SIEĆ NERDHEIM:

Idziemy w dobrą stronę. Recenzja filmu Mój przyjaciel Dahmer

Plakat filmu. (źródło: imdb.com)
Plakat filmu. (źródło: imdb.com)

Może tytuł tej recenzji nie do końca pasuje do filmu o seryjnym gwałcicielu i mordercy, jednak mówi wszystko o omawianym dziele. Mogło być lepsze, ale przynajmniej nie jest to kolejna sztampowa produkcja o niezrozumianym, chorym dziecku, które z winy nie dość troskliwych i uważnych dorosłych zostaje psychopatą.

Choć na początku film sprawiał właśnie takie wrażenie, to od momentu pierwszej sceny, odbywającej się w szkole, zauważyłam w nim potencjał, co skłoniło mnie do dalszego oglądania. Tytułowy bohater – Jeff Dahmer – jest świadkiem znęcania się nad jednym z uczniów i… nic nie robi. Dlaczego? Bo, jak każdy, stara się przetrwać. To właśnie ta bierność spowodowana strachem o własne zdrowie, a może nawet i życie, na swój sposób mnie urzekła. Była jasnym sygnałem, że twórcy nie będą starali się sportretować Dahmera jako wrażliwego nastolatka o złotym serduszku, który rzuca się na ratunek słabszym, jednak dostając od życia bolesną nauczkę, powoli zamienia się w potwora.

Postać Jeffa została ukazana dość wiarygodnie. To inteligentny młody chłopak, mający problem z nawiązywaniem relacji. Ogromnym plusem jest wyważony charakter tej postaci, co wciąż jeszcze nie upowszechniło się w tego typu produkcjach. Dahmer nie posiada cech buntownika, ale nie jest też zahukany. W zasadzie to typowy, spokojny nastolatek interesujący się chemią i biologią. Już pal licho, że te zainteresowania skupiają się wokół martwych zwierząt. On sam wyjaśnia, że po prostu ciekawi go „co jest w środku”. Szczerze mówiąc, to nic złego. Kiedyś sekcje zwłok też wzbudzały oburzenie i odrazę, a koniec końców pozwoliły rozwinąć się medycynie.

Kolekcja Dahmera. (źródło: imdb.com)
Kolekcja Dahmera. (źródło: imdb.com)

Być może mając dobrą opiekę, Jeff miałby szansę stać się wybitnym naukowcem. Tylko że właśnie tej opieki zabrakło. I tu powraca temat winy „nie dość troskliwych i uważnych dorosłych”. Napisałam, że nie jest to kolejna sztampowa produkcja poruszająca to zagadnienie i zdanie to podtrzymuję. Przyjrzyjmy się więc relacjom głównego bohatera z rodzicami.

Państwo Dahmer niemal nieustannie się kłócą, bywają porywczy i niesprawiedliwi, jednak Jeff nie odcina się od nich, ani nie buntuje przeciwko nim. Tak jakby skrycie marzył lub ciągle miał nadzieję, że pewnego dnia wróci ze szkoły i wszystko będzie dobrze. Jako nie znający jeszcze życia nastolatek nie rozumie, że w tym domu będzie tylko coraz gorzej; postępujące, źle leczone zaburzenia umysłowe jego matki dają się wszystkim we znaki (tu warto zwrócić uwagę na świetną kreację Anne Heche). Nieobarczony chorobą psychiczną ojciec ma z kolei wobec swojego syna bardzo nierealne plany. Nie, to nie jeden z tych filmowych rodziców, których ambicją jest posłać swoje dziecko na jakiś prestiżowy uniwersytet, żeby zostało lekarzem lub prawnikiem. Pan Dahmer pragnie, aby jego syn był „normalny” według jego definicji, czyli miał wielu przyjaciół i, ogólnie mówiąc, udzielał się społecznie. To wzruszający i dość rzadko spotykany w kinematografii obraz ojca, który na dodatek zdaje sobie sprawę, że sam taki nie jest i przez to cierpi. Ciężko powiedzieć, czy ten ból wynika z rzeczywistego braku znajomych, czy z poczucia odstawania od standardów normalności zakorzenionych w jego światopoglądzie. Niewątpliwie stara się na wszelkie sposoby uczynić ze swojego introwertycznego syna osobę otwartą i kontaktową, nie doceniając jednocześnie Jeffa takiego, jakim jest: jego wrażliwości, pasji, wytrwałości i skrupulatności.

Nieszczęśliwy ojciec nie mogący zaakceptować samego siebie, nie akceptuje też swojego syna. Chce go na siłę zmienić, myśląc, że tym zapewni mu lepszą przyszłość. (źródło: imdb.com)
Nieszczęśliwy ojciec nie mogący zaakceptować samego siebie, nie akceptuje też swojego syna. Chce go na siłę zmienić, myśląc, że tym zapewni mu lepszą przyszłość. (źródło: imdb.com)

Ciekawie zostały też przedstawione relacje głównego bohatera z rówieśnikami. Dahmer nie był totalnym wyrzutkiem. Razem z trzema kolegami stworzyli paczkę, co pozwoliło mu zachować pozory przeciętnego nastolatka, o co, nawiasem mówiąc, nie zabiegał. Pragnął być akceptowany, pozostając sobą. Cały czas szukał przyjaciela, który go wysłucha i zrozumie. W pewnym momencie wyraźnie dał do zrozumienia, że nie ma go pośród kolegów z grupy. I nic dziwnego; w ich oczach był tylko zabawką, która za pieniądze symulowała w miejscach publicznych napady epilepsji, żeby reszta miała się z czego pośmiać. Aby przetrwać w szkolnej dziczy, Dahmer poświęcił swoją godność, stając się produktem na sprzedaż. Rodzice nieświadomie utrwalali taki obraz rzeczy, targując nim i jego młodszym bratem podczas rozwodu (jedno z małżonków miało dostać dom, drugie dzieci). W dodatku homoseksualna orientacja chłopaka została potraktowana jako coś odrażającego, a zainteresowanie biologią było, jak już pisałam, kompletnie niedoceniane. Mimo że wszystkie te elementy tworzą klasyczny przepis na filmowego zbrodniarza, to jednak sposób, w jaki cała historia została przedstawiona, tchnie pewną dozą świeżości. Na tle podobnych produkcji, mamy tu do czynienia z dużo bardziej złożonym, a zarazem wyważonym obrazem psychopaty. Historia jego rodziny oraz relacji z rówieśnikami też jest o wiele ciekawsza, ponieważ składa się z wielu negatywnych, jednak dość powszechnych wydarzeń (rozwód, znęcanie się w szkole, brak akceptacji otoczenia itp.). Uzmysławia to nam, że nie zawsze trzeba doświadczyć tak traumatycznego dzieciństwa jak Hannibal Lecter (który został zmuszony do zjedzenia własnej siostry), by stać się seryjnym mordercą. Dzięki temu cała opowieść nie jest przerysowana, a jednocześnie wciąż intryguje. Jeśli inni twórcy pójdą właśnie w tym kierunku, to czeka nas wiele obiecujących produkcji.

Jeff dostrzega, że ludzie interesują się nim tylko wtedy, gdy robi z siebie durnia. Postanawia to wykorzystać, aby otrzymać choć odrobinę uwagi. (źródło: imdb.com)
Jeff dostrzega, że ludzie interesują się nim tylko wtedy, gdy robi z siebie durnia. Postanawia to wykorzystać, aby otrzymać choć odrobinę uwagi. (źródło: imdb.com)

Mimo wyraźnego potencjału tak dobrze napisanej historii, Mój przyjaciel Dahmer ma niestety kilka poważnych minusów. Zacznijmy od gry aktorskiej. Poza wymienioną już Anne Heche nikt w zasadzie się nie wyróżnia. Odtwórca głównej roli, Ross Lynch, pomimo ewidentnego talentu i starań, w tej odsłonie niestety nie wzbił się na wyżyny swoich możliwości. Chodzi mi głównie o początkowe sceny, w których za sprawą swojego ciągłego, otępiałego wyrazu twarzy oraz zimnego, stalowego spojrzenia już wygląda jak psychopata, mimo że wówczas jest jedynie introwertycznym nastolatkiem o nietypowych zainteresowaniach. Ta jednostajna mina, która towarzyszy nam niestety przez cały film, dopiero wraz z rozwojem fabuły budzi pożądany efekt grozy, jednak w jego pierwszej części jest nieco bezzasadna. Owszem, Jeff jest smutny i zamknięty w sobie, ale jeszcze nie nabył późniejszego wyrachowania i bezwzględności, tak dobitnie emanujących z jego twarzy. Jakimś cudem reszta ciała aktora bardzo dobrze oddaje przemianę bohatera; od przygarbionego Dahmera-introwertyka, pokazującego znajomym swoją kolekcję zwierząt w formalinie, po wesoło rozpartego na fotelu kierowcy Dahmera-drapieżnika, zapraszającego do samochodu swoją pierwszą ofiarę.

Jeden z pierwszych kadrów filmu. I taką minę przyjdzie nam oglądać przez ponad półtorej godziny. (źródło: imdb.com)
Jeden z pierwszych kadrów filmu. I taką minę przyjdzie nam oglądać przez ponad półtorej godziny. (źródło: imdb.com)

Kolejnym minusem jest praca kamery. Zwłaszcza na początku filmu ujęcia są zbyt długie i nudne. Być może miało to pokazać osamotnienie Jeffa lub spokojną atmosferę miasteczka, w którym mieszkał. Możliwe jest też, że reżyser za pomocą długich zbliżeń chciał podkreślić burzliwe emocje targające głównym bohaterem, jednak mimika Lyncha skutecznie to udaremniła.

Kompletną klapą są kostiumy i charakteryzacja. Mimo że główne postaci chodzą ubrane i uczesane w stylu lat siedemdziesiątych, to wygląd wielu statystów jest bardzo współczesny, co niestety momentami całkowicie psuje klimat. Dodatkowo w jednej z początkowych scen przed szkołą kamera śledzi przypadkową uczennicę, która idzie sobie dziarsko na lekcje w bardzo ładnej, niebieskiej i jak psu z gardła wyjętej sukience! Ja wiem, że w rzeczywistości ubrania się gniotą, ale już nie usprawiedliwiajmy takich niedopatrzeń chęcią jak najlepszego odzwierciedlenia realiów. Doskonale też zdaję sobie sprawę, że warunki na planach filmowych umiejscowionych w plenerze są dość polowe, a mimo to rzadko widywałam takie fuszerki. Jeśli chodzi natomiast o wystrój wnętrz, to jedynie delikatnie nawiązuje on do epoki. Mimo wyraźnych starań, wciąż za bardzo przebija przez niego współczesność.

Podsumowując, mogę tylko powiedzieć, że film jest w porządku. Z każdą minutą oglądania robi się coraz lepszy, aby w końcu zaserwować nam niezwykle trzymający w napięciu finał. Faktyczna ewolucja Jeffa jest widoczna w zasadzie dopiero gdzieś od połowy filmu, więc na pierwsze pięćdziesiąt minut możecie sobie spokojnie przysnąć. Szkoda, że tak się sprawy mają, bo scenariusz miał potencjał. Jednak na pewno zapamiętam takie perełki, jak scena, w której już wyrachowany i dobrze kombinujący Dahmer zaprasza dziewczynę na bal oraz wywołująca ciarki ostatnia wizyta Derfa (jednego z kolegów Jeffa) w domu głównego bohatera. Dla takich momentów warto rzucić okiem na tę produkcję.

SZCZEGÓŁY
Tytuł polski: Mój przyjaciel Dahmer
Tytuł oryginalny: My Friend Dahmer
Na podstawie: John Backderf My Friend Dahmer (komiks)
Wydawca: Altitude Film Entertainment, FilmRise, Home Box Office
Producent: Ibid Filmworks, Aperture Entertainment, Attic Light Films
Scenariusz i reżyseria: Marc Meyers
Gdzie obejrzeć: DVD
Gatunek: dramat, biograficzny
Data premiery: 21.04.2017 (USA), 25.10.2017 (Polska)
Obsada: Ross Lynch, Alex Wolff, Zachary Davis Brown, Tommy Nelson, Anne Heche, Dallas Roberts, Vincent Kartheiser i inni

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
1 Komentarz
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Studio Progress
Studio Progress
1 miesiąc temu

Pierwszy raz słyszę o takiej produkcji. Jeszcze się z nią nie spotkałam, ale może dam temu filmowi szansę. Szczególnie ze względu na głównego aktora. Wcześniej widziałam go w mniej poważnych produkcjach, dlatego zobaczę jak odnalazł się w tym filmie.