, wołają o pomstę do nieba. Kolejnym zarzutem są niestaranności i uproszczenia związane z rysunkiem postaci w tle. Jednakowoż jak wspomniałem wcześniej, ogólnie rzecz biorąc, jestem bardzo zadowolony z szaty graficznej tego produktu, a wspomniane przypadki są pojedynczymi.

    Komiks Extraordinary X-Men może nie jest najlepszą pozycją o mutantach, jaką się zetknąłem, ale jest to bardzo przyjemny tytuł, przy którym czytelnik nie raz się uśmiechnie. Choć wielu się ze mną nie zgodzi i jestem w stanie zrozumieć, czemu nie podoba im się ta pozycja, to jak dla mnie jest to warta polecenia propozycja, zwłaszcza dla fanów mutantów.

    SZCZEGÓŁY:

    Tytuł: Extraordinary X-Men Tom 1: Przystań X
    Wydawnictwo: Egmont
    Autorzy: Jeff Lemire, Humberto Ramos
    Typ: komiks
    Data premiery: 2019
    Liczba stron: 120

    PODSUMOWANIE

    Plusy:
    + skupienie na „rodzinie”
    + dobra dynamika między dialogami a akcją
    + znalazło się miejsce na mniejsze wątki

    Minusy:
    – miejscami niedorobienia w rysunkach
    – historia nie wnosi nic nowego

    Dodaj komentarz

    avatar
    Jurek Kiryczuk
    Jurek Kiryczuk
    Za dnia programista, w nocy maniak popkulturowy, który ogląda zdecydowanie za dużo seriali. Oprócz tego pochłania masowo komiksy, filmy oraz gry. Nie lubi dyskutować o muzyce, bo uważa, że każdy gatunek ma w sobie coś do zaoferowania, a sama muzyka powinna łączyć, a nie dzielić ludzi. Dusza humanisty zamknięta w ciele ścisłowca dostaje swoją chwilę, pisząc teksty na tym portalu. Oprócz popkultury i nowinek technologicznych lubi napić się dobrego piwa, a także zasłuchiwać się w podcastach.