SIEĆ NERDHEIM:

Czy leci z nami chirurg? Recenzja gry Surgeon Simulator 2

Korektayaiez
Surgeon Simulator 2 – okładka gry

Game jamy to wylęgarnia naprawdę świetnych pomysłów i czasami wielkich komercyjnych produkcji. Dla niezaznajomionych z tym terminem – są to mające miejsce na całym świecie konkursy tworzenia gier na czas z różnymi zasadami. Najbardziej popularny jest oczywiście Global Game Jam, w którym biorą udział twórcy z całego świata, również z Polski. Tak właśnie na świat w 2013 roku przyszedł Surgeon Simulator i rozpoczął nową epokę gier symulacyjnych.

Naboki

Dla niewtajemniczonych: Surgeon Simulator to, jak sama nazwa wskazuje, symulator chirurga odpowiedzialnego za przeszczepienie organów pacjentowi. Aby jednak utrudnić zadanie, do dyspozycji dostajemy tylko jedną rękę, którą sterujemy, poruszając każdym palcem z osobna. Wybieramy odpowiednie narzędzia do wykonania zabiegu i staramy się, aby pacjent stracił jak najmniej krwi, by dostać wyższą ocenę. Gra doczekała się kilku DLC i ogólnie została przyjęta bardzo ciepło. Naturalne było więc, że powstanie kolejna część.

Tyle że gry symulacyjne mają taką dziwną przypadłość – rzadko powstają drugie części (kolejne „lata” tej samej serii to inna śpiewka) w obawie przed gorszym przyjęciem. Może to też strach przed fatum sequelu. Bossa Studios jednak podjęło się tego trudnego zadania i obróciło cały swój projekt do góry nogami. Twórcy przede wszystkim weszli w pełne 3D, gdzie gracz nie tylko widzi swoją rękę, ale też ciało i ubranie (które może zmieniać).

Core rozgrywki z grubsza pozostał taki sam, choć teraz twórcy poświęcili więcej uwagi na stworzenie zmyślnych poziomów i ciekawych interakcji między graczami, a mniej na wykreowanie skomplikowanych do przeprowadzenia operacji. Także większość gry tak naprawdę robimy to samo, od amputacji kończyn, przez wymianę narządów wewnętrznych klatki piersiowej. No właśnie „robimy”, bo tu zaczyna się mój pierwszy zarzut wobec tej produkcji.

Surgeon Simulator 2 – zaufajcie nam, znamy się na tym fachu

Surgeon Simulator 2 jest grą przeznaczoną dla maksymalnie czterech graczy, ale niestety nie można grać w pojedynkę, co może mocno psuć odbiór fanom singla i pierwszej części. Dodatkowo na PC pozycja jest dostępna tylko na platformie Epic Games Store, co znacznie utrudnia znalezienie kompanów do gry. Na szczęście twórcy obdarowali nas dwoma kluczami, dlatego do recenzji zaprosiłem Jurkirka, który opowie o swoich wrażeniach w dalszej części tekstu. Produkcja stała się więc bardziej czymś w rodzaju party game, będąc jednocześnie mocno obdartą z aspektu symulacji.

Dodatkowo twórcy pokusili się o fabułę, która w jakiś sposób ma napędzić nasze działania w grze. Moje odczucia jednak są zupełnie odwrotne, gdyż ani mnie ta opowieść nie wciągnęła, ani też nie zachęciła jakoś bardziej do działania.

Wracając jeszcze trochę do mechaniki, to oczywiście (przechodząc do pełnego 3D) produkcja zderzyła się z kompletnym szaleństwem w zakresie fizyki oraz sterowania samą ręką. Rozgrywka polega więc głównie na ogarnięciu wykręcającej się kończyny, noszeniu różnych obiektów i okazjonalnym rozwiązywaniu zagadek środowiskowych. Główna ścieżka kampanii jest raczej krótka (11 misji) i tak naprawdę większość czasu zleci nam na powtarzaniu tych samych operacji do skutku, aż dogadamy się z kompanami i ogarniemy co i jak zrobić.

Surgeon Simulator 2 – na każdą operację trzeba się stosownie ubrać

Ostatnie kilka słów o oprawie muzycznej i graficznej. Ta pierwsza jest naprawdę wciągająca. Jest coś hipnotyzującego w tym miksach dźwięków „szpitalnych” z nowoczesną muzyką. Dodatkowo rzeczy okołooperacyjne śmiesznie chlupoczą i paćkają, więc satysfakcja z urywania kończyn jest gwarantowana. Co natomiast tyczy się grafiki, to tu jest znacznie gorzej. Nie dlatego, że jest coś brzydko zrobione, oprawa po prostu wygląda nijako. Niczym się nie wyróżnia, nie zostawia żadnych zachwytów, ani nawet specjalnie nie bawi bugami. Typowa grafika, jakiej można się spodziewać po party game.

Jurkirk

Surgeon Simulator 2 okazał się ogromnym przeskokiem w porównaniu do pierwszej części. Zmieniony system sterowania, przeniesienie świata do trzeciego wymiaru i dodanie trybu multiplayer. Rozpoczynając grę nie miałem, żadnych oczekiwań i bardzo pozytywnie się zaskoczyłem. Z jednej strony sterowanie jest troszkę zbyt trudne, przynajmniej dla mnie, by odpowiednio odnaleźć rękę w przestrzeni. Prowadzi to do wielu utrudnień, które w przypadku zabawy samemu mogą irytować, jednakowoż operujemy tu w parze, co ku mojemu zaskoczeniu dodaje mnóstwo radości. Zwłaszcza gdy można pośmiać się z niekompetencji wraz z współgraczem.

Surgeon Simulator 2 – będzie żył!

Surgeon Simulator 2 był dla mnie bardzo pozytywną niespodzianką. Jest to fajny tytuł do zabawy w parze lub w większym gronie. Nie zrzuci on z podium Overcooked, ale zdecydowanie warto dać mu szansę.

Podsumowanie

Jak więc sami widzicie, znajdujemy się na dwóch zupełnie innych biegunach zachwytów nad Surgeon Simulator 2. Z jednej strony ja, który trochę tęskni za prostotą i funem płynącym z pierwszej części, jednocześnie nie będąc zachwyconym nowościami. Z drugiej strony Jurek, który odnalazł w tym radochę mimo początkowych trudności. Czytając to, jesteście sami w stanie zdecydować, do kogo wam bliżej. Ja powiem tylko na koniec, że jeśli macie wolny wieczór i znajomych, z którymi nie macie w co grać, to polecam spróbować. A nuż się spodoba.

Dziękuję zespołowi Bossa Studios za udostępnienie kopii gry do recenzji.

SZCZEGÓŁY:
Tytuł: Surgeon Simulator 2
Producent: Bossa Studios
Wydawca: Bossa Studios
Data premiery: 27 sierpnia 2020
Gatunek: symulacyjna, zręcznościowa
Platformy: PC
Kącik muzyczny

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

PODSUMOWANIE

Plusy:
+ kolejny ciekawy party game
+ zabawa z fizyką i szaloną ręką
+ odpowiednio dobrana oprawa dźwiękowa

Minusy:
- krótka kampania
- praktycznie kompletne odejście od symulacji
- na razie tylko na Epic Games Store
- bez przyjaciół nie pogracie
- mało ciekawa fabuła
- grafika bez szału

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Szymon "Naboki" Junde
Szymon "Naboki" Junde
Z wielką mocą łączy się wielka odpowiedzialność. Moją jest akurat tworzenie gier. Poza tym uwielbiam o nich pisać, czytać i zbierać wszystkie znajdźki. Stały bywalec łódzkich game jamów i portów gier. Jak kończy się prąd w ścianie, to wyciągam planszówki. Gdybym nie studiował informatyki to pewnie poświęciłbym się miłości do filmów. Zapytany o ulubiony serial, odpowiadam, że obejrzałbym jeszcze raz wszystkie sezony Bojack Horsman. Do zainteresowań dopisuję czasem gotowanie i niezobowiązujący wypad na żagle. Moim duchowym zwierzęciem jest dostojna świnka.