SIEĆ NERDHEIM:

Odkurzacz w dłoń! Wielkie wiosenne porządki z grą No Place Like Home

Nazywam się Ellen Newland, a to moja farma

Dla niektórych osób sprzątanie ma wręcz wymiar terapeutyczny. Powtarzanie rutynowych czynności potrafi wyciszyć i uspokoić, usuwanie brudu i układanie przedmiotów bywa symbolicznym uporządkowaniem myśli. Czysty dom, czysta głowa, jak mawiała moja babcia. Do tej pory zdecydowanie należałam do przeciwnej grupy ludzi, których stresuje sama myśl o sprzątaniu. A jednak już od trzydziestu godzin oczyszczam planetę wielkim odkurzaczem i wcale nie mam dość!

W No Place Like Home naszym głównym zadaniem jest właśnie usunięcie całych gór zalegających śmieci, które ludzkość pozostawiła po sobie, gdy sama bez większych sentymentów przeprowadziła się na Marsa. Na Ziemi pozostała garstka ludzi, w tym dziadek głównej bohaterki. Nastoletnia Ellen postanawia odwiedzić go po raz ostatni przed wyruszeniem w kosmos. Odkrywa jednak, że dziadek zniknął, a jego farma wraz z całą okoliczną doliną zostały zniszczone i pokryte grubą warstwą odpadów. Dziewczynie nie pozostaje nic innego, jak uzbroić się w wiertło i mega-odkurzacz, uratować dolinę i odkryć tajemnicę zaginionego dziadka, kierując się wskazówkami od gadającego kurczaka-podróżnika.

Jest co sprzątać…

No Place Like Home opisać można najprościej jako skrzyżowanie Slime Rancher z My Time at Portia. I bez większych ceregieli stwierdzam, że jest to połączenie naprawdę udane. Rozbijanie i zasysanie gór śmieci jest wyjątkowo przyjemne. Rozsypujące się, kurczące i znikające we wnętrzu naszego odkurzacza odpadki, wyrąbywanie sobie drogi przez ciągnące się po horyzont wysypisko przy miłych dla ucha dźwiękach plumkania, ssania i innego chrupania jest na tyle satysfakcjonujące, że gra mogłaby polegać tylko na tym. No Place Like Home ma jednak do zaoferowania o wiele więcej!

No przecież mówię, że to postapo!

W trybie przygodowym podróż Ellen jest podzielona na pięć rozdziałów, a każdy z nich rozgrywa się w innym biomie. Ścieżka nie jest liniowa, można wykonywać zadania równolegle, jednak z własnego doświadczenia doradzam raczej doprowadzanie zadań do końca przed wyruszeniem w dalszą drogę. I tak będziemy często wracać i teleportować się po niemałej mapie. Im więcej odkrywamy, tym więcej mieszkańców doliny poznajemy. Ci mają informacje o naszym dziadku, ale oczywiście nie ujawnią ich za darmo. Trzeba się nieco nabiegać, oczyścić okoliczne tereny, uratować tonące w śmieciach zwierzaki, usunąć toksyczne odpady. Niestety relacje z NPCetami ograniczają się do krótkich linijek tekstu, odbierania questów i korzystania ze sklepów. Ale c’mon, po co nam inni ludzie, jeśli możemy urządzić dyskotekę w kurniku?

Imprezowy drób

Aspekt rolniczy nie odkrywa koła na nowo, oferując sprawdzone rozwiązania z podobnych gier. Ustawiamy poletka, znajdujemy nasiona, które wysiewamy, podlewamy i po kilku dniach zbieramy plony, niemal jak w Farmville. Zbiory z naszych upraw przydadzą się do kupowania kolejnych ulepszeń wielofunkcyjnego odkurzacza, odblokowywania nowych budynków, gotowania zapewniającego nam zdrowie czy power-upy, karmienia zwierząt i w końcu wekowania – w postapokaliptycznej wizji No Place Like Home przetwory zostały obowiązującą walutą. Budować i stawiać pola możemy bez ograniczeń na całej mapie, więc nic nie stoi na przeszkodzie, aby przekształcić całą dolinę w jedną wielką farmę.

Wisienką na torcie jest ulepszanie i urządzanie naszego mieszkania. Kompletów mebli nie ma może zbyt wiele, ale jest spory wybór tapet i elementów dekoracyjnych, pozwalający na spersonalizowanie pomieszczeń wedle własnej wizji. Dorzućmy do tego różne znajdźki, kolekcje, achievmenty i kolorowe czapeczki dla zwierzaków, a przestaje dziwić, że No Place Like Home potrafi wciągnąć na długie godziny.

Dekorowanie domu nie jest obowiązkowe, ale to przyjemny dodatek

Jest to gra dużo prostsza graficznie i tańsza od recenzowanego niedawno na naszych łamach The Gunk, czyli kolejnej produkcji z odkurzaczem w roli głównej, ale urocza, bajkowo-komiksowa oprawa prezentuje się przyzwoicie, szczególnie kiedy oczyszczona przez Ellen okolica rozkwita na nowo. Niestety mapa nie jest dostatecznie dopracowana, często zdarzają się dziwaczne artefakty graficzne, widać miejsca, gdzie łączą się tekstury (dwa razy udało mi się pod nie wpaść), nie raz też zablokowałam postać na jakimś źle ustawionym kamieniu. Zdarzały się problemy z responsywnością naszego głównego narzędzia czy zacinający się przycisk odpowiadający za akcję. Zaznaczyć muszę, że grałam jeszcze w wersję beta, a premiera miała miejsce dopiero co, bo 17 marca 2022 roku, więc zapewne w najbliższym czasie pojawią się ostatnie łatki naprawiające te babole. Nie natrafiłam na szczęście na buga, który uniemożliwiałby rozgrywkę (ale zakryłam świat gigantycznym sombrero i znalazłam miejsce generujące nieskończoną liczbę świń).

Ulepszeń jest całkiem dużo

W No Place Like Home nie występuje przemoc, dlatego świetnie nadaje się dla dzieci. Jedyne agresywne roboty, które czyhają na nas w śmieciach, nie są specjalnie niebezpieczne. Nawet jeśli polegniemy, nic nie tracimy, po prostu budzimy się następnego dnia we własnym łóżku. Dzięki systemowi szybkiej podróży, w konsekwencji przegranej nie musimy się nawet za bardzo nabiegać.  To wszystko sprawia, że produkcja Chicken Launcher stała się jedną z moich ulubionych comfort game. Nie stanowi wyzwania, ale jest idealnym odstresowywaczem, co ceni się tym bardziej w tych niespokojnych, pełnych zagrożeń czasach.

Wrogie roboty nie lubią wody

Nie mogę zignorować problemów technicznych, z jakimi musiałam się borykać podczas rozgrywki i jedno oczko z oceny zdejmuję właśnie z tego powodu. Jednocześnie bawiłam się (i nadal bawię w trybie kreatywnym) świetnie. No Place Like Home oferuje spokojną, odprężającą rozrywkę, całkiem interesujący, proekologiczny wątek główny i ciekawy, bajkowy (chociaż postapokaliptyczny) świat. To gra nie tylko dla młodych. Starym, zmęczonym i zestresowanym również polecam (jeśli nie bardziej) ten terapeutyczny seans sprzątania planety i głaskania kurczaków w No Place Like Home

SZCZEGÓŁY:
Tytuł: No Place Like Home
Wydawca:  Realms Distribution
Producent: Chicken Launcher 
Platformy: PC
Gatunek/Typ: przygodowa, symulator farmera
Data premiery: 17.03.2022
Recenzowany egzemplarz: PC
Polska wersja językowa: Tak

spot_img

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Katarzyna "Shallaya" Grochulska
Katarzyna "Shallaya" Grochulska
Rąbnięta kocia madka, której życie upływa na negowaniu faktu zbliżającej się trzydziestki. Hobbistycznie kolekcjonuje kolejne gry na kupce wstydu, łudząc się, że może na emeryturze nadrobi. Wychodzi z założenia, że nie ma czegoś takiego, jak „zbyt wiele książek”. Fanka Star Warsów, fantastyki i kiczowatego si-fi lat 80. Pisać lubi prawie tak bardzo jak gotować, a gotować niemal tak samo jak dobrze zjeść. Stroni od rywalizacji, ale jeśli się w coś angażuje, to na sto procent.
Odkurzacz w dłoń! Wielkie wiosenne porządki z grą No Place Like HomeDla niektórych osób sprzątanie ma wręcz wymiar terapeutyczny. Powtarzanie rutynowych czynności potrafi wyciszyć i uspokoić, usuwanie brudu i układanie przedmiotów bywa symbolicznym uporządkowaniem myśli. Czysty dom, czysta głowa, jak mawiała moja babcia. Do tej pory zdecydowanie należałam do przeciwnej grupy ludzi, których stresuje sama...
Włącz powiadomienia    OK Nie, dzięki