SIEĆ NERDHEIM:

Szybki powrót do Midgardu. Wspominkowa recenzja God of War

KorektaJustin

Już za kilka dni przyjdzie nam ponownie wcielić się w rolę Boga Wojny w grze God of War: Ragnarok. Jest to idealny moment, by przypomnieć sobie wydanego w 2018 roku poprzednika i sprawdzić, czy cztery lata odbiły piętno na przygodach Kratosa.

Pamiętam dzień, gdy otrzymałem SMS-a, że mój egzemplarz God of War dotarł do sklepu. Wykorzystałem przerwę obiadową w pracy, żeby jak najszybciej mieć go w rękach. Z niecierpliwością czekałem potem do wieczora, by móc ponownie spotkać się z Kratosem, którego nie widziałem od czasów Wstąpienia, wydanego jeszcze na Playstation 3.

Pierwsze chwile spędzone z God of War, mimo licznych zapowiedzi, wywołały u mnie niemały szok. Gdzie Ostrza Chaosu? Gdzie oddalona kamera? Produkcja studia Santa Monica tak drastycznie różniła się od poprzednich części utworzonego w 2005 roku uniwersum, że  wątpliwości, czy nordyckie klimaty godnie zastąpią mordowanie greckich bogów, zdawały się uzasadnione. Na szczęście wszelkie obawy o jakość okazały się niesłuszne.

Mimo zmienionej perspektywy i nowego systemu walki, przygody Kratosa nie straciły swojego uroku. Głównym atutem wciąż są efektowny taniec śmierci wykonywany na grupach wrogów oraz epickie pojedynki z najgroźniejszymi istotami znanymi z mitologii. Przybliżenie kamery na bohatera spowodowało, że dystans w trakcie walki uległ skróceniu, pokazując jeszcze intensywniej obrażenia zadawane przez Boga Wojny. Widoczne są pewne ugrzecznienia – Kratosowi trochę brakuje do furiata, który rozpłatywał brzuchy centaurom podczas podboju Olimpu. Nie jest to jednak nic, co mogłoby odbić się negatywnie na wrażeniach z rozgrywki.

Choć Bóg Wojny wciąż ma w sobie ogromne pokłady gniewu, który koniec końców sprowadza na naszych herosów kłopoty, widzimy w nim pewną dojrzałość, zyskaną po przenosinach do Midgardu. To już nie jest ten sam łysol, zdolny dla poprawy samopoczucia zniszczyć cały świat. Głównym symbolem przemiany wewnętrznej bohatera jest syn, Atreus, towarzyszący nam od początku przygody. Kratos z frywolnego zabijaki stał się ojcem, który jest odpowiedzialny za drugiego człowieka i stara się zrobić wszystko, by wychować go za samodzielnego wojownika. Jest to zadanie tym trudniejsze, że chłopiec pozostaje nieświadomy swych boskich korzeni.

Poza zmianami w istniejących mechanikach, w ostatnim God of War pojawiło się kilka całkiem nowych. Rozwój bohatera nie opiera się jedynie na zbieraniu orbów ulepszających oręż oraz kolekcjonowaniu znajdziek rozwijających paski zdrowia i magii. Napotkani wrogowie dorobili się poziomów doświadczenia, zaś nasze postacie rozwijać możemy zarówno pod kątem umiejętności, jak i noszonego ekwipunku. Osobiście nie jestem przekonany, by zmiany te były konieczne. Lewelowanie bohatera odbywało się bardzo wolno, a zbroję dobierałem według logiki „im więcej zielonych pasków na współczynnikach, tym lepiej”, nie patrząc zbytnio na to, co zakładam. Może jednak nadchodzący Ragnarok przyniesie ze sobą usprawnienia w tych kwestiach.

Choć w God of War grałem na zwykłym Playstation 4, na potrzeby tego tekstu zrobiłem drugie podejście na najnowszej konsoli Sony. Magicy z Santa Monica za pomocą łatki udostępnili możliwość gry w rozdzielczości 4K przy stałych 60 klatkach na sekundę. Po kilku chwilach spędzonych w skórze Kratosa bez wahania przyznam, że mimo kilku lat na karku gra trzyma się nadzwyczaj dobrze. Grafika wciąż prezentuje swoje przepiękne oblicze, osiągając poziom, któremu czasem i tegoroczne produkcje nie są w stanie dorównać. Zwiększenie płynności zmagań jeszcze bardziej pozwala docenić śmiercionośny taniec wykonywany przez Boga Wojny z udziałem tarczy oraz topora (i nie tylko, ale osoby nieobeznane wcześniej z serią powinny doświadczyć tego na własnej skórze).

God of War było jednym z najlepszych doświadczeń growych, jakie przeżyłem w 2018 roku. Twórcy mocno zaryzykowali, diametralnie zmieniając formę rozgrywki, ale wyszli z tego obronną ręką. Po ponownym odwiedzeniu Midgardu jeszcze bardziej nie mogę się doczekać, co za niedługi czas przyniesie nam nadciągający Ragnarok.

SZCZEGÓŁY
Tytuł: God of War
Wydawca: Sony Interactive Entertainment
Producent: Santa Monica Studio
Platformy: PC, PS4, PS5
Gatunek/Typ: gra akcji, RPG
Data premiery: 20.04.2018
Recenzowany egzemplarz: PS5
Polska wersja językowa: Tak
spot_img

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Tomasz „Snah” Rosłon
Tomasz „Snah” Rosłon
W skrócie na mój temat: zmęczony student, zawzięty rzeźbiarz tekstów, entuzjasta dobrej książki, oddany gracz. Urodziłem się w 1995 roku i jestem rówieśnikiem takich filmów jak Desperado i Batman Forever. Wolny czas spędzam przy dobrym kryminale lub innej wciągającej produkcji. Swoją karierę recenzencką prowadzę nieprzerwanie od 2013 roku tworząc mniej lub bardziej udane oceny wszelkiej maści tytułów. Do ekipy NTG trafiłem przypadkiem i zostałem na dłużej. W chwili, gdy to czytasz jestem dumnym redaktorem bloga i troskliwym członkiem ekipy.
Już za kilka dni przyjdzie nam ponownie wcielić się w rolę Boga Wojny w grze God of War: Ragnarok. Jest to idealny moment, by przypomnieć sobie wydanego w 2018 roku poprzednika i sprawdzić, czy cztery lata odbiły piętno na przygodach Kratosa.Pamiętam dzień, gdy otrzymałem...Szybki powrót do Midgardu. Wspominkowa recenzja God of War
Włącz powiadomienia OK Nie, dzięki