Więcej

    Suwalszczyzna może przerażać. Recenzja rebooka Gałęziste

    Korektawickedg

    Legendy Suwalszczyzny ożywają ponownie! Debiutanckie Gałęziste autorstwa Artura Urbanowicza, które zdobyło uznanie czytelników, już niebawem pojawi się na rynku we wznowionej formie gwarantującej prawdziwą ucztę dla zmysłów. Wszystko za sprawą wydawnictwa Vesper. Prapremiera tomu nastąpi podczas Międzynarodowych Targów Książki. Odbędą się one w Krakowie w dniach 24–27 października br.

    Miałem już przyjemność poznać pierwotną wersję Gałęzistego. Byłem pod ogromnym wrażeniem realizmu oraz szczegółowych opisów Suwalszczyzny, dzięki którym czułem się niczym turysta i zarazem naoczny świadek wydarzeń mających miejsce w książce. Naturalizm i humor w treści sprawiły, że książkę pochłonąłem niczym przełączony na maksymalne obroty odkurzacz. W sierpniu tego roku dowiedziałem się o reedycji tomu. Nie ukrywam, że zaciekawiłem się tematem i już po paru tygodniach wersja recenzencka trafiła w moje ręce. Zanim omówię różnice pomiędzy obiema pozycjami, przyjrzyjmy się fabule (dla niewtajemniczonych).

    Czas triduum paschalnego. Dwójka zakochanych – Tomek i Karolina – wybiera się na wycieczkę, aby nieco poprawić swoje kulejące ostatnio relacje. Za cel obierają pewne miejsce na Suwalszczyźnie, gdzie poza poznaniem kilku atrakcji mają zamiar cieszyć się pięknem natury. Sama podróż przebiega dość nerwowo, bowiem cukrzyca, na którą cierpi Tomek, daje o sobie znać. Kierujący w pewnym momencie traci panowanie nad autem, ale dzięki szybkiej reakcji jego partnerki nie dochodzi do tragedii. Poza nimi w samochodzie podróżuje jeszcze para turystów z Włoch, których zabrali „na stopa”. Negatywne emocje kumulują się podczas kontroli policyjnej. Spotkanie z mundurowymi kończy się na upomnieniu i główni bohaterowie mogą kontynuować podróż. Włosi zostają odwiezieni w docelowe miejsce, a Tomek z Karoliną kierują się do umówionej lokacji. Ponieważ nieszczęścia chodzą parami, osoby, u których mieli już „zabukowany” nocleg, są poza zasięgiem. Udaje się jednak zorganizować alternatywę. Oczywiście na koszt nieodpowiedzialnych gospodarzy. Młodzi udają się zatem do pobliskiej wioski – Białodębów. Nam miejscu wita ich młoda dziewczyna Natalia oraz starsza kobieta będąca jej babcią. Poza nimi w domku jest ktoś jeszcze. Choć nie do końca żywy. I żeby nie było, to wcale nie trup w domu sprawi, że przyjazd głównych bohaterów zamieni się w koszmar. Ale o tym to trzeba się już osobiście przekonać.

    Skupmy się teraz na różnicach pomiędzy nowym Gałęzistym a jego wersją alfa. W przypadku treści dokonano szeregu korekt, dzięki którym czytanie stało się jeszcze przyjemniejsze. Sam autor przysiadł do szlifowania swojego diamentu, co zaowocowało między innymi skróceniem przydługich opisów oraz poprawą dialogów między postaciami. Na uwagę zasługują również klimatyczne ryciny Michała Loranca, potęgujące niepokój w trakcie lektury. Dodatkowym smaczkiem jest posłowie autorstwa Krzysztofa Grudnika, który podobnie jak ja miał okazję poznać obie wersje powieści. W interesujący sposób przedstawia on możliwości interpretacji niektórych zdarzeń, które czytelnik może obrać w trakcie swojej przygody z wizją Urbanowicza.

    Wersja recenzencka, z którą miałem przyjemność obcować, również stanowi poniekąd prototyp przed wprowadzeniem wersji ostatecznej. Według zapewnień osób z wydawnictwa finalna edycja charakteryzować się będzie między innymi większą liczbą ilustracji oraz twardą oprawą.

    Powiadają, że odgrzewany kotlet nie smakuje tak samo. Jeśli jednak poddamy go odpowiedniej obróbce termicznej i dokładnie przyprawimy, na pewno się nie zawiedziemy. Takie właśnie jest „nowe” Gałęziste – świeższe, pełniejsze i bez zbędnych detali.

    Dziękujemy wydawnictwu Vesper za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

    SZCZEGÓŁY:

    Tytuł: Gałęziste
    Wydawnictwo: Vesper
    Autor: Artur Urbanowicz
    Ilustracje: Michał Loranc
    Typ: Książka
    Gatunek: thriller, horror
    Liczba stron: 457
    Data prapremiery: 24-27 października 2019

    PODSUMOWANIE

    Plusy:
    + fabuła
    + klimatyczne opisy Suwalszczyzny
    + nawiązania do starej mitologii słowiańskiej
    + niejednoznaczność
    + mocne zakończenie

    Minusy:
    - brak

    Dodaj komentarz

    avatar
    Łukasz „Kisiel” Krzeszowiec
    Łukasz „Kisiel” Krzeszowiec
    Rocznik ’88. Fan komiksu, dobrej książki i filmu. Lubi posłuchać ostrzejszych brzmień. Swój gust muzyczny przyprawia klasyką oraz muzyką elektroniczną. Nie znosi owijania w bawełnę i jak ognia unika „niepracującej szlachty” czy „absolwentów szkół robienia hałasu”. W wolnych chwilach poluje na prawdziwe pokemony, włócząc się z wędką wzdłuż brzegów Królowej Rzek, zdradzając ją chwilami z innymi ciekami i bajorami. Nieuleczalny fanatyk włoskiego futbolu (wierny kibic Interu Mediolan). Wielbiciel dobrego piwa i whisky. Czasem popełnia recenzje, by innym razem nabazgrolić coś z zupełnie innej beczki. Podczas ostatniego remontu w jego domu, jeden z majstrów stwierdził, że ma nierówno pod sufitem.