SIEĆ NERDHEIM:

W LoL-a zagrasz nawet na telefonie. Recenzja gry mobilnej League of Legends: Wild Rift

League of Legends jest w świecie gier obecny od 2009 roku. Jedni go kochają, inni go nienawidzą. Fani zwrócą uwagę na wspaniały wpływ produkcji na e-sport i głębię rozgrywki, przeciwnicy wskażą na toksyczność jego graczy. Niezależnie od tego, do której grupy się należy, nie można odmówić tworowi Riot Games sukcesu. Na stałe zapisał się w kanonie gier mających wpływ na branżę. Pomimo jedenastu lat na karku dalej cieszy się ogromną popularnością. Nie dziwi więc, że twórcy zdecydowali się wypuścić mobilną wersję tej moby. Wild Rift to na pierwszy rzut oka komputerowe League of Legends przeniesione na smortfony niemalże 1:1. Od strony wizualnej jest to zdecydowanie dobre skojarzenie, jednakże w kwestii rozgrywki mające się nijak do pierwowzoru..

Przyznajcie, gdyby nie interfejs, możanyby pomylić Wild Rift z pierwowzorem.

Riot Games wypuścił na rynek oparte o uniwersum Ligi Legend Legends of Runeterra oraz Teamfight Tactics, których pokrewieństwo z Wild Rift widać na pierwszy rzut oka. Studio wyrobiło sobie charakterystyczną estetykę interfejsu gier, więc każdy, kto miał styczność z inną ich produkcją, tutaj poczuje się jak w domu. Całość została skomponowana w tak przejrzysty i przystępny sposób, że nowi gracze nie powinni poczuć się zagubieni, chociaż mnogość zakładek w menu głównym potrafi na początku przyprawić o zawrót głowy. Sam potrzebowałem chwili, zanim połapałem się dokładnie, gdzie co jest.

Wygląda znajomo, co?

W Wild Rift chodzi o to samo, co we właściwym League of Legends. Mamy dwie drużyny. W każdej z nich pięciu graczy. Bohater każdego gracza odgrywa jakąś konkretną rolę na polu bitwy. Mamy trzy tunele i tzw. dżunglę. Gramy do momentu zniszczenia wrogiego Nexusa. Zanim to zrobimy, musimy przebić się przynajmniej przez jedną linię, z których każda broniona jest przez trzy wieże zadające obrażenia. Po więcej szczegółów zapraszam do samouczka w grze, jest dobrze pomyślany.

Annie i jej misiek na smartfonach wyglądają lepiej, niż na PC.

Jeżeli chodzi o audiowizualną stronę produkcji, w trakcie samej rozgrywki, jak na grę mobilną, Wild Rift jest naprawdę ładny. Miejscami jest nawet lepiej niż w wersji na PC. Modele postaci są bardziej szczegółowe. Jest to spowodowane m.in. tym, że w końcu możemy obejrzeć bohaterów z bliska. Bałem się, że mój telefon może mieć przez to problemy i sprezentować mi kilka crashy albo spadków FPS–ów. Optymalizacja jest na tyle dobra, że nie spotkało mnie to nawet raz, także podczas godzinnego maratonu. Dobra robota, Riot.

Przeprowadzka wyszła na dobre także Garenowi.

Po kilku meczach szybko dostrzegamy różnicę względem komputerowego pierwowzoru. Mecze są zdecydowanie krótsze, starcia dynamiczniejsze, a umiejętności zabierają zdecydowanie więcej życia i szybciej się odnawiają. Zmiana ta jest zrozumiała, osobiście nie wyobrażam sobie 50-minutowego meczu, jak często ma to miejsce w oryginalnym League of Legends. Tutaj przeciętne spotkanie trwa około 15 minut. W sam raz na rundkę w autobusie albo kiedy czekam, aż ugotuje się ryż. Zmianie uległy także mechaniki związane z używaniem skilli. Ekran dotykowy nie zapewni takiej precyzji jak zestaw myszki i klawiatury, dlatego tutaj zaimplementowano wspomaganie w celowaniu. Owszem, możemy sami ręcznie namierzyć, kogo chcemy zaatakować albo gdzie wystrzelić umiejętność, ale w trakcie dynamicznych starć samo kliknięcie odpowiedniego przycisku sprawi, że nasza postać zaatakuje najbliższego wrogiego bohatera albo tego, który będzie miał najmniej życia. Na PC byłoby to nie do zaakceptowania, ale na telefonie sprawdza się genialnie.

Drużyny nie zawsze grają w zbliansowanym składzie.

W ten sposób powoli dochodzimy do minusów. Jeden razi mnie w szczególności. Przy zachowaniu ikon totemów, czterech umiejętności, powrotu do bazy, sklepu i „gałki” ruchu na ekranie robi się naprawdę ciasno. Nie będzie to tak odczuwalne na dużych ekranach, zwłaszcza na tabletach, jednak u mnie miejscami wpływało to na czytelność starć. Chcąc ją zwiększyć, Riot Games zdecydowało, że każda drużyna będzie zaczynała na dole ekranu. Jak to możliwe w grze moba? Ekipa, która normalnie zaczynałaby w górnej części mapy, widzi grę przekręconą, tak więc jej dolna linia jest na górze, a górna jest na dole. Na początku gry mamy wielkie strzałki, które przypominają, że grasz na odwróconej mapie. Wciąż nie dla wszystkich jest to czytelne. Rozumiem, co kierowało twórcami, jednak z perspektywy gracza uważam, że była to bardzo zła decyzja. Prowadzi ona do patologicznych sytuacji, w których gracze gubią się, a ciężko jest wytłumaczyć komuś, że stoi źle, bo dynamika starć nie pozwala na wymienianie uprzejmości poprzez czat. W ten sposób albo będziecie tłoczyć się w trzy osoby na jednej linii, albo będziesz musiał odpuścić i sam pójść tam, gdzie powinien być kolega z drużyny.

Na smartfonach wygrywa się częściej i szybciej.

Gra jest darmowa, więc należy spodziewać się w niej obecności mikro transakcji. Riot Games jest znane z rozsądnej polityki monetyzacji swoich tytułów, więc nie mamy się o co martwić. Za prawdziwe pieniądze kupicie bohaterów, zdobędziecie nowe skiny, jednak na pewno nie przewagę w walce.

Ezreal pomylił linie. Kolejny raz.

Wild Rift to solidny produkt, posiadający wszystkie zalety i wady gry mobilnej przeznaczonej w dużej mierze na telefony. Mobilki rządzą się swoimi prawami i trzeba mieć to na uwadze od początku do końca. Na pewno co jakiś czas wrócę do Wild Rift, chociaż to nie to samo, co właściwe League of Legends. Na koniec dodam, że osobom, którym brak cierpliwości, polecam zaczekać trochę z wejściem w grę. Premiera i różnice względem wersji PC sprawiają, że gracze często nie pilnują swoich ról, nie wiedzą jak grać i jakiego bohatera należy wybrać, często ignorując to, że pewne role w drużynie są już zajęte. Przed dojściem do trybu rankingowego jest to nagminne, chociaż i tutaj bywa różnie. Kilkukrotnie zdarzyło mi się, że inni uczestnicy zwyczajnie ignorowali zaklepaną pozycję albo dublowali obłożone już przez zespół rodzaje bohaterów. Z czasem zjawisko to zapewne zelżeje, wraz z odpływem części graczy oraz nabraniem przez pozostałych cierpliwości. Sam kilka razy burczałem pod nosem z irytacji, ponieważ aktualnie gra przypomina to, jak grało się w LoL-a blisko premiery. Dwie osoby na górze, dwie na dole i jedna na środku. Bez dżungli, bez myślenia o podziałach na role. Jeżeli wam to nie przeszkadza, grajcie śmiało, nie zabija to radości z rozgrywki. Mam jednak nadzieję, że szybko doczekamy się rozwiązań obecnych od dawna na PC, które niwelują takie problemy.

SZCZEGÓŁY
Tytuł: League of Legends: Wild Rift
Platformy: iOS, Android
Producent: Riot Games
Wydawca: Riot Games
Data Premiery: 27.10.2020
Recenzowany egzemplarz: iOS

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Janusz "Kocilla" Walaszek
Miłośnik psów, koni i sportów walki, który uwielbia leniwe wieczory przy grach planszowych lub z padem w dłoni. Otwarty na każdą książkę, jednak otwarcie faworyzuje polską literaturę fantastyczną. Oddany fan Blizzard Entertainment oraz uniwersum Warcraft. Gdyby mógł wybrać najlepsze miejsce na planecie, zdecydowanie byłyby to rodzime góry. Do dziś nie przyjmuje do wiadomości, że nie może pogłaskać każdego zwierzaka w zasięgu wzroku.