SIEĆ NERDHEIM:

Razputin jednak był psycho(nautą)logiem! Recenzja gry Psychonauts 2

Od premiery pierwszej części Psychonautów minęło szesnaście lat. To świetnie, że żyjemy w czasach, kiedy perełki z dawnych lat, które nie były komercyjnym hitem, mogą doczekać się kontynuacji. Gdyby było inaczej, jako gracze doznalibyśmy ogromnej straty. Psychonauts 2 to perełka, która jednak nie spodoba się każdemu.

Idealny podkład pod mem. Muszę tylko wymyślić jakiś kreatywny podpis.

Zdaję sobie sprawę, że nie każdy miał styczność z jedynką, której nie udało się przebić do mainstreamu tak skutecznie, jak konkurencji z tamtych lat. Crash Bandicoot czy Jak and Daxter to klasyka. Dorównanie im przez Psychonauts graniczyło z cudem. Gra Tima Schafera była zbyt trudna w odbiorze, żeby spodobać się szerszej publiczności.

Każdy miał w klasie kogoś z mnóstwem pytań.

W opowieści przyjdzie nam poznać historię Raza (właściwie Razputina Aquato), który zostaje stażystą w szeregach Psychonautów, organizacji szpiegowskiej zrzeszającej innych psycho-zdolnych ludzi. Pomimo sukcesów na letnim obozie, który odwiedzaliśmy w poprzedniczce, główny bohater zostaje przydzielony do sortowni listów. Wyobraźcie sobie ten zawód. Niby dostajesz się do wymarzonego miejsca pracy, ale kończysz na lizaniu znaczków. Na szczęście fabuła szybko się zagęszcza, pojawiają się pierwsze twisty, a my możemy udać się na pierwsze misje w odmętach ludzkich umysłów.

W przeciwieństwie do podobnego slajdu w grach Ubisoftu, ten przekazuje istotne informacje.

No właśnie. Ludzki umysł. Pomimo jasno zarysowanego protagonisty, ciężko jest nie odnieść wrażenia, że w centrum uwagi jest tutaj właśnie on. Fragmenty rozgrywki w realnym świecie to tylko odskocznia od dania głównego, czyli surfowania po umysłach innych bohaterów. Pomimo lekkiej otoczki, mamy tutaj do czynienia z naprawdę trudnymi tematami. Alkoholizm, niemożność poradzenia sobie z utratą ukochanej osoby czy problemy w pracy to jedynie wierzchołek góry lodowej. W tym miejscu muszę powiedzieć, że chylę czapki przed twórcami, ponieważ każdy z tych tematów udało im się uchwycić z nutką żartu, dystansu, ale i należytym szacunkiem. Było to trudne zadanie, z którym poradzili sobie na piątkę.

I cyk, skaczemy po rentgenach.

Dzięki takiej decyzji artystycznej graczom zaserwowano sporą pulę całkowicie odmiennych od siebie etapów. Podczas ich pokonywania Raz może wspomagać się swoimi nadludzkimi umiejętnościami. Telekineza, piromancja, zwalnianie czasu, lewitacja — jest tego cała masa. Na dodatek zdolności te można wykorzystać nie tylko w trakcie eksploracji, ale także podczas walki. Psych(p)ociski pozwolą nam urwać linę, która odblokuje przejście oraz zestrzelić latających przeciwników. Pirokineza nie tylko spali obrazy zasłaniające dalszą drogę, ale również podpali tyłki umysłowych cenzorów. Wciąż tkwi tutaj niewyczerpany potencjał, ponieważ walka jest mniej angażująca niż część platformowa. Może uda się rozwiązać ten problem przy kolejnej części?

Chwilę mi zajęło ogarnięcie, że pielęgniarka ma zamiast głowy słoiczek z moczem. Pytanie brzmi: czyim?

Oprawa wizualna zapewne pozyska taką samą ilość zwolenników, co przeciwników. Charakterystyczny styl artystyczny z pierwszej części znalazł tutaj kontynuację. Postaci są asymetryczne, skala niekiedy zaburzona, a świat przedstawiony niewiele ma wspólnego z realizmem. Mnie ten design kupił, bo idealnie dopełnia myśl przewodnią twórców. Wszystko tutaj jest na swoim miejscu, a przerywniki filmowe sprawiały, że w mojej głowie pojawiała się co chwilę myśl: „Hej, z tego byłaby dobra animacja!”. Jeżeli ktoś kiedyś zdecyduje się na taką współpracę, kupuję bilet z wyprzedzeniem.

Mmm. Bekon.

Podobnie sprawy mają się z udźwiękowieniem. Muzyka za każdym razem idealnie komponuje się z tym, co aktualnie widzimy na ekranie lub z umysłem, który akurat przemierzamy. Jedyna uwaga, jaką mógłbym tutaj mieć, nie odnosi się nawet do samej jakości nagrań, co do ich braku. Konkretnie – braku polskiej lokalizacji. Rozumiem, że charakterystyczne głosy bohaterów mogłyby być trudne do zastąpienia. Sam nie jestem w stanie wyobrazić sobie innych, ale w 2021 roku brak polskich napisów troszkę trąci myszką. Szczególnie że jest tutaj sporo niuansów językowych i gier słownych, które mogą umknąć w trakcie rozgrywki. Polskie napisy nie zaszkodziłyby, a na pewno niejednemu pomogłyby wyciągnąć sto procent z dialogów. Pod warunkiem, że za temat zabraliby się kompetentni tłumacze.

Ktoś w tej bibliotece ma dobry gust.

Nie jestem fanem grania w platformówki przy pomocy myszki i klawiatury, ale postanowiłem spróbować. O dziwo, nie było tak źle, jak się spodziewałem. Nasz protagonista jest responsywny, precyzyjnie reaguje na WSAD oraz myszkę. Zdarzają się jednak drobne niedociągnięcia, takie jak niewłaściwe podążanie za przeciwnikiem podczas walki albo sporadyczne problemy z wycelowaniem w odpowiednie miejsce. Nic, co przeszkadzałoby w grze. O wiele bardziej odczułem niekonsekwencje w wyznaczaniu krawędzi, których można się chwycić. Niekiedy możemy przyczepić się do powierzchni nieoczywistych, nie mogąc z kolei złapać się w miejscu, które wręcz się o to prosi. . Im dalej w grę, tym bardziej problem malał, jednak nawet w końcowych etapach potrafiło mi się to przydarzyć.

W takich chwilach docenia się, że ktoś umył zęby.

Jak do tej pory, Psychonauts 2 to jedna z najlepszych gier, jakie miałem okazję ograć w tym roku i polecam ją każdemu. Szczególnie że od dnia premiery jest dostępna na Xbox Game Passie, tak że pececiarze i fani Xboxa mają świetną okazję, żeby przynajmniej spróbować. Tytuł nie jest idealny. Ma swoje bolączki, podobnie jak pierwsza odsłona serii, ale bledną one w zestawieniu z tym, jak kompletne i kreatywnie zaprojektowane dzieło otrzymaliśmy. Liczę, że na kontynuację nie będziemy musieli czekać kolejnych szesnastu lat. Do tego czasu uważajcie na swoje umysły!

SZCZEGÓŁY
Tytuł: Psychonauts 2
Wydawca: Xbox Game Studios
Producent: Double Fine Productions
Platformy: PC, PS4, PS5, Xbox One, Xbox Series X/S
Gatunek: Gra platformowa
Data Premiery: 25.08.2021
Recenzowany egzemplarz: PC

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Janusz "Kocilla" Walaszek
Miłośnik psów, koni i sportów walki, który uwielbia leniwe wieczory przy grach planszowych lub z padem w dłoni. Otwarty na każdą książkę, jednak otwarcie faworyzuje polską literaturę fantastyczną. Oddany fan Blizzard Entertainment oraz uniwersum Warcraft. Gdyby mógł wybrać najlepsze miejsce na planecie, zdecydowanie byłyby to rodzime góry. Do dziś nie przyjmuje do wiadomości, że nie może pogłaskać każdego zwierzaka w zasięgu wzroku.