SIEĆ NERDHEIM:

Więcej

    Liczne przyczyny mglistych dramatów. Recenzja komiksu Czas nienawiści tom 2

    KorektaLilavati
    Kolory okładki tym razem mniej nienawistne.

    O tym, jak to Czas nienawiści namieszał w prawilnym bigosie niektórych odbiorców, pisałem trochę przy okazji recenzji pierwszego tomu, więc teraz pozwolę sobie skupić się na samym dziele. Wiele drzwi fabularnej narracji zostało otwartych, częściowo niejasna akcja intrygowała mrocznym settingiem i skupieniem na ludzkiej stronie każdego konfliktu. Teraz przyszedł czas na zwieńczenie losów grupy męczenników, rzuconych na burzliwe wody nienawiści. Czy jest to koniec satysfakcjonujący dla czytelnika?

    Ogień uprzedzeń nadal napędza wielowątkową wojnę na ulicach USA, a my wciąż obserwujemy cierpienia ludzi stojących niejako za jej kulisami. Tajemnice jednej z głównych bohaterek wychodzą na jaw, jej romans z antagonistą sięga apogeum o niewyobrażalnym poziomie komplikacji, podczas gdy gdzieś w tle jej partnerka brnie dalej w okrucieństwo podyktowane okolicznościami. Represje i konsekwencje tego stanu dotykają rodzin wszystkich graczy, a sama zabójcza gra prezentuje nam się z coraz bardziej personalnego punktu widzenia. To kolejny przykład opowieści, w której właściwie nie ma zwycięzców.

    Nikt nie może spać spokojnie.

    Tak samo jak w poprzednim tomie, a nawet nieco mocniej, zamiast właściwej akcji śledzimy relacje międzyludzkie i efekty, jakie ciężar nieuniknionego konfliktu wywiera na psychice bohaterów. Pod tym względem scenariusz Aleša Kota działa nadal doskonale. Nawet najgorsza menda odgrywa tę swoją uprzedzoną parszywość zza otoczki naturalnych emocji, ambicji i wątpliwości. Zrodzona z konieczności relacja może wykiełkować w problematyczne, złożone uczucie. Z drugiej strony stanie po teoretycznie dobrej stronie barykady nie chroni przed zwątpieniem w słuszność czynów, a walczącym o wolność daleko do nieskazitelności. Jako osoba o raczej umiarkowanych poglądach kupuję to w całości – empatia i zrozumienie ludzkiego dramatu, bez cienia pochwały dla postaw toksycznych, bez usprawiedliwiania uprzedzeń, ale z pamięcią o ich genezie przesyconej lękiem i podyktowaną przez wychowanie ignorancją. Nie sympatyzujemy, nie przymykamy oka, nie godzimy się na efekty pewnych procesów, choć je rozumiemy.

    Traci na tym niestety trzon fabularny całej afery. Kot tak mocno wbił się w śledzenie schadzek, rozmów i retrospekcyjnych refleksji, że osierocił główny wątek w chaosie poszarpanej fabularnej czkawki. Spazmami serwuje nam urywki dramatów postaci, których w sumie nie powinniśmy lubić, a zapomina o nakreśleniu kontekstu w sposób niebędący wypadową luźnych domysłów. Poprzednio miałem nadzieję, że rozbiegane ścieżki narracji zaczną odnajdywać wspólne punkty i w efekcie otrzymamy mroczny, wnikliwy thriller sensacyjny na miarę Davida Finchera. Niestety tak się nie stało, do ważnych wydarzeń dochodzi często właściwie poza kadrem, więc przytłaczającemu cielsku tej historii zabrakło wsparcia w postaci solidnego szkieletu. Na sam koniec zorientowałem się, że właściwie nawet nie wiem, w jakim stanie zostawiamy przedstawiony świat. Zdecydowanie zbyt dużo tutaj niejasności.

    Rozmowy, tego tu nie brakuje.

    Pochwalę za to ponownie rysunki Danijela Žeželja i kolornictwo Jordie Bellaire, bo strona graficzna albumu zdecydowanie nie jest jedną z brakujących cegiełek w spójności gęstego nastroju wszechobecnego zaszczucia. Czas nienawiści wizualnie cechuje zdrowa oszczędność szczegółów w przypadku postaci i posępny, przytłaczający monumentalizm architektury drugiego planu. Nie wiem, czy to zamierzony efekt, ale taki kontrast trafnie podkreśla odrębność bohaterów i świata wywierającego na nich nieustanną presję. Poza tą moją nadinterpretacją to po prostu dobry graficznie album, w którym pierwsze skrzypce gra czerń, a za nią dumne drepcze przemyślana, przytłumiona kolorystyka. Nic szczególnie zaskakującego, ale już przy pierwszym spojrzeniu na losową stronę wiemy, że raczej nie czeka na nas luźna bajeczka o nadziei, jednorożcach i społecznej sprawiedliwości. Niektóre komiksy nauczyły mnie, że zwykłą spójność też trzeba docenić.

    Choć zakończenie Czasu nienawiści wiele rzeczy robi naprawdę dobrze, to ostatecznie pozostawia lekki niedosyt. W pogoni za drobiazgowym przedstawieniem najistotniejszych elementów składowych rzeczywiście namacalnej zagrożenia płynącego z nietolerancji scenarzysta trochę zapomniał o rozpisaniu wyraźnego „co?” dla swojego „dlaczego?”. Na fali małej burzy ideologicznej ten komiks zebrał trochę nietrafiony rozgłos – opinię dzieła przesyconego propagandą. Jednych to zniechęciło, innym skierowało oczekiwania w kierunku, który chyba nigdy nie był celem tej historii. Jeśli nie należycie do żadnej z tych grup i interesuje was skupienie na cieniach człowieczeństwa rzucanym przez wybuchy realistycznego konfliktu, to możecie śmiało zaryzykować. Jeśli jednak szukacie akcji i intrygi albo oburzeń z powodu poglądów powodujących u was niestrawność po tradycyjnym, niedzielnym rosole – tu ich nie znajdziecie.

    Z pewnych okoliczności życia kolor nie ucieka.

    Serdecznie dziękujemy wydawnictwu Non Stop Comics za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

    SZCZEGÓŁY:
    Tytuł: Czas nienawiści tom 2
    Wydawnictwo: Non Stop Comics
    Scenariusz: Aleš Kot
    Rysunki: Danijel Žeželj
    Tłumaczenie: Paweł Cichawa
    Typ: komiks
    Gatunek: obyczajowy/thriller
    Data premiery: 15.01.2020
    Liczba stron: 168

    PODSUMOWANIE

    Plusy:
    + klimatyczne, mroczne rysunki
    + bardzo dopasowana kolorystyka
    + doskonale nakreślone motywacje postaci

    Minusy:
    – chaos i niejasność w głównym wątku
    – brak konkretnego zakończenia.

    komentarze

    guest
    To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
    0 komentarzy
    Inline Feedbacks
    Zobacz wszystkie kometarze
    Rafał
    Rafał "yaiez" Piernikowski
    Aktywny hobbistycznie i towarzysko człowiek renesansu. Zainteresowany w jakimś stopniu prawie wszystkim, co nie wymaga ekstremalnych ilości wysiłku fizycznego. Lingwista z wykształcenia, robol w przemyśle ciężkim z zamiłowania. Charakteryzuje mnie zamiłowanie do filmów, seriali i komiksów, które podobają się wszystkim i do muzyki, która nie podoba się nikomu. Jako entuzjastyczny grafoman prowadzę również hałaśliwy, muzyczny fanpage (https://www.facebook.com/niereteha/).

    0
    Podziel się swoją opiniąx
    ()
    x