SIEĆ NERDHEIM:

Więcej

    Ostatecznie całkiem dobrze się składa. Recenzja książki Papierowy mag

    KorektaSlycho
    Papierowy Mag - okładka książki
    Papierowy Mag – okładka książki

    Papierowy mag prezentuje całkiem ciekawy pomysł na fabułę, jednak oferuje zdecydowanie za mało, by obronić się jako pełnoprawna historia.  

    Od czasów chłopca, który przeżył, w młodzieżowej fantastyce trochę się działo, a młodych czytelników raz po raz obmywały nowe fale i trendy panujące w magicznych rzeczywistościach. Na początku każdy marzył o przynajmniej jednym semestrze w szkole dla czarodziejów – fantazje te musiały jednak szybko podwinąć swoje zwiewne szaty, by ustąpić miejsca przystojnym i świecącym wampirom (oraz wzdychającym do nich niewinnym niewiastom). Później ze światem było tylko gorzej. Nastały dystopie, dystrykty, żniwa, a dziewczęta przestały być niewinne, a stały się niezgodne. Gdzieś w międzyczasie przemknęli nam wiecznie ukrywający się nastolatkowie obdarzeni niezwykłymi umiejętnościami i osobliwościami. Dziś młody czytelnik ma wszystkiego po trochu, chociaż coraz częściej po kartach powieści kręcą się słowiańskie stworki, potworki i niebożęta. Na półkach coraz częściej można jednak trafić na magiczne światy, które w swych założeniach są proste i po prostu urocze. A to ktoś ożywi rysowanego kredą jednorożca, a to ożywiona książka, zamiast mruczeć i domagać się miziania za spisem treści, wścieka się niemiłosiernie i miota po pokojach adeptkami, tak jak adeptki po zajęciach zwykły miotać lekturami. Papierowy mag świetnie wpisuje się właśnie w tę ostatnią grupę. Gdzie indziej bowiem postawić książkę o magach specjalizujących się w składaniu papieru? 

    Papierowy Mag - okładka książki
    Papierowy Mag – okładka książki

    Dziewiętnastoletnia Ceony jest najlepszą uczennicą szkoły dla magów. Zaraz po zakończeniu nauki miała rozpocząć szkolenie na Wytapiacza – specjalistę od metalu. Marzyło jej się wyginanie prętów siłą woli, tworzenie magicznych pocisków, wznoszenie imponujących mostów, konstrukcji lżejszych od powietrza i aerodynamicznych podków (co dokładnie robią eksperci w tej dziedzinie magii, nie wiadomo, bo autorka nam tego nie zdradza). Przewrotny los miał jednak co do dziewczyny inne plany i zaraz po odebraniu dyplomu skutecznie zabił jej ćwieka. Zamiast ciężkiego brzmienia i twardych tworzyw do zgryzienia na Coeny czeka szkolenie na… papierowego maga. Do końca życia pozostanie jej układanie origami, wysyłanie samo otwierających się listów oraz wycinanie ozdób choinkowych. Niezbyt to emocjonujące. Jednak nawet na tak pozornie nieciekawej gałęzi magii mogą gnieździć się niezwykłe przygody.  

    Papierowy mag z całą pewnością opiera się na całkiem sympatycznej, lekkiej i przewrotnej koncepcji. Świat, do którego zaprasza nas autorka, to urban fantasy rozgrywające się w wiktoriańskiej Anglii, gdzie magia przeplata się z postępem – wyszkoleni magowie mogą wpływać jedynie na tworzywa wytworzone przez człowieka. Gumowy mag może i brzmi jak nazwa modelu różdżki, z którą Harry’ego nie wpuściliby na zajęcia w Hogwarcie, tak naprawdę jest szanowanym członkiem społeczeństwa. Dodatkowo książka już od pierwszych stron wprowadza nas w ciepły, miły i uroczy klimat. Autorka doskonale wie, że nic tak nie rozmiękczy czytelniczego serca jak wrzucenie w przygodę pociesznego psiaka stworzonego z papieru. I chociaż założenia świata przedstawione przez Holmbergh zapowiadają całkiem przyjemną lekturę, równie szybko dostrzeżemy w książce sporo niedociągnięć.  

    Papierowy Mag - okładka książki
    Papierowy Mag – okładka książki

    Zdecydowanie najsłabiej wypada przedstawienie większości elementów świata. Autorka w zasadzie zupełnie je pomija i niespecjalnie zarysowuje. W niektórych przypadkach nie decyduje się nawet na wprowadzenie minimum treści pozwalających lepiej rozeznać się w realiach, w jakie trafiliśmy. W oczy rzuca się to już od samego początku. Główni bohaterowie nie prezentują sobą zbyt wiele. Ona jest inteligentna, zdolna, gotowa do poświęceń, a i iskierka nieposłuszeństwa intensywnie się w niej tli. On natomiast to atrakcyjny, tajemniczy i nieco szalony facet po trzydziestce. Oczywiście posiadający “ten błysk w oku”. Łączące ich relacje zbudowane są od razu i opierają się na tym, że oboje są fajni, więc się lubią. I tyle. O postaciach drugoplanowych nie ma w zasadzie co wspominać, bo te stanowią jedynie statystów w tle. Kameralność historii może być swego rodzaju zaletą, trudniej jednak przymknąć oko na czarny charakter, który jest po prostu jednowymiarowy i przezroczysty. Pozbawiona jakiejkolwiek motywacji postać jest zła dla bycia złą i jest jedynie imieniem popychającym historię dalej. 

    Spore braki w kreacji świata dostrzeżemy niemal na każdym kroku. Jeżeli chodzi o magiczne realia, dowiadujemy się o nich jeszcze mniej niż o samych bohaterach (a o tych wiemy naprawdę mało). Wiemy, że magowie po skończeniu szkoły wybierają tworzywo, którym władają… I tak. To znów tylko tyle. Tajemnicą pozostaje dla nas, jakie jest ich znaczenie i rola w społeczeństwie, jakie mają ograniczenia i cele, a także jak wpływają na świat, skąd się wzięli i czy naprawdę każdy z odłożonymi oszczędnościami na czesne może zyskać niezwykłe moce. Holmberg nie przykłada również większej uwagi do oddania czasów, w jakich postanowiła osadzić wydarzenia Papierowego maga. Akcja rozgrywa się w Anglii na przełomie XIX i XX wieku, jednak w kilku miejscach możemy dostrzec spore zgrzyty – młoda bohaterka trafia pod dach dojrzałego samotnego mężczyzny, a o przyzwoitce nawet nikt nie wspomina, natomiast szkolne korytarze do złudzenia przypominają te z dowolnego serialu dla młodzieży. Trudno jednak stwierdzić, czy autorka po prostu zamaszyście macha ręką na zgodność historyczną, czy może historia jest tu bardziej alternatywna, niż może się początkowo wydawać. W czasie czytania nie znajdziemy co do tego wyraźnych wskazówek.  

    Papierowy Mag – okładka książki

    Do listy potknięć i niedociągnięć można by dopisać kilka fabularnych idiotyzmów, lecz ze względu na brak wyraźnie zarysowanych zasad obowiązujących w świecie przedstawionym trudno uznać, czy niektóre rozwiązania są rzeczywiście aż tak naciągane. Biorąc jednak pod uwagę, w jakim kierunku Holmberg prowadzi swoją historię i na jakich wątkach się skupia, brak odpowiednio zarysowanego świata nie wydaje się dużym problemem. Tym niemniej uważnego czytelnika będzie rozpraszał, nie pozwoli dobrze wczuć się w historie, a nawet utrudni zrozumienie głównej bohaterki. 

    Mimo że Papierowy mag dość oszczędnie prezentuje elementy świata przedstawionego, to wiele niedociągnięć nadrabia ciekawym pomysłem na fabułę. Autorka szybko poszerza możliwości magicznej rzeczywistości i przekracza przewidywalne gatunkowe ramy. Historia Ceony bardziej niż wiktoriańskie urban fantasy przypomina baśń o bardzo niecodziennej podróży. To tak jakby Alicja w Krainie Czarów spotkała Kochanie, zmniejszyłem dzieciaki. Klimat opowieści staje się bardziej fantastyczny, oniryczny, a momentami nawet niepokojący. Papierowy mag pozostaje jednak przede wszystkim historią o trochę zbyt łatwo budzącym się zauroczeniu.  

    Papierowy Mag – okładka książki

    Ciekawy i intrygujący pomysł na fabułę oraz przewrotne wyłamanie się z gatunkowych ram to jednak nieco za mało. Historia pozbawiona solidnych podstaw średnio sprawdza się jako samodzielna fabuła. Przypomina raczej opowiadanie ze świata, a jeszcze lepiej wypadałaby  po prostu jako jeden z wątków w większej opowieści. Takiej, w której już znacznie lepiej znamy bohaterów, a teraz możemy odkrywać ich tajemnice z przeszłości. Jak na razie dostaliśmy niepełną rozgrzewkę z oszczędnie zarysowanym światem i zbyt prosto rozłożonymi wątkami. Jednak fabularny przewrót oraz chęć eksperymentowania z realiami całkiem dobrze rokuje na przyszłość. 

    Dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu za uznanie, że jestem wystarczająco young. i przesłanie egzemplarza recenzenckiego książki.

    SZCZEGÓŁY:
    Tytuł: Papierowy Mag
    Cykl: Young
    Wydawnictwo: Kobiece
    Autor: Charlie N. Holmberg
    Tłumaczenie: Monika Wisniewska
    Data premiery: 03.06.2020
    Gatunek: Fantasty, Literatura młodzieżowa

    PODSUMOWANIE

    Plusy:
    + urocze podejście do gatunku
    + ciekawy pomysł na system magiczny
    + intrygujące przełamanie schematu
    + oniryczny klimat

    Minusy:
    - słabo przedstawiony świat i realia
    - prosto zarysowani bohaterowie
    - naciągane rozwiązania fabularne
    - trochę zbyt skromna fabuła, historia i świat przedstawiony

    komentarze

    guest
    To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
    0 komentarzy
    Inline Feedbacks
    Zobacz wszystkie kometarze
    Wojciech Bryk
    Wojciech Bryk
    Student dziennikarstwa, który ma w sobie Zagubionego Chłopca. Uwielbia intertekstualność, easter eggi, zabawy skojarzeniami, popkulturowymi tropami oraz wszelkie dwuznaczności. W wolnych chwilach rozmyśla, co stało się z baśniowymi postaciami, oraz regularnie dokarmia rosnącego w nim geeka. Z radością wsiąka w fantastykę każdego rodzaju. Nieustannie pragnie odkrywać nowe rzeczy i dzielić się znaleziskami z innymi... a jeżeli przy tym wywoła u kogoś uśmiech, będzie całkiem spełniony. Stara się dorosnąć do prowadzenia własnego bloga. O horrorach pisze na portalu Mortal, a o popkulturze dla #kulturalnie.

    0
    Podziel się swoją opiniąx
    ()
    x