Więcej

    Zawsze miej przy sobie ręcznik. Recenzja książki Autostopem przez galaktykę

    Okładka książki „Autostopem przez galaktykę” Douglasa Adamsa
    Okładka książki „Autostopem przez galaktykę” Douglasa Adamsa

    Wydawałoby się, że zburzenie własnego domu to dość wrażeń na jeden dzień. Dla Artura Denta to jednak dopiero początek przygód. Zaraz po tym, jak na posesję wjeżdżają buldożery, okazuje się, że jego przyjaciel jest kosmitą. A w chwilę później rodzinna planeta Artura, dziwnie bliska odbiorcom, zostaje unicestwiona.

    To wciąż dopiero początek jego przygód. Na drodze spotka między innymi robota cierpiącego na depresję, błyskotliwego prezydenta galaktyki, który właśnie porwał statek napędzany napędem nieprawdopodobieństwa, jedyną ocalałą poza nim Ziemiankę (dwa doktoraty, z matematyki i astrofizyki) oraz budowniczego planet (jego szczególną dumą są fiordy Norwegii).

    Nie, to nadal nie koniec.

    Trudno zrecenzować książkę, która jest tak kultowa, że chyba napisano o niej wszystko, co możliwe. Na podstawie Autostopem przez galaktykę powstały komiksy, gry, książki, film i mnóstwo innych rzeczy. Wiele motywów przeniknęło wręcz do mainstreamu.

    Trylogia w pięciu częściach, jak Adams nazywał swój cykl, wywodzi się z radiowego słuchowiska. Popkultura lubi takie historie: otóż dyrekcja radia BBC po wstępnym zapoznaniu się z treścią była co najmniej nieprzekonana. Pilot wypuszczono około północy w środku tygodnia, nie przeszkodziło to jednak serialowi już po kilku odcinkach stać się hitem i zagwarantować autorowi kontrakt na książkę.

    Douglas Adams pytany o genezę Autostopem opowiadał jeszcze jedną historię – jak to za młodu leżał wstawiony na łące pod Innsbruckiem i wpatrywał się w gwiaździste niebo. Pomyślał wtedy, że tak przyjemnie byłoby wystawić kciuk i zabrać się w kosmos (a najlepiej gdzieś, gdzie będzie taniej niż w Innbrucku).

    Tylna okładka książki „Autostopem przez galaktykę” Douglasa Adamsa
    Tylna okładka książki „Autostopem przez galaktykę” Douglasa Adamsa

    To opowieść, która trafi do większości ludzkości. Marzenie o eksploracji kosmosu, poznawaniu odległych przestrzeni, fantastycznych przygodach towarzyszy nam od lat. Pewnie po części z tego wynika popularność Autostopem przez galaktykę.

    Ale pierwszym, co przychodzi mi, a pewnie i wielu innym do głowy, kiedy myślę o tej serii, jest błyskotliwy, skrzący się humor. Książka Adamsa to parodia wszystkich możliwych dzieł science fiction – ale przy tym parodia sympatyczna, zdradzająca do nich słabość zamiast bezlitosnego obśmiewania. Zresztą nie tylko z tego gatunku pokpiwa sobie autor – słabostek i dziwacznych pomysłów Ziemian również nie oszczędza. Konstruując satyrę na kultowe nieraz pomysły, Adams sam stworzył frazy i motywy, które dawno już zapisały się w kanonie nie tylko fanów. Nie jest dziś wiedzą tajemną, że odpowiedź na pytanie o sens wszechświata i całej reszty brzmi 42 – a doświadczony galaktyczny podróżnik powinien zawsze mieć ze sobą ręcznik.

    Autostopem przez galaktykę może nie przypaść do gustu tym, którym z humorem angielskim nie po drodze – ale dla miłośników Pratchetta czy Monty Pythona będzie jak znalazł. To świetna lektura na aktualne jesienne wieczory – choć może raczej jeden wieczór, bo czyta się to, dzięki lekkiemu stylowi i wartkiej akcji, błyskawicznie.

    Podziękowania dla wydawnictwa Zysk i S-ka za egzemplarz recenzencki.

    SZCZEGÓŁY
    Tytuł: Autostopem przez galaktykę
    Tytuł oryginalny: The Hitchhiker’s Guide to the Galaxy
    Autor: Douglas Adams
    Tłumaczenie: Paweł Wieczorek
    Wydawnictwo: Zysk i S-ka
    Gatunek: science fiction
    Liczba stron: 322
    ISBN: 978-83-65521-28-6
    Oprawa: twarda z papierową obwolutą

    PODSUMOWANIE

    Plusy:
    + humor
    + lekki styl
    + wartka, absurdalna akcja

    Minusy:
    – powierzchownie nakreślone postacie mogą drażnić

    Dodaj komentarz

    avatar
    Laura „Lilavati” Kusiak
    Laura „Lilavati” Kusiak
    Z pasji, wykształcenia i zawodu jestem redaktorką, korektorką i recenzentką, z usposobienia introwertyczką lubiącą ludzi. Wolny czas spędzam banalnie, ale z radością, czytając, zwiedzając, pisząc, oglądając. Uważam, że w życiu najważniejsze są dwie rzeczy: smoki i droidy. Chcę zostać następną księżniczką Disneya.