SIEĆ NERDHEIM:

Więcej

    Rejs ku zagładzie. Recenzja komiksu Czas nienawiści

    KorektaLilavati
    Wściekła czerwień okładki

    No i proszę, mamy kolejny album wypełniony lewicową propagandą, znowu od Non Stop Comics. Co się dzieje z tym onegdaj chwalebnym medium? Gdzie podziały się prawdziwe wartości? Gdzie rodzina, honor, schabowy z mizerią? Spokojnie, wbrew temu, co sugerują pieniackie komentarze na niektórych stronach internetowych, Czas nienawiści raczej nie doprowadzi do destrukcji rozchwianego, społecznego status quo. Jako osoba, która przez długotrwały kontakt z kulturą wszelaką faktycznie zaczęła postrzegać codzienność w nieco bardziej liberalny sposób, trafiłem chyba z tym tytułem w dziesiątkę. Któż lepiej wskaże, czy pod tą agresywnie czerwoną okładką znajdują się znamiona narracyjnego potencjału zdolnego wypaczyć procesy myślowe polskiej młodzieży?

    Czas nienawiści zabiera nas w czasy konfliktu i społecznej niezgody, będące owocem eskalacji obecnej sytuacji politycznej w Stanach Zjednoczonych. Trwa stan wojenny, lewicowe bojówki ścierają się z rozrośniętą, alternatywną prawicą. Na przeciwne strony barykady trafiają dwie kobiety, niegdyś kochanki połączone szczerym uczuciem i planami na przyszłość. Planami, które legły w gruzach z powodu niepokojów, napięć i ogólnej atmosfery strachu i zaszczucia – okoliczności naznaczających w oczywisty sposób życie wielu ludzi w dzisiejszych czasach. Z tym, niezależnie od poglądów, chyba trudno się nie zgodzić. Na skutek odwetowego ataku terrorystycznego jedna z pań zostaje celem agencji rządowych, a druga, cóż, staje jako pionek po drugiej stronie planszy.

    Motywy jasne od początku?

    Ludzkości od zawsze towarzyszył strach przed nieznanym. Nie ma w tym nic złego, to naturalna kolej rzeczy wymuszona przez ewolucję, niezbędna do przetrwania i rozwoju cywilizacji. Problem pojawia się, gdy obecność nieznanego zagrożenia wynika tylko i wyłącznie z wygodnickiej ignorancji przyjmowanej na własne życzenie, a w wynikającej ostrożności, zamiast prób zrozumienia, pojawia się ślepa agresja. Nie ma w tym za grosz potencjału rozwojowego, nie wspominając już o zwykłej ludzkiej godności, empatii i chęci do nauki. Mówię o tym tylko dlatego, że gdyby przeciwnicy Czasu nienawiści zadali sobie minimalny trud i zajrzeli do komiksu, który tak chętnie krytykują, to zrozumieliby, że daleko mu do jednostronnego opiniotwórstwa gloryfikującego jakąkolwiek postawę.

    To przede wszystkim alternatywna przyszłość. Podobna do settingów wielu innych komiksów, zarówno nowych, jak i uznanych staroci. Opowieści tego typu zawsze służyły za komentarz społeczny, pokazywały, co może pójść nie tak i jak to wpłynie na zwykłych ludzi. Czemu więc tytuły takie jak wydany niedawno Łasuch czy kultowe Transmetropolitan i V for Vendetta nie wzbudzają już takich reakcji? Jasne, zadziały się ostatnio w środowisku komiksowym ostatnio takie rzeczy, że w grę może wchodzić po prostu mały, zapluty odwecik w ramach czarnego PR, ale głównie działa tu możliwość zepchnięcia zawartych w fabule ostrzeżeń w rejony abstrakcji. Transhumanizm, przesadne poleganie na technologii i groza totalitaryzmu są zagrożeniami realnymi, ale odległymi chronologicznie i ekonomicznie. Czas nienawiści buduje mroczne wizje na fundamencie czegoś, co towarzyszy nam każdego dnia – irracjonalnego lęku przed ludźmi, którzy chcą być szczęśliwi, żyjąc na swój sposób.

    Atmosfera zagęszcza się bardzo szybko

    Scenariusz Aleša Kota tak naprawdę nic nie narzuca, bo nie opowiada o postawach, poglądach i polityce, a po prostu o ludziach. Człowiek w tym komiksie ukazany jest jako istota skrajnie niedoskonała, niezmiernie złożona, często udręczona okolicznościami i emocjami. To po prostu prawie doskonale poprowadzony, z początku nieco mylący thriller pozbawiony jednoznacznie pozytywnych postaci. Przepełniony nienawiścią suprematysta ukazany jest jednocześnie jako bardzo kochający mąż i ojciec, a wojownicy o teoretyczną wolność napędzani są osobistym pragnieniem zemsty. Choć genezą ich motywacji jest skrajnie chora sytuacja społeczna, to jej trzon pozostaje bardzo personalny, a metody skrajnie brutalne – czasem wręcz szokujące, jak w trochę zbyt niejasnym zakończeniu pierwszego z dwóch tomów historii. Klimat ciężkiego, śmierdzącego panicznym lękiem zaszczucia i bezsensownej nienawiści przenika każdy kadr, ale nie jest głównym bohaterem. To tło, nic więcej, nawet jeśli jest tak wyboiste, że niejako wymusza pewne ścieżki. Przy okazji autor nikogo nie usprawiedliwia, snując jedynie zaskakująco obiektywną narrację o nieszczęśnikach wrzuconych w wir sytuacji, do których nigdy nie powinno dojść.

    Przytłaczający nastrój wątków znajduje odzwierciedlenie w grubej, szczodrze dawkującej cienie kresce Danijela Žeželja. Kadry jego autorstwa, ujęte w dosyć statycznym, ale różnorodnym układzie, wypełnione są wyrazistymi ilustracjami prezentującymi zmienne perspektywy. Jako miłośnikowi komiksu superbohaterskiego kreskę tego chorwackiego rysownika najłatwiej porównać mi do dzieł Davida Aji – nieco bardziej dopracowanych technicznie, ale mniej naznaczonych emocjami. Specyficzna, spokojna dynamika nadaje dramatyzmu nawet scenom rozmów, tragedia wisi w dławiąco gęstym powietrzu. Ciężar fabuły z pewnością zrozumiała też nagrodzona Eisnerem Jordie Bellaire, bo jej kolory, utrzymujące się zwykle w jednolitych tonacjach, świadomie szarpią za odpowiednie struny wizualnej stymulacji. W plamach barw o skrajnie różnych temperaturach, kosztem czasem zbędnego realizmu, rozwija się narracja wypełniona niemalże apokaliptyczną grozą czerwonego nieba i fioletowym chłodem niepokojących dialogów. Idealny przykład wpływu wkładu kolorysty na ostateczny sznyt warstwy graficznej – artystka z czegoś po prostu bardzo dobrego zrobiła tu czarną perłę. Wszystko prezentuje się spójnie i spektakularnie, przeszkadza tylko powlekana matową gumą okładka, na której nie sposób nie pozostawić wyraźnych śladów paluchów.

    Autorzy dają sobie czas na narrację obrazem

    Nie można uszczęśliwiać ludzi na siłę. Naprawdę chciałbym, by wszyscy byli w stanie wyrzucić do śmieci swoje niedorzeczne lęki i uprzedzenia, a następnie zauważyć, że Czas nienawiści to po prostu świetny komiks. Szum wokół tego tytułu powinien być, ale tylko i wyłącznie ze względu na jakość opowieści i oprawy graficznej. Niestety zdaję sobie doskonale sprawę, że tematyka tolerancji, nieunikniona w wielu wątkach, ma magiczną zdolność przełączania niektórych umysłów w tryb zaprzeczenia, gniewu i odgórnej niechęci. Przy takim podejściu trudno zauważyć sprawną narrację, kapitalny klimat i absolutny brak moralizatorstwa. Zupełnie już ignoruje się wtedy dopracowane grafiki i perfekcyjną grę kolorem. Jeśli jesteście choć trochę otwarci na teoretyczny setting zbudowany na całkiem realnej eskalacji aktualnych napięć, to nie zniechęcajcie się – czeka na was świadomy społecznie komiks o ludziach operujących w skrajnych okolicznościach. Tytuł paradoksalnie mniej zaangażowany politycznie, niż sugerują to nawet oficjalne opisy.

    SZCZEGÓŁY:
    Tytuł: Czas nienawiści
    Wydawnictwo: Non Stop Comics
    Scenariusz: Aleš Kot
    Rysunki: Danijel Žeželj
    Tłumaczenie: Paweł Cichawa
    Typ: komiks
    Gatunek: obyczajowy/thriller
    Data premiery: 24.10.2019
    Liczba stron: 180

    PODSUMOWANIE

    Plusy:
    + nic oczywistego
    + brak moralizatorstwa
    + wciągająca fabuła
    + niesamowity, przytłaczający klimat
    + doskonałe kolory

    Minusy:
    – trochę mylący początek
    – zbyt mocny cliffhanger na koniec

    komentarze

    guest
    To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
    0 komentarzy
    Inline Feedbacks
    Zobacz wszystkie kometarze
    Rafał
    Rafał "yaiez" Piernikowski
    Aktywny hobbistycznie i towarzysko człowiek renesansu. Zainteresowany w jakimś stopniu prawie wszystkim, co nie wymaga ekstremalnych ilości wysiłku fizycznego. Lingwista z wykształcenia, robol w przemyśle ciężkim z zamiłowania. Charakteryzuje mnie zamiłowanie do filmów, seriali i komiksów, które podobają się wszystkim i do muzyki, która nie podoba się nikomu. Jako entuzjastyczny grafoman prowadzę również hałaśliwy, muzyczny fanpage (https://www.facebook.com/niereteha/).

    0
    Podziel się swoją opiniąx
    ()
    x