SIEĆ NERDHEIM:

Co w wiśni piszczy. Recenzja książki Bestiariusz japoński. Yokai.

KorektaVivique
Okładka książki

Jacy zabawni byli ci nasi przodkowie. Wystarczyło, że zawiał mocniejszy wiatr albo chłop w polu dostał udaru słonecznego, a od razu twierdzono, że to wina bóstw lub innych magicznych stworzeń. Byle błahostka, która w negatywny sposób wpływała na życie, musiała znajdować wytłumaczenie w nadnaturalnych siłach.

To samo tyczyło się sprzyjających wydarzeń, jak udane plony czy bezproblemowe narodziny. Wiara w demony, skrzaty czy topielice w kulminacyjnym momencie przeniknęła do ludzkiej świadomości dość mocno. Na tyle, że niemal każdy mieszkaniec ziem nad Wisłą nosił przy sobie talizman lub składał skromne ofiary, aby tylko w jego życiu nie przydarzyły się niemiłe niespodzianki.

Tego typu zachowania i wyobrażenia dotyczyły ludzkości na każdym kontynencie. Wystarczy wymienić choćby Azteków, starożytnych Egipcjan czy Aborygenów, o których mitologiach możemy przeczytać w licznych publikacjach. Nie inaczej było też z wierzeniami mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni. Choć Japonia wydaje się Europejczykom dość specyficzna i tajemnicza, to w swojej najnowszej książce Witold Vargas udowadnia, że ‒ mimo geograficznych rozbieżności ‒ aż tak wiele ich nie dzieli. Zarówno przodkowie nasi, jak i współczesnych Japończyków, nie różnili się od siebie tak bardzo, jak na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać.

Dary dla pomniejszych bóstw

Już na początkowych stronach autor tłumaczy czytelnikom niezaznajomionym z japońską kulturą słowo, które wyróżnia się na okładce omawianej tu pozycji. Jest nim yokai, co w bezpośrednim przekładzie znaczy tyle co mityczny stwór. Choć tytuł książki sugeruje, że znajdują się w niej opisy demonów czy morskich stworów, Vargas już w przedmowie wyjaśnia, że podjął się przedstawienia tu również innych istot stanowiących elementy bogatego panteonu Kraju Kwitnącej Wiśni. Mowa tu zwłaszcza o pomniejszych bóstwach i dobrych duchach.

Bestiariusz japoński zachował schemat znany z poprzednich publikacji Witolda Vargasa. Na jednej stronie znajduje się opis danego stworka, zaś na drugiej jego wizualizacja. Po raz pierwszy autor zastosował tu dodatkowo element porównania. Przykładowo, gdy czytamy o hinnagami, otrzymujemy dodatkowo informację dotyczącą słowiańskiego odpowiednika tejże postaci. Dzięki temu czytelnik ma możliwość sprawdzenia, czy dany stworek był niegdyś równie problematyczny dla mieszkańców zamieszkujących tereny dzisiejszej Polski.

Opisy, choć krótkie, są bardzo treściwe. W niektórych tekstach znaleźć można fragmenty rodem z japońskich legend. Z kolei najmocniejszym akcentem Bestiariusza słowiańskiego są przepiękne ilustracje. Vargas, chcąc zachować namiastkę japońskiej kultury, zastosował techniki rysunku charakterystyczne dla Orientu. Przy prezentacji niektórych postaci autor wykorzystał niemal pełną paletę barw, co bardzo pozytywnie wpływa na odbiór i estetykę całej książki. Plusem jest również umieszczenie na końcu słownika z terminologią określeń, które nie posiadają swojego odpowiednika w języku polskim.

Bestiariusz…to pozycja kierowana przede wszystkim do miłośników kultury japońskiej, jak i do wszystkich tych, którzy lubią wieczorami poczytać sobie o mitycznych stworzeniach. Książka ta może być również inspiracją dla wielu scenarzystów prowadzących sesje rpg. Charakter oraz wygląd wielu przedstawionych tu postaci mogą stanowić doskonałą bazę wiedzy do prowadzenia własnych rozgrywek. I to nie tylko w świecie fantasy.

Jeśli ktoś pragnie zdobyć informacje, w jaki sposób wyjść cało ze spotkania z kuchisake onna w ciemnej tokijskiej ulicy lub jak zachować się przy spotkaniu z kazenboto,to odpowiedzi znajdzie w tej książce. Stanowi ona nie tylko bogate źródłowiedzy, ale przede wszystkim prezentuje interesującą konfrontację dwóch światów: słowiańskiego i japońskiego.  

Serdecznie dziękujemy wydawnictwu BOSZ za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

SZCZEGÓŁY:
Tytuł: Bestiariusz japoński. Yokai
Wydawnictwo: BOSZ
Autor: Witold Vargas
Rysunki: Witold Vargas
Gatunek: historia
Data premiery: 25.08.2021
Liczba stron: 240
ISBN: 978-83-7576-572-4

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Łukasz „Kisiel” Krzeszowiec
Rocznik ’88. Fan komiksu, dobrej książki i filmu. Lubi posłuchać ostrzejszych brzmień. Swój gust muzyczny przyprawia klasyką oraz muzyką elektroniczną. Nie znosi owijania w bawełnę i jak ognia unika „niepracującej szlachty” czy „absolwentów szkół robienia hałasu”. W wolnych chwilach poluje na prawdziwe pokemony, włócząc się z wędką wzdłuż brzegów Królowej Rzek, zdradzając ją chwilami z innymi ciekami i bajorami. Nieuleczalny fanatyk włoskiego futbolu (wierny kibic Interu Mediolan). Wielbiciel dobrego piwa i whisky. Czasem popełnia recenzje, by innym razem nabazgrolić coś z zupełnie innej beczki. Podczas ostatniego remontu w jego domu, jeden z majstrów stwierdził, że ma nierówno pod sufitem.