Więcej

    PRZEGLĄD FANTASTYCZNYCH MOTYWÓW. Recenzja powieści Noc bez gwiazd

    Kroniki Upadłych, pierwotnie planowana jako kolejna trylogia Hamiltona (w końcu „fantastyka” i „trylogia” to określenia, które wprost się uwielbiają), ostatecznie kończy się na tym tomie. Co o nim mogę powiedzieć? Właściwie na usta ciśnie się jedna rzecz: jeśli podobała się Wam pierwsza część, druga też Was nie zawiedzie. A co z czytelnikami, którzy nie znają powieści? Cóż, jeśli lubią dynamiczną fantastykę będącą miksem motywów z najróżniejszych dzieł, ale przygotowanym ze smakiem i wyczuciem materii, powinni zwrócić uwagę na tę dylogię.

    Akcja przenosi nas znów na planetę Bienvenido, w końcu wróciła z Pustki do zwykłego kosmosu. Koniec problemów? Raczej początek nowych, bo zaczyna się wojna pomiędzy zamieszkującymi ją ludźmi a Upadłymi o to, kto obejmie glob w wyłączne władanie. Wojnę, która z góry wydaje się skazana na porażkę dla ludzkiej strony. Wróg jest bowiem wręcz stworzony do ich zniszczenia, potrafiąc kontrolować ciała ludzi tak, że nikt nie może być już pewnym kto jest przyjacielem, a kto wrogiem, a Wspólnota nie ma nawet najmniejszego pojęcia o tym, co się dzieje. Pojawia się jednak światełko w tunelu w postaci Anielskiej Wojowniczki, ale nawet ona w starciu z Upadłymi zdaje się nie radzić sobie najlepiej. I tu na scenę wkracza Ry Evine, który walcząc na froncie przypadkowo doprowadza do rozbicia się na Bienvenido statku, do tej pory przebywającego w rękach wroga. Na pokładzie znajduje się jednak ktoś nieoczekiwany: dziecko. Pytanie, co może ono zdziałać w obecnej sytuacji ustępuje innemu – czego zdziałać nie będzie w stanie. Jego – a właściwie jej – wiedza i umiejętności mogą ocalić ludzkość. Oczywiście pod warunkiem, że nie zostanie złapana przez Upadłych…

    Od typowej space opery, po Inwazję porywaczy ciał – taką drogę wraz z autorem przechodzą czytelnicy, sięgający po rozpisaną na Otchłań bez gwiazd i Noc bez gwiazd dylogię Kroniki Upadłych. Czasem mnogość motywów i wątków (szczególnie w drugim tomie) sprawia niemal przytłaczające wrażenie (na szczęście nie ma zbyt wiele takich momentów, a zresztą czytelnicy, którzy z literaturą science fiction nie są zbyt mocno zaznajomieni, nie odczują tego tak bardzo), ale i tak opowieść ta jest jakże intrygująca i potrafi wciągnąć. Tym bardziej, że całość nie jest pusta ani powierzchowna – autor zawarł tu także analogie do ziemskiej historii, ale te już zostawiam do wyłapania Wam.

    Jednak przede wszystkim całość to po prostu kawał dobrej literatury rozrywkowej, która ma działać na wyobraźnię – i działa. Jako dzieciak, jak chyba każde dziecko, spoglądałem w niebo z tą mieszaniną fascynacji i niepewności, co może się tam kryć i lektura Nocy bez gwiazd obudziła we mnie kilka wspomnień. Bo ta powieść to nic innego jak przeniesienie takich właśnie dziecięcych emocji na dojrzały grunt. Autor podlewa to szpiegowsko-sensacyjną nutą, tematyką wybrańca i podobnymi drobiazgami, a wszystko serwuje w naprawdę niezłym stylu. Nie wybitnym, nie takim, jakim z czytelnikami porozumiewają się giganci literatury, ale lekkim, przyjemnym w odbiorze i zarazem zawierającym w sobie dość ciężkości, by powieść nie była infantylna ani powierzchowna. A wszystko to rozpisane na prawie dziewięćset stron, które pochłania się w całkiem szybkim tempie.

    I nawet jeśli całość nie jest ani tak głęboka, jak mogłaby być, ani też tak wybitna, jak dokonania klasyków fantastyki, dzieło Hamiltona można z czystym sercem polecić miłośnikom gatunku. Bo to po prostu udana książka, lepsza niż większość dostępnej na rynku fantastyki i mająca swój niezaprzeczalny urok. Wato ją poznać, bo dostarcza rozrywki i daje chwilę zapomnienia o świecie, a po to między innymi sięga się po lektury spod szyldu SF.

    Na koniec dziękuję wydawnictwu Zysk za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

    SZCZEGÓŁY:

    Tytuł: Noc bez gwiazd
    Data premiery: luty 2019
    Autor: Peter F. Hamilton
    Typ: beletrystyka
    Gatunek: science fiction

    PODSUMOWANIE

    Plusy
    + niezły styl
    + interesująca treść
    + ciekawe opisy
    + dobrze poprowadzona akcja

    Minusy
    - zbytni natłok doskonale znanych motywów

    Dodaj komentarz

    avatar
    Michał Lipka
    Michał Lipkahttps://ksiazkarniablog.blogspot.com/
    Rocznik 88. Próbuje swoich sił w pisaniu, w tworzeniu komiksów także. Przede wszystkim jednak czyta - dużo, namiętnie i bez chwili wytchnienia. A potem stara się wszystko to recenzować. Prowadzi także książkowego bloga https://ksiazkarniablog.blogspot.com