Więcej

    Lovecraft wielkim poetą był? Recenzja książki Nemezis i inne utwory poetyckie

    KorektaDeneve

    nemezis

    H.P. Lovecraft to w Polsce autor, który jak żaden, mam wrażenie, dysponuje w kręgu miłośników grozy mocą zdolną zaciągać pod swój sztandar jednostki zapalczywe i bezkrytycznie (czy wręcz fanatycznie) ustosunkowane wobec jego twórczości. Do Poego można odnosić się z szacunkiem, do Kinga (za jego bezpośrednią zachętą) po kumpelsku, ale do Lovecrafta? Do Ojca Kultu? Tylko bałwochwalczo! Och, my skamlący zeloci, niegodni i naraz złaknieni zrozumienia choćby ostatnich sylab twych bluźnierczych szaleńczych inkantacji…!

    Zanim ruszy przeciw mnie krucjata kultystów urażonych w dumie wobec bezczeszczenia świętej więzi, zadzierzgniętej samowolnie między nimi a nieświadomym owych honorowych zmagań patronem, oświadczam: sam jestem wyznawcą. Ale takim, który sceptycznie odnosi się do jakiejkolwiek polityki prokultowej, noszącej ową sygnaturę katedry profesora Pimki: „Słowacki (tudzież inny) wielkim poetą (tudzież prozaikiem, dramaturgiem etc.) był!” Łup! Księga prawd ostatecznych zamyka się z impetem miażdżącym palce podważającego jej nieomylność oponenta.

    Tymczasem w drugim ręku, szczęśliwie pozostającym poza zasięgiem kultystycznej jurysdykcji, trzymam argument na to, że można twórczości Lovecrafta złożyć wyrazy uznania w sposób łączący rzetelność badacza i pasję wielbiciela. Nie pierwszy to taki argument, gdy chodzi o tego autora (wystarczy wspomnieć nowe, a już kanoniczne przekłady autorstwa Macieja Płazy), ale w mojej opinii nie mniej znaczący i w swojej realizacji wręcz wzorcowy. To Nemezis i inne utwory poetyckie w tłumaczeniu Mateusza Kopacza, publikacja spełniająca wszelkie warunki opracowania krytycznego i równie poważnie traktująca kwestię przekładu poetyckiego. Bo i Lovecraft, zdaje się mówić wprost ten niemal 500-stronicowy tom, poetą… Zaraz, zaraz! Nie pimkujmy pochopnie.

    nemezis4

    Do ubiegłego roku polski czytelnik, jeśli był świadom poetyckich dokonań Mistrza z Providence, to tylko za sprawą utworów zamieszczonych w antologiach i publikacji z 2015 r., zatytułowanej Grzyby z Yuggoth i inne poematy niesamowite w nieszczęsnym tłumaczeniu, czy może bardziej: utykającej aranżacji słownej. Szkody, jakich dopuściło się to ostatnie na polu recepcji Lovecrafta (przy zdumiewająco bezkrytycznym odbiorze ze strony fandomu), zostały naprawione w minionym roku dzięki wydawnictwom C&T, które wybór Lovecraftiańskich wierszy zatytułowało po prostu Poezje, i Vesper, odpowiedzialnemu z kolei za Nemezis i inne utwory poetyckie. I to o tym właśnie tytule, najpełniej reprezentującym tę mniej znaną odnogę spuścizny Lovecrafta, teraz słów kilka, gdyż jest to, powtórzę, wydanie wzorowe pod każdym względem. Argumenty? Proszę.

    Tom, idąc za słowami tłumacza, prezentuje w pierwszej spośród trzech mieszczących się w nim części niezrealizowany dotychczas układ wierszy, będący autorskim konceptem Lovecrafta. Dostajemy więc wybór utworów w kształcie zatwierdzonym za życia przez pisarza; co więcej, jest to światowa premiera materiału w tej postaci.

    Tom, dzięki wewnętrznemu podziałowi, daje szerokie i przejrzyste spektrum prób, jakie Lovecraft podejmował na przestrzeni całego życia w poszukiwaniu własnego języka poetyckiego i różnych form, które były mu pod tym względem bliskie.

    Tom, poprzez bogate, zamieszczone w osobnym bloku przypisy, nie tylko wyczerpująco objaśnia historyczne i literackie zależności, ale stwarza też okazję do poznania tła powstania poszczególnych utworów. Zyskujemy dostęp do skarbnicy anegdot, wyłuskanych z korespondencji i notatek autora.

    Tom, co szczególnie istotne dla niesytych wiedzy kultystów, pragnących oddać się Lovecraftiańskim studiom aż do umysłowej zatraty, zawiera obszerną, przeważająco obcojęzyczną bibliografię.

    Tom pomiędzy wierszami mieści, w dosłownym rozumieniu, liczne ilustracje autorstwa Krzysztofa Wrońskiego. Tworzą one samodzielnie ciekawą propozycję graficznego odczytania charakterystycznych dla pisarstwa Lovecrafta motywów i owych okalających wszechświat reguł (nie)euklidesowej geometrii.

    nemezis3

    Tom zawiera posłowie kompleksowo objaśniające zapatrywania Lovecrafta na cudzą i własną sztukę poetycką oraz jego głos w sprawie kształtu i celów poezji w ogóle. Tamże znajdziecie też uwagi i wnioski dotyczące poetyki samych tekstów o wiele cenniejsze niż w niniejszej recenzji.

    Wreszcie tom, za sprawą dwujęzycznego opracowania, podwaja przyjemność lektury i pozwala uzyskać kultystom o zacięciu spirytystycznym względne pojęcie na temat szans nawiązania płynnej konwersacji z duchem HPLa, jeśli ten reprezentowałby podobny poziom językowego wysublimowania co za życia. A mówiąc serio: ten zabieg oferuje możliwość wykonania doraźnej translacji na miarę własnych możliwości, a potem konfrontacji tejże z efektami pracy tłumacza. I tu otwieram bezwstydną laurkę dla pana Mateusza Kopacza.

    Język poezji Lovecrafta nie odbiega od języka jego prozy. Bogaty, plastyczny, w kształcie wyrastający z hołubionych przez twórcę wcześniejszych epok. W połączeniu z bardzo konkretnymi wzorcami kompozycyjnymi (metrum, układ rymów, średniówka) nie stanowi łatwego zadania dla tłumacza. Jednak w tym przypadku mamy do czynienia z, najkrócej mówiąc, kongenialnością przekładu. Zachowanie struktury, dbałość stylistyczna, melodyka frazy i ogólne, choć w nie mniejszym stopniu trudne do uchwycenia, wyczucie atmosfery emocjonalnej wierszy – tym wszystkim tłumacz zapracował na zdecydowanie więcej niż należny mu skądinąd wieczysty wpis w księdze zasłużonych Niewysłowionemu (sic!) Bluźnierstwu. Zabiegi Kopacza odsłaniają przed nami bardzo miarodajnie specyfikę wierszowanych utworów Lovecrafta, podążając wiernie tropem powracających motywów, co finalnie (i za to chwała tłumaczowi największa) daje nam szansę obcowania z autentycznym, żywym dziełem, bez względu na jego nierówną pod względem poetyckim wartość.

    nemezis2

    Nemezis… bowiem swą zawartością potwierdza, że „Lovecraft wielkim poetą nie był”. Tworzył według archaicznych reguł, pozostając świadomym faktu, że techniczna sprawność, którą bez wątpienia dysponował, nie zrekompensuje niedostatków liryzmu. Był przy tym sam dla siebie surowym sędzią, niepozbawionym autoironii. Szukał możliwości autentycznej ekspresji dla swoich wewnętrznych, niepokojących obrazów, czego szczytowym osiągnięciem jest stworzony w szaleńczym tempie (sama próba wyobrażenia sobie intensywności tego procesu już robi wrażenie) najbardziej znany cykl: Grzyby z Yuggoth.

    Ale (w czym również przyznaję rację słowom Mateusza Kopacza z posłowia, do którego obowiązkowo odsyłam wszystkich zainteresowanych czytelników) nie chodzi tutaj o kampanię mającą wcielić Lovecrafta w krąg „wielkich”. Słuszniej będzie postawić jego poetycką aktywność przed Norwidowskim pytaniem: „Jestże się poetą, czyli raczej tylko bywa się?” Ja z całym spokojem sumienia przyznaję, że Lovecraft poetą może i nieczęsto, ale bywał. I to nie tylko poetą niesamowitości, choć tym nastrojem operował najczęściej. Na potwierdzenie wystarcza mi choćby poniższy wers z wiersza Las: „Lasy giną, lecz skryty w nich mrok się nie zmienia.” Jeżeli ktoś jest ciekaw reszty utworu, to wie, gdzie go szukać.

    SZCZEGÓŁY:

    Tytuł: Nemezis i inne utwory poetyckie
    Wydawnictwo: Vesper
    Autor: H.P.Lovecraft
    Tłumaczenie: Mateusz Kopacz
    Typ: Książka
    Gatunek: Poezja
    Data premiery: 09.11.2018 r.
    Liczba stron: 492

    PODSUMOWANIE

    Plusy:
    + najobszerniejszy na polskim rynku wybór poezji Lovecrafta
    + rzetelne opracowanie krytyczne materiału
    + kongenialny przekład
    + dwujęzyczna edycja
    + staranne wydanie
    + wartościowe posłowie
    + ilustracje

    Minusy:
    - całość raczej dla fanów gatunku i HPLa

    Dodaj komentarz

    avatar
    Łukasz
    Łukasz "Justin" Łęcki
    Dzieciństwo spędziłem przy komiksach TM-Semic, konsoli Pegasus i arcade’owych bijatykach. Od kilkudziesięciu lat sukcesywnie podnoszę stopień czytelniczego wtajemniczenia, nie obierając przy tym szczególnej specjalizacji. Fascynują mnie mity, folklor, omen, symbole – wszystko, co tworzy panoptyczny rdzeń ludzkiej wyobraźni. Estetycznie i duchowo czuję się związany z modernizmem, ale dzięki dzieciom i znajomym udaje mi się utrzymywać niezbędny poziom cywilizacyjnej ogłady. Nałogowo wizytuję antykwariaty książkowe i sklepowe działy słodyczy. Piszę też dla wortalu i czasopisma Ryms.