SIEĆ NERDHEIM:

Uczymy się śmiechu. Recenzja komiksu Johannes Schachmann. Życie i czasy

KorektaLilavati

Okładka

Trzydziesty Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier w Łodzi okazał się dla względnie debiutującego Wydawnictwa 23 niezwykle szczęśliwy. Nie dość, że wydany przez nich Brom zgarnął główną nagrodę (całkowicie zasłużenie), to jeszcze zdecydowali się powierzyć mi nowy komiks do recenzji, same sukcesy! Johannes Schachmann. Życie i czasy to samodzielna, zbiorcza wersja serii pierwotnie ukazującej się w ramach zina Warchlaki. Ten poręczny albumik z przepiękną okładką zbiera zaskakująco pozytywne recenzje, a teraz trafił w ręce miłośnika superbohaterów. Zgroza.

Tylko za pomocą magii można wyjaśnić, jakim cudem tytułowy czarodziej nie dostał jeszcze wylewu. Spektakularne wybuchy gniewu są głównym elementem wspólnym krótkich, humorystycznych historii. Brodaty choleryk jest zmuszony stawić czoła licznym potencjalnym źródłom irytacji wraz z bandą wiernych krasnali, wróżką Frumentią i złośliwą, ukiszoną głową Czyngis-chana. Od starcia z odwiecznym nemezis, przez zmagania ze zmorą socjalizmu, aż po niespodziewany atak pleców konia – szybko dowiemy się, że życie maga nie należy do najłatwiejszych.

Przykładowa strona

Za co Johannes Schachmann zbiera wspomniane we wstępie pochwały? Głównie za humor i liczne nawiązania do kultury komiksowej. Zacząłem więc lekturę, oczekując salw śmiechu, i z marszu się zawiodłem. Sytuacyjne gagi zdały mi się po prostu drętwe i prostolinijne. Dopiero po dłuższej chwili zdałem sobie sprawę, jak bardzo zepsuło mnie przyzwyczajenie do internetowej postironii – przestałem cieszyć się zręcznie wplecionymi w tok wydarzeń prostymi żartami.

Tak naprawdę jest to rzecz niewymagająca i niesamowicie sympatyczna. Nowe dziecko Wydawnictwa 23 przede wszystkim nie stara się być niczym przełomowym i w tym luźnym charakterze kryje się większość jego wartości. Z absurdalnego settingu wynika slapstickowa, chwilowa uciecha, a drobne szczegóły nadają całości spójnego charakteru, pomimo różnorodnej tematyki. Rzadko znajdziecie tutaj śmiech w hardych pointach, bo szczodrze rozsiane ziarenka radości kryją się gdzieś w tle – w mimice, gestach i detalach. Oczywiście więcej funu wyciągniecie z tego komiksu, jeśli ogarniacie trochę kontekst środowiska komiksowego, ale i bez wyłapania odniesień do Baranowskiego (wyrazisty przykład) scenariusz Mateusza Piątkowskiego trzyma się całkiem nieźle i często bawi w urzekająco zgryźliwy sposób.

Przykładowa strona

Wizualnie, oprócz cudownej stylizowanej na witraż okładki, świat Johannesa Schachmanna przedstawia się nam w czerni i bieli. Na pierwszy rzut oka rysunki Jacka Kuziemskiego można nazwać nieco pośpiesznym minimalizmem, ale nie ma tu za grosz amatorszczyzny. Prostota nie jest wynikiem usilnego wyciągania najlepszego możliwego efektu z ograniczonych umiejętności, ale raczej wyborem czysto stylistycznym i ekonomicznym czasowo. Chłodna aprobata bardzo szybko zmieniła się w satysfakcję ze śledzenia sprawnej narracji i składnego (choć pełnego nawiązań) stylu, który w skrócie określiłbym kreskówkowo-webtoonowym. Krasnale na służbie maga ze swoimi wyłupiastymi oczami zdają się żywcem wyciągnięte z czegoś pokroju Gravity Falls, a sam tytułowy bohater i większość pozostałej obsady cieszą wyrazistą, nieco kanciastą ekspresją.

Przykładowa strona

Z tematyki superbohaterskiej wychodzę jako czytelnik bardzo powoli. Poszerzając horyzonty, zwykle sięgam po rzeczy przytłaczająco ambitne i zawiłe, mimowolnie omijając prawdopodobnie ogromne ilości lekkiej rozrywki. Johannes Schachmann. Życie i czasy jest dobrym sposobem na przypomnienie sobie, że sztuka komiksu może być udana w bardzo egalitarny sposób, zahaczając jednocześnie o hermetyczność w formie dodatku. Nie jest to co prawda dzieło wybitne, raczej nie zatrzęsie polską sceną wydawniczą, ale doskonale sprawdza się w roli uroczego, niespecjalnie bombastycznego towarzysza wieczoru. No i niby nie zachwyca, a już napisałem do kolegi z rekomendacją – to właśnie taki komiks, argumenty na bok, jest po prostu fajny.

Serdecznie dziękujemy Wydawnictwu 23 za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

SZCZEGÓŁY:

Tytuł: Johannes Schachmann. Życie i czasy
Wydawnictwo: Wydawnictwo 23
Autorzy: Mateusz Piątkowski, Jacek Kuziemski
Typ: komiks
Data premiery: 30.09.2019
Liczba stron: 100

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Rafał "yaiez" Piernikowski
Rafał "yaiez" Piernikowski
Piszę o głupotach od kiedy tylko nauczyłem się, jak wyglądają literki. Od fanowskiego systemu RPG w czasach podstawówki i opowiadań w ramach lore uniwersum Warcrafta przeszedłem do kulturowej grafomanii. Od lat prowadzę bloga muzycznego Nieregularnie Relacjonowana Temperatura Hałasu, tylko troszkę krócej działam w redakcji Nerdheim. Jako anglista z wykształcenia język traktuję swobodnie, dopóki spełnia swoją funkcję użytkową, co jest zręcznym usprawiedliwieniem mojego nieposzanowania podstawowych zasad. Zawodowo zajmuję się ubezpieczeniami na rynek USA. Prywatnie katuję skrzeczącą muzykę, tony komiksów (Ameryka, Japonia, Europa w tej kolejności), gry video, planszóweczki i składam modele japońskich robotów.
<p><strong>Plusy:</strong><br /> + pełno nawiązań kulturalnych<br /> + urocza prostota<br /> + rozpoznawalny styl<br /> + niezły humor</p> <p><strong>Minusy:</strong><br /> – nic ponad prostą rozrywkę</p> Uczymy się śmiechu. Recenzja komiksu Johannes Schachmann. Życie i czasy
Włącz powiadomienia OK Nie, dzięki