Więcej

    Na sucho i bez mydła. Recenzja komiksu Osiedle Swoboda: Niedźwiedź

    Osiedle Swoboda: Niedźwiedź – okładka komiksu
    Osiedle Swoboda: Niedźwiedź – okładka komiksu

    Z okazji wydania nowego komiksu z osiedlowego cyklu, a także zapowiedzi trzeciej jego części, Kultura Gniewu zdecydowała się wznowić znakomity spin-off Niedźwiedź w ujednoliconym wydaniu i szacie graficznej zgodnej z najnowszymi edycjami OS. Kto jeszcze nie czytał tej historii, a zna i lubi Osiedle, koniecznie powinien poznać także ten komiks. Kto nie zna, a chciałby w tym miejscu zacząć, śmiało może to robić, bo album nie wymaga znajomości ogółu. Tak czy inaczej, warto, bo to kawał świetnej opowieści graficznej.

    Największy zakapior na Swobodzie powraca i w typowy dla siebie sposób zaznacza swoją obecność. Jak zwykle zasadniczy kłopot stanowi dla niego kwestia zatrudnienia. Nie dość, że Destroyersi zaczynają mieć problemy z powodu urągających wszelkim przepisom warunków pracy, to jeszcze kolejne zajęcia Dźwiedzia tradycyjnie dalekie są  od normalności. Zajmowanie się niepełnosprawnymi dziećmi, próba zbudowania boiska do koszykówki czy starcie z prawicowymi bojówkarzami to jego codzienność. Nie wszystko wprawdzie da się rozwiązać siłowo, ale… kto mu zabroni spróbować, prawda?

    Powiedzieć, że Osiedle Swoboda to jedna z najważniejszych i najbardziej cenionych polskich serii komiksowych ostatnich dwóch dekad, to jak rzucić kiepskim frazesem, ale taka jest prawda, której nikt przecież nie zaprzeczy. Ta tragikomiczna opowieść, niepozbawiona nawet elementów fantastycznych, to nie tylko kawał świetnej historii, ale przede wszystkim rewelacyjny i bezkonkurencyjny obraz polskiej młodzieży przełomu wieków, który nie ma sobie równych. Mocny, odważny, momentami wręcz kontrowersyjny, ale do bólu prawdziwy, nawet jeśli nie wszystko zawsze wychodzi autorowi tak, jak powinno. I dokładnie taki jest też Niedźwiedź, niby spin-off, ale w rzeczywistości po prostu kolejny rozdział opus magnum Michała „Śledzia” Śledzińskiego – w końcu, gdyby skupienie uwagi na jednym bohaterze traktować jako cykl poboczny, to połowa regularnego OS musiałaby być spin-offem.


    Osiedle Swoboda: Niedźwiedź – przykładowa strona komiksu
    Osiedle Swoboda: Niedźwiedź – przykładowa strona komiksu

    Pierwsze epizody z tego cyklu pojawiły się jeszcze w Produkcie, gdzie zastąpiły regularne Osiedle Swoboda po trzynastym epizodzie. Śledziu zarzucił wówczas tworzenie głównej opowieści, zapowiadając zeszytową serię, która pochłonęła jego czas i uwagę. Nie porzucił jej jednak całkowicie, bo napisał wówczas scenariusze trzech epizodów, kontynuujące pewne osiedlowe wątki, powierzając kreskę koledze z magazynu, Kurtowi. W tym wydaniu stanowią one połowę materiału Niedźwiedzia (znajdziecie tutaj jednak kilka zmian, np. w oryginale rozmowa Niedźwiedzia i Szopy traktowała nie o Seanie Beanie,  a o Kevinie Spaceyu), reszta to już historie zupełnie nowe i choć inaczej wykonane, to tak samo znakomite.

    Scenariuszowo całość nie różni się od typowego OS. Akcja jest nieco może bardziej przyziemna i poważna niż w przypadku niektórych epizodów (choć są tu naciągane elementy, bo jak uzasadnić, że takiemu zakapiorowi, jak główny bohater, powierzono zajmowanie się dzieckiem specjalnej troski?), ale nadal jest to ta sama stara, dobra Swoboda, w której zakochali się fani. Znajdziecie tu portret pokolenia obecnych czterdziestolatków, panoramę blokowiska, komentarz społeczny, porcję życiowych mądrości podszytej filozofią, akcję, rozwijanie mitologii całej opowieści… długo by wymieniać. Całość podana została w sposób dosadny i wulgarny, ale taki już urok Osiedla.


    Osiedle Swoboda: Niedźwiedź – przykładowa strona komiksu
    Osiedle Swoboda: Niedźwiedź – przykładowa strona komiksu

    Co trzeba zauważyć, to zasadniczą zmianę w kresce Kurta w nowych epizodach. Produktowe grafiki są mocne i pełne czerni. Późniejsze wydają się stanowić pewne rozprężenie stylistyczne. Postacie są smuklejsze, pojawiają się rastry, przybywa detali i trzeba przyznać, że świetnie pasuje to do całości. Jeśli chodzi zaś o samo wydanie, to w stosunku do pierwszej zbiorczej edycji sprzed kilku lat w tej samej cenie dostajemy twardą oprawę i dodatkową obwolutę, ale zawartość nic się nie zmieniła. Możemy za to cieszyć się nowymi grafikami od Śledzia: rysunek pod obwolutą, strona tytułowa czy sama okładka to może niewiele, ale zawsze coś.

    W skrócie: warto. OS, niezależnie od tego, czy mówimy o tym klasycznym, czy spin-offach, to klasa sama w sobie, a podsumować ją można padającymi w tym albumie słowami Smutnego –  „Żeś mnie bez mydła wychędożył na sucho!”. I to właśnie robi z nami ten album: przeciąga mrocznymi zaułkami, przez barowe podłogi i ogródki działkowe, zostawiając sponiewieranych, ale jednak zadowolonych. Sięgnijcie i dajcie się porwać, bo naprawdę warto.

    Dziękuję wydawnictwu Kultura Gniewu za udostępnienie egzemplarza do recenzji.


    Osiedle Swoboda: Niedźwiedź – przykładowa strona komiksu
    Osiedle Swoboda: Niedźwiedź – przykładowa strona komiksu
    SZCZEGÓŁY:
    Tytuł: Osiedle Swoboda: Niedźwiedź
    Wydawnictwo: Kultura Gniewu
    Autorzy: Michał „Śledziu” Śledziski, Kamil „Kurt” Kochański
    Typ: komiks
    Data premiery: listopad 2019
    Liczba stron: 80

    SZCZEGÓŁY:
    Tytuł: Osiedle Swoboda: Niedźwiedź
    Wydawnictwo: Kultura Gniewu
    Autorzy: Michał „Śledziu” Śledziski, Kamil „Kurt” Kochański
    Typ: komiks
    Data premiery: listopad 2019
    Liczba stron: 80

    PODSUMOWANIE

    Plusy:
    + udany scenariusz
    + dobra szata graficzna
    + świetny klimat
    + znakomite wydanie

    Minusy:
    – drobne wpadki

    Dodaj komentarz

    avatar
    Michał Lipka
    Michał Lipkahttps://ksiazkarniablog.blogspot.com/
    Rocznik 88. Próbuje swoich sił w pisaniu, w tworzeniu komiksów także. Przede wszystkim jednak czyta - dużo, namiętnie i bez chwili wytchnienia. A potem stara się wszystko to recenzować. Prowadzi także książkowego bloga https://ksiazkarniablog.blogspot.com