SIEĆ NERDHEIM:

(+18) Erotyka nieznacznie rozwija swoje skrzydła. Recenzja książki Wybranka Kusziela.

Fedra ratująca kraj po raz drugi.
Fedra ratująca kraj po raz drugi

Pierwszy tom sagi Jacqueline Carey wziął mnie z zaskoczenia. Nie spodziewałem się zupełnie tego typu treści na takim poziomie. Wobec drugiej odsłony cyklu miałem już pewne oczekiwania, aczkolwiek w ostatecznym rozrachunku wystarczyłoby mi w zupełności utrzymanie poziomu poprzedniczki. Zresztą ciężko jest poprawiać coś, co było już na starcie bardzo dobre. Jak w takim razie prezentuje się drugi tom?

Wybranka Kusziela jest bezpośrednią kontynuacją losów naszej bohaterki. Niestety, ale od początku będę narzekał, dlatego iż już od pierwszych początkowych rozdziałów można się zorientować, że autorka konsekwentnie dąży do realizacji pewnego fabularnego schematu, który się sprawdził w pierwszej części. Różnica polega na tym, że tym razem dostałem większą skalę. To wszystko jest bardziej spektakularne, bardziej dramatyczne. Pomimo faktu, że odkryłem ten wzorzec (bez większego wysiłku można dodać) i w związku z tym wiem, czego się spodziewać, to i tak jakoś specjalnie mi to nie przeszkadza. Sposób, w jaki dochodzi do jego urzeczywistnienia, niejednokrotnie mnie zaskoczył. W związku z tym nie traktowałbym autorki za zastosowanie takiego zabiegu zbyt surowo. Aczkolwiek dodanie nowej jakości, wyjście poza „strefę komfortu” na pewno wyszłoby jej na dobre.

Dalej mamy do czynienia z intrygami, walką o władzę, zdradami, ale także lojalnością, przyjaźnią czy poświęceniem. Fedra po raz kolejny odkrywa spisek mający na celu zmianę rządzących w raczej brutalny i gwałtowny sposób i stara mu się zapobiec, ścigając konspiratorów. Do tego chce też pomóc swojemu przyjacielowi z dzieciństwa – Hiacyntowi – zdjąć klątwę, która na nim ciąży. Silniej zaznaczony też zostaje wątek romansowy zapoczątkowany w Strzale Kusziela. Autorka wyraźnie się w nim odnajduje, co tylko cieszy.

Świat przedstawiony się rozszerza. Zwiedzałem nowe tereny wraz z bohaterami i rysują się one nadzwyczaj obiecująco. Poznałem odpowiednik Italii z pewną charakterystyczną twierdzą pełniącą rolę więzienia (współcześnie można kojarzyć z nią Alcatraz), kulturą, zwyczajami. I podobnie jak poprzednio nasze standardowe wyobrażenia, z czym się wiążą te rejony, odnajdą swoje potwierdzenie w książce. Mimo tego są one interesujące i nie miałem potrzeby ich pomijania, aby dotrzeć do fabularnych fragmentów. Może to nie jest wybitna wizja, ale z pewnością potrafi przykuć uwagę czytelnika. Oprócz tego zwiedzimy także część „Grecji”. Tutaj też nie odbiegniemy od normy, ale znów nie jest to mankamentem.

Erotyka u Carey przekracza kolejne bariery. Sceny stają się brutalniejsze, bardziej gwałtowne i siłą rzeczy ich opis się dostosowuje. W ten sposób staje się to język bardziej wypełniony przemocą. Dalej mimo wszystko można zauważyć tę otoczkę estetyczną. Jest to w pewien sposób wyrafinowane i ponownie unikniemy wulgaryzmów potencjalnie szpecących nam ten obraz. Autorka nadal umie ze smakiem opisywać zbliżenia, których znów mamy niemało.

Jest plejada nowych bohaterów, którzy tylko wzbogacają fabułę o swe unikalne wartości. Starzy znajomi też wyraźnie zaznaczają swoją obecność. Ci wyjadacze potrafią zachwycić w przynajmniej równym stopniu jak w poprzedniej części. Tutaj na wyróżnienie zasługuje chociażby Joscelin trwający przy Fedrze wytrwale. Ale nie powinienem wykluczyć z tego grona Kazana – pirackiego sojusznika protagonistki. Nowe postacie mają pole do popisu, zwłaszcza te pojawiające się we wspomnianym więzieniu. Wśród nich wyróżnia się lider wytworzonego tam półświatka. Jego szaleństwo spowodowane warunkami panującymi podczas odsiadywania wyroku sprawia, że chcemy wiedzieć o tym bohaterze jak najwięcej.

Styl (pomijając wspomniane wcześniej sceny erotyczne) ani na jotę się nie zmienił i wszystko pozostało na tym rewelacyjnym wręcz poziomie. Zachwycam się Francuzką pod tym względem non stop i nie ma się ona czego wstydzić. Wie, jak pisać stylowo, elegancko i bez żadnych wpadek, oczarowując czytelników słowem. Dialogi też błyszczą, są „melodyjne”, mają taki swój „rytm”.

Kończąc moje wywody na temat Wybranki Kusziela – powieść zdecydowanie nie zawodzi, ale z drugiej strony też, niekoniecznie wywołuje okrzyki zachwytu. Jest kilka naprawdę dobrych momentów fabularnych, znalazłem też parę ciekawych, nowych postaci i styl się utrzymał na wysokim poziomie, co cieszy. Ale ta schematyczność jednak trąci taką „najmniejszą linią oporu” i to przeszkadza drugiemu tomowi trylogii uzyskać status dzieła wybitnego. Niemniej jednak, jeżeli pierwsza część was nie zraziła niczym do siebie, to druga nie powinna tym bardziej. Zwłaszcza że nie ma tu żadnego elementu, który by gorzej wypadł jak w Strzale, a jeśli już to są wręcz przeciwnie lekko poprawione.

SZCZEGÓŁY:
Tytuł polski: Wybranka Kusziela
Tytuł oryginalny: Kushiel’s Chosen
Wydawnictwo: Mag
Autor: Jacqueline Carey
Tłumaczenie: Maria Gębicka-Frąc
Gatunek: erotyczna fantasy
Liczba stron: 575
ISBN: 978-83-7480-005-1

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Krzysztof "Kazio_Wihura" Bęczkowski
Niepoprawny optymista, do tego maniak fantastyki. Czyta i kupuje kompulsywnie wiele książek. Gra we wszelakie tytuły (przede wszystkim RPG, strategie, można tu też wymienić parę innych gatunków). Nie patrzy na datę wydania danego dzieła i pochłania wszystko, co ma na swej drodze. Przekroczył magiczną trzydziestkę. Po cichu liczy, że go ominie kryzys wieku średniego.