Więcej

    W kosmosie i w puszczy. Recenzja filmu Perspektywa

    KorektaLilavati
    Perspektywa - kadr z filmu
    Perspektywa – kadr z filmu

    W Perspektywie nie ma laserów, kosmitów przeładowanych CGI i naukowej paplaniny o akceleratorach kwantowych i midichlorianach. Początkujący duet reżyserski Caldwell i Earl prezentuje SF subtelne i piękne w swej prostocie. Czaruje nas klimatem, urzekającymi widokami i opowieścią o przyjaźni bohaterów, którzy prawie się pozabijali.

    Damon wraz ze swoją nastoletnią córką Cee przyjmuje korzystne, choć niezwykle niebezpieczne zlecenie. We dwoje mają udać się na Zielony Księżyc, gdzie rozpoczną wydobywanie niezwykle cennych klejnotów. Zadanie jest naprawdę ryzykowne – toksyczny las nieustannie próbuje ich zabić, a opóźnienia będą niosły ze sobą bardzo nieprzyjemne konsekwencje. Bohaterowie gotowi są jednak narazić własne życia, bo cel mają piękny. Marzy im się nowy start – powrót bliżej cywilizacji i spokojne dostatnie życie. Los, słysząc o ich marzeniach, uśmiechnął się krzywo i zaczął podkładać im nogi. Twarde lądowanie kończy się awarią pojazdu, czasu zostało im jeszcze mniej, niż zakładali, a na swojej drodze spotykają kolegów z branży, którzy wcale nie mają pokojowych zamiarów. Interes życia szybko zamienia się w walkę o przetrwanie i próbę ucieczki z jakże pięknego, lecz zabójczego ciała niebieskiego.

    Film bez ostrzeżenia wrzuca nas w świat przedstawiony – nie daje nam żadnej ulotki turystycznej i niczego nie wyjaśnia. Nie wiemy, o co właściwie chodzi, dlaczego wspomniane kamienie są takie wartościowe, w jaki sposób właściwie powstają i dlaczego ten koleś pomalował się na różowo i siedzi zamknięty w klatce. Tajemnicą pozostaje dla nas, kto jest właściwie kim i czy oni aby na pewno są dobrzy… do diabła, my nawet nie wiemy, gdzie leży ten księżyc, który mamy rok i czy to w ogóle jest nasza przyszłość czy całkowita fikcja. Na początku jest to dość męczące – szczególnie gdy dochodzi do dialogów, w których co drugie słowo to nic niemówiąca nazwa własna. Szybko musimy się zgodzić na oferowane „tu i teraz” i nie powinniśmy mieć z tym większego problemu. Cała ta techniczno-encyklopedyczna otoczka nie ma większego znaczenia dla samej historii. Wiemy, że kamienie są cenne, a las trujący – tyle wystarczy. Naprawdę istotni są bowiem bohaterowie, ich relacja, a otaczająca ich przyroda jest piękna sama w sobie i żadna Czubówna nie musi nas tego wyjaśniać. 

    Perspektywa - kadr z filmu
    Perspektywa – kadr z filmu

    Jedną z najmocniejszych stron filmu jest niezaprzeczalnie duet głównych bohaterów. Cee to smutna nastolatka niemal całkowicie pozbawiona emocji oraz resztek beztroskiej młodości – styl życia oraz lubujący łyknąć czy zakroplić sobie wspomagające witaminki ojciec wyżęli ją tak skutecznie, jak tylko mogli. Gdzieś w niej tli się jednak odrobina dziecięcego uroku i prostolinijności. Ezra natomiast to dupek, cwaniak i rozrabiaka o bezczelnej charyzmie – los takich jak on nieustannie pakuje w kłopoty, bo wie, że i tak się z nich wyczołgają, chociażby po trupach. Żaden rodzic nie chciałby takiego kompana dla własnej córki, a żadna szanująca się szczwana bestia nie chciałaby zostać przechytrzona przez taką nastolatkę. To dzięki tak odmiennym charakterom obserwowanie kształtującej się między nimi relacji sprawia, że serce rośnie, a w środku robi się cieplej. Oboje powoli uczą się sobie ufać, odnajdują w sobie nawzajem to, czego podświadomie potrzebowali i pozwalają wyjść na wierzch drugiemu obliczu, które zdawało się już dawno przepaść w złowrogim świecie. Zarówno doświadczony Pedro Pascal, jak i stawiająca pierwsze kroki przed kamerą Sophie Thatcher dają cudowny, pełen subtelnych emocji popis gry aktorskiej. On ma w sobie tyle uroku i charyzmy, że wykonany przez niego monolog o miłości do własnej ręki nie wywołuje u nas nawet na chwilę złośliwego uśmieszku, natomiast ona z łatwością balansuje pomiędzy oschłością skrzywdzonego dziecka a nastoletnim optymizmem. Ich bohaterowie oraz chemia między nimi są tak autentyczne, że nie sposób oderwać od nich wzroku. Trzymamy za nich kciuki, drżymy o ich los, a co najważniejsze, wierzymy im.

    Perspektywa - kadr z filmu
    Perspektywa – kadr z filmu

    Siła Perspektywy poza świetną grą aktorską tkwi również w niezwykłym klimacie. Produkcja Caldwella i Earla łączy w sobie subtelne wykorzystanie motywów SF ze spokojną, niemal baśniową scenerią, w której użycie efektów specjalnych jest wręcz niezauważalne. Wszelkie technologiczne gadżety, statki i kombinezony wyglądają zupełnie tak, jakby to ZSRR przed wiekami wygrało walkę o podbój kosmosu i pomimo upływu stuleci niezmiennie stawiało na radziecką prostotę i solidność. Natomiast las otaczający bohaterów przez większość filmu jest monumentalny, potężny i majestatyczny, a zarazem cichy, spokojny i niemal klaustrofobiczny – tak musiała wyglądać prehistoryczna dziewicza puszcza, zanim człowiek zaczął zawłaszczać ją sobie kamieniem łupanym. W połączeniu z przygaszonymi kolorami oraz pięknym widokiem sąsiedniej planety za horyzontem dostajemy SF nieziemsko klimatyczne i całkowicie przekonujące.

    Perspektywa nie zrobiłaby raczej furory w kinie – za mało w niej laserów, obcych i neonowych świateł. Jednak miłośnicy subtelnego i klimatycznego SF koniecznie powinni się zapoznać z projektem Caldwella i Earla – który cztery lata wcześniej był zaledwie 14-minutową krótkometrażówką. To nie tylko piękna wizualnie historia o gorączce złota ubrana w skafander retrofuturyzmu. To również cholernie ciekawie poprowadzona historia o niezwykłej przyjaźni – dobra, w kinie wszystkie przyjaźnie są niezwykłe, ale duet Pascal i Thatcher to naprawdę coś cudownego.

    SZCZEGÓŁY:
    Tytuł: Perspektywa
    Data premiery: 10.03.2018
    Typ: film
    Gatunek: sf
    Reżyseria: Zeek Earl, Christopher Caldwell
    Scenariusz: Zeek Earl, Christopher Caldwell
    Obsada: Sophie Thatcher, Pedro Pascal, Jay Duplass i inni.

    PODSUMOWANIE

    Plusy:
    + piękno i prostota lokacji
    + świetna gra aktorska
    + chemia między bohaterami
    + świetnie rozrysowani bohaterowie
    + świetnie poprowadzona historia

    Minusy:
    – na początku można się zagubić w świecie przedstawionym... potem zdajemy sobie sprawę, że i tak się nie odnajdziemy, więc nie ma się o co złościć

    Dodaj komentarz

    avatar
    Wojciech Bryk
    Wojciech Bryk
    Student dziennikarstwa, który ma w sobie Zagubionego Chłopca. Uwielbia intertekstualność, easter eggi, zabawy skojarzeniami, popkulturowymi tropami oraz wszelkie dwuznaczności. W wolnych chwilach rozmyśla, co stało się z baśniowymi postaciami, oraz regularnie dokarmia rosnącego w nim geeka. Z radością wsiąka w fantastykę każdego rodzaju. Nieustannie pragnie odkrywać nowe rzeczy i dzielić się znaleziskami z innymi... a jeżeli przy tym wywoła u kogoś uśmiech, będzie całkiem spełniony. Stara się dorosnąć do prowadzenia własnego bloga. O horrorach pisze na portalu Mortal, a o popkulturze dla #kulturalnie.