
Jest kilka fikcyjnych postaci, które przez dekady od swojego powstania zdołały tak mocno wsiąknąć w popkulturę, że wydają się nam jej naturalną, nieodzowną częścią. Na pewno należy do nich Tarzan, bohater napisanej w 1912 roku powieści Edgara Rice’a Burroughsa i jej licznych kontynuacji. Wszak wszyscy dobrze znamy jego najważniejsze, wręcz stereotypowe cechy: wychowanie w dżungli przez małpy, bujanie się na lianach, charakterystyczny okrzyk… Acz taki – dość uproszczony – wizerunek to chyba raczej efekt ekranizacji filmowych z Johnnym Weissmullerem w roli głównej, dość rozrywkowych w swej naturze. Nietrudno więc się dziwić, że z czasem pojawiła się wśród filmowców potrzeba zaadaptowania historii Tarzana w sposób wierniejszy pierwowzorowi oraz bardziej zgłębiający temat odwiecznej dyskusji o roli natury i kultury w kształtowaniu osobowości człowieka.
W efekcie – po licznych trudnościach na etapie zarówno pre-, jak i postprodukcji – w 1984 roku na ekrany kin wszedł film o trochę długim tytule Greystoke: Legenda Tarzana, władcy małp. Ja miałam okazję obejrzeć go dopiero ponad cztery dekady później, ale przekonałam się, że mimo tych wszystkich lat na karku nie stracił właściwie nic ze swojego bardzo specyficznego, ale niewątpliwego uroku.
Wyreżyserowany przez Hugh Hudsona obraz w dużej mierze opiera się na powieściowym pierwowzorze, ale nie odtwarza jego fabuły jeden do jednego – co nie tylko oferuje pewne niespodzianki widzom znającym książkę, ale również pozwoliło na skonstruowanie poważniejszego, bardziej realistycznego wariantu opowieści o Tarzanie. John Clayton, Wicehrabia Greystoke, wraz ze swoją żoną Alice płyną na pokładzie statku, który rozbija się na afrykańskim wybrzeżu. Jako jedyni ocalali, starają się przetrwać w dżungli w domku zbudowanym przez Johna. Po jakimś czasie Alice rodzi syna. Niestety wkrótce potem Lady Greystoke zabija choroba, a jej męża – dzika małpa. Ich osierocone dziecko przygarnia samica małpy, która właśnie straciła swoje młode i wychowuje chłopca jak członka stada…

Sporo miejsca zostaje poświęcone dzieciństwu Tarzana i kolejnym etapom jego integrowania się z małpią rodziną. Nie zawsze łatwego z oczywistych powodów, a w dodatku mocno naznaczonego jednym wydarzeniem – kiedy wchodzący w wiek nastoletni chłopiec trafia do opuszczonego domku rodziców i wśród leżących tam przedmiotów odkrywa lustro, w którym widzi kogoś o kompletnie innym wyglądzie niż reszta jego stada. Wiele lat później wszystko zmienia brytyjska ekspedycja do Afryki, która miała nieszczęście paść ofiarą tubylców. Udaje się przeżyć jedynie belgijskiemu badaczowi, Phillippe’owi d’Arnotowi – rannym opiekuje się długowłosy młodzieniec w przepasce na biodrach, poruszający się niczym małpa. Belg dostrzega wspaniałe umiejętności naśladowcze nieznajomego i w podzięce za ocalenie uczy go podstaw języka angielskiego. A kiedy odkrywa jego prawdziwą tożsamość, decyduje się wrócić wraz z nim do Anglii, do jego nadal żyjących tam krewnych. Jednak mimo ciepłego przyjęcia ze strony dziadka i jego młodziutkiej amerykańskiej podopiecznej Jane, Tarzanowi ciężko jest funkcjonować pośród ludzi, do których teoretycznie przynależy, ale w praktyce są mu zupełnie obcy na wielu poziomach.
Sądzę, że widzowie poszukujący w tym filmie wspaniałej, egzotycznej przygody odejdą z kwitkiem. Afryka jest tutaj naprawdę dzika: równie wielkim zagrożeniem, co zwierzęta i rdzenne ludy są upał, insekty i choroby. Niebezpieczeństwem nieporównywalnie dużym w stosunku do potencjalnych zysków z podróży. Można by stwierdzić, że ileż większe szanse na szczęście mieliby państwo Greystoke, gdyby zostali w domu – ale z drugiej strony pchająca lorda w drogę ciekawość świata również budzi jakieś zrozumienie. Tytułowa legenda władcy małp, wychowanego poza cywilizacją, nie ma w sobie nic romantycznego. Nieszczęsny Tarzan (czy może jednak John Clayton Junior?) stoi przed dylematem bez jednoznacznie korzystnego rozwiązania. Życie w dżungli – miejscu, do którego biologicznie nie przynależał – było trudne i niebezpieczne, ale wywalczył sobie w nim swoją pozycję i stworzył więzi z małpami. W Anglii też napotyka wiele trudności, choć innego rodzaju, ale tu ma należne mu rodzinne dobra i także nawiązuje relacje: z dziadkiem, z Jane, z upośledzonym służącym Willym. Film nie daje w tych kwestiach łatwych odpowiedzi i może dlatego takie podejście do historii Tarzana bardzo mi się spodobało.

Znakomity poziom realizacji niewątpliwie pomaga w wejściu w świat przedstawiony i wczuciu się w całą opowieść. Fantastyczne są plenery i lokacje ukazane w nieco bajkowych, szerokich ujęciach. Zarówno parna dzika dżungla – którą częściowo „zagrał” autentyczny park narodowy w Kamerunie, a częściowo dekoracje w studio, ale na oko tego nie odróżnicie – jak i chłodna, deszczowa Anglia. Różne inne technikalia również robią wrażenie, pomimo upływu lat. Choćby towarzyszące Tarzanowi małpy. Z oczywistych przyczyn to nie są żywe zwierzęta. Ani też animatroniki, w tamtych czasach wciąż jeszcze nie całkiem rozwinięte i mocno zawodne. Małpia rodzina Tarzana to bardzo sprawni aktorzy w niebywale realistycznych kostiumach autorstwa Ricka Bakera. Efekt przerasta najśmielsze oczekiwania. Aż chce się powtórzyć to, co powiedziała kiedyś żartobliwie moja przyjaciółka w kontekście innej produkcji: „czasy przed wynalezieniem CGI były piękne”.
No i jeszcze ta piękna obsada. W drugim planie pojawia się plejada aktorów już wtedy znanych i uznanych: wśród nich Ralph Robinson w swojej ostatniej roli jako dziadek Tarzana, Ian Holm jako Phillippe d’Arnot, czy James Fox jako Lord Esker, absztyfikant Jane. Pomniejsze postacie – sprzeczne ze swoim późniejszym emploi – zagrali Nicholas Farrell oraz David Suchet. Jednak w wypadku Tarzana i Jane reżyser pragnął, by wcielili się w nich nieznani aktorzy, świeże twarze, które łatwiej byłoby widzom zaakceptować w tych rolach. W efekcie zaangażowano Francuza Christophera Lamberta, mającego w swoim dorobku kilka tytułów nakręconych we Francji i Amerykankę Andie MacDowell, modelkę i absolutną filmową debiutantkę. Nie można przy tej okazji pominąć wysiłków innej aktorki, która również miała swój udział w roli Jane – w postprodukcji kwestie bohaterki zostały zdubbingowane przez Glenn Close z powodu niepasującego do postaci akcentu MacDowell.
Nie potrafię przestać rozpływać się nad Tarzanem Lamberta, który po seansie tego filmu stał się chyba moim ulubionym odtwórcą tej postaci. Jest bardzo zwierzęcy i ludzki zarazem. Realny i obcy. Sympatyczny i nieobliczalny. Nie posągowy heros z porywającej opowieści, ale ktoś, kto nie bardzo już wie, kim tak naprawdę jest i co powinien robić. Tarzan, którego potrafi się nam zrobić autentycznie żal z tytułu jego pozycji życiowej. Swoją drogą z jednej strony trochę mnie bawi, że to nieobecne, wyrażające zagubienie spojrzenie bohatera wynika z faktu, iż Christopher Lambert ma koszmarną krótkowzroczność i bez okularów niemal nic nie widzi. Z drugiej jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak przekuł tę słabość w atut. Nie tylko w Greystoke, ale również w kolejnych produkcjach, w których wystąpił.

Greystoke: Legenda Tarzana, władcy małp przemienia prawie spauperyzowaną już przez popkulturę historię w coś głębszego, ale bez niepotrzebnej ciężkości. Tak, mimo poważnych rozważań o ludzkiej naturze oraz więzach krwi ogląda się ten tytuł gładko i nie bez przyjemności. Dobrze wpisuje się w nurt ambitnych, a jednocześnie atrakcyjnych dla widza koprodukcji brytyjskich z lat 80., które od jakiegoś czasu z radością odkrywam. Dlatego jeśli gdzieś złapiecie ten film – w telewizji, na streamingu, na DVD – to nie zaglądajcie mu za mocno w metrykę i dajcie mu szansę. Bo warto. Serio.
Tytuł polski: Greystoke: Legenda Tarzana, władcy małp
Tytuł oryginalny: Greystoke: The Legend of Tarzan, Lord of the Apes
Producent: Warner Bros.
Reżyser: Hugh Hudson
Scenarzysta: Robert Towne (jako P.H. Vazak), Michael Austin (na podstawie powieści Edgara Rice’a Burrowsa „Tarzan wśród małp”)
Platforma: –
Gatunek/typ: przygodowy, dramat, kostiumowy
Data premiery: 30 marca 1984 (świat), 21 października 1985 (Polska)
Obsada: Christopher Lambert, Andie MacDowell, Ralph Richardson, Ian Holm, James Fox i inni.













