
Nie ma siły – tytuł komiksu Deeny Mohamed musi budzić skojarzenia z omnipotencją gwarantowaną dostępem do naczynia więżącego dżina. I słusznie, choć w ujęciu egipskiej autorki baśniowy motyw sięgnął niebotycznie ponad poziom współczesnej wariacji na temat życiowych pragnień, które mogą zostać magicznie urzeczywistnione z szczęśliwym bądź przewrotnym skutkiem. Jeżeli w zgodzie z tytułową formułą mógłbym sformułować jedno życzenie, to brzmiałoby ono: życzę sobie, aby komiks Deeny Mohamed przeczytało jak najwięcej osób. Bez nacisku na konkretny wrażeniowy efekt, bo wierzę, że każdy i tak odnajdzie tam wystarczająco dużo treści pobudzających do rozważań nad warunkami osobistego szczęścia i pułapkami „życzeniowego myślenia”. Nieważne czy zrodzonego pośród egoistycznych, czy altruistycznych intencji, w prywatnej czy globalnej skali.
Punkt wyjścia jest genialny w swej prostocie – oto siła sprawcza znana jako „życzenie” okazuje się jednym z surowców naturalnych i jako taki daje się eksploatować oraz urynkowić. Wskaźników popytu na ten towar można się łatwo domyślić, jak i tego, że jego jakość pozostaje w ścisłym związku z ceną. Życzenia są dostępne w trzech kategoriach, przy czym korzystanie z najtańszych przynosi wysoce loteryjne, częstokroć niebezpieczne rezultaty. Dzieje się tak za sprawą dowiedzionej inteligencji życzeń, która pozwala im na sporą dowolność w interpretacji poleceń nabywcy, a wręcz, nomen omen, nieżyczliwość. Sposobem na wyeliminowanie niepożądanych efektów jest wydłużenie czasu produkcji przez „uszlachetnianie”, które można porównać z leżakowaniem trunków. No, ale kto by czekał tak długo, skoro można sprzedać coś szybciej, taniej i przede wszystkim więcej?
Genialny – ten przymiotnik na stałe złączył mi się z komiksem Mohamed, nie tylko z uwagi na etymologiczne powiązania. Mohamed genialnie wyzyskała w fabule całe tło narzucone przez historię światowej gospodarki przemysłowej. Genialnie poprowadziła wszechstronną dyskusję na temat związanego z nią wyzysku w postaci nierówności społecznych, kolonializmu, kapitalizmu, konsumpcjonizmu. Genialnie wskazała możliwe absurdy, malwersacje, nadużycia w działaniu aparatu państwowego. Genialnie wniknęła w tkankę metropolii, jaką jest Kair, oraz w skórę (i głowę) każdego z jego przykładowych mieszkańców, któremu powierzyła rolę bohatera/bohaterki. Genialnie oddała zakres właściwych każdemu z nich wahań, rozterek, pragnień z całym emocjonalnym doposażeniem i życiowym doświadczeniem. I genialnie zróżnicowała za pomocą wszystkich wyliczonych czynników trzy opowieści, które połączyła – tak, nie mniej genialnie – w jedną.

Łącznik jest zarazem starterem całego pomysłu – autorka chciała, aby była to po prostu historia z kiosku, nieodzownego elementu krajobrazu kairskich ulic. Jeden z takich kiosków prowadzi Szukri, posiwiały już mężczyzna o zmęczonych rysach twarzy i sylwetce uporczywie prostowanego wyciora do fajki. Regularnie w papierosy zaopatruje się u niego zażywna babuleńka, fizyczne przeciwieństwo naszego sprzedawcy. Telewizyjny spot, będący częścią kampanii wymierzonej przeciwko zagrożeniom związanym z życzeniami trzeciej kategorii, prowokuje ich do rozmowy. W jej wyniku okazuje się, że w kiosku Szukriego od lat znajduje się też absolutnie nietypowy asortyment – trzy licencjonowane życzenia pierwszej klasy. Skąd się tu wzięły, dlaczego właściciel sam z nich nie skorzystał, no i przede wszystkim kto i w jakim celu je spożytkuje – oto łatwy do zebrania zestaw pytań, na które Mohamed udzieliła przemyślanych i przekonujących odpowiedzi.
Oryginalnie komiks ukazał się w trzech tomach. Wydanie zbiorcze uwydatnia cały proces poszerzania perspektywy problemu i naturalność, z jaką przenika on tak różne życiorysy postaci. Pierwszą z nich jest Aziza, młoda, niepiśmienna wdowa z ubogiej dzielnicy, której mąż od dziecka był owładnięty pragnieniem posiadania luksusowego mercedesa. Bohater drugiej części to Nur, błyskotliwy i lubiany student wydziału nauk o życzeniach, mieszkający wraz z rodzicami na ekskluzywnym osiedlu „Utopia Heights”. Trzecia odsłona prezentuje życiowe drogi reprezentantów starszego pokolenia, Szukriego i Szaukijji, czyli wspomnianej amatorki wyrobów tytoniowych. Ten duet otwiera ponadto każdą część w wyróżnionej kolorem scence toczącej się pod kioskiem, w którego otoczeniu równie regularnie pojawia się pewien gadający osioł, przykład niefortunnego działania życzeń trzeciej kategorii. I oto ujawnia się też inna okoliczność wydania zbiorczego, bardziej dokuczliwa recenzencko, bo każdy z głównych wątków zasługuje na osobne, rzetelne omówienie z uwagi na sposób rozwinięcia danych, które zestawiają powyższe (sprawo)zdania.
Tym, co od razu się uwidacznia, jest antybaśniowa logika – nie tyle dzięki samemu zabiegowi uprzemysłowienia życzeń, ale poprzez odwrócenie fabularnego schematu. Mohamed nie bawi się w rozpatrywanie konsekwencji już spełnionych życzeń (te służą raczej jako materiał poglądowy pomiaru ludzkiej lekkomyślności, próżności, głupoty i zasadniczo niepochlebnych cech), a skupia na drodze do podjęcia decyzji o ich użyciu, precyzowaniu ich kształtu. Takie ujęcie zapewnia bliskość dylematów, przeszkód, wątpliwości towarzyszących bohaterkom i bohaterom, bo wszystko to składa się nieuchronnie w pytanie do czytelnika o determinację, z jaką podchodzi do własnych pragnień, podatność na pokusy złudnie łatwych rozwiązań i świadomość, że najlepsze chęci mogą obrócić się w niedźwiedzią przysługę.

Pytanie to trzeźwe, a nawet otrzeźwiające, a przy tym narasta ono pośród różnych zakresów osobistych dramatów, których nie powinno się jednak traktować jako rywalizujących o uwagę i empatię. Historie Azizy i Nura tworzą razem oczywisty biegunowy portret społeczeństwa, ale pokazują również, jak wyniszczające jest zmaganie się z poczuciem winy lub depresją, bez względu na płeć, status społeczny, poziom wykształcenia. Zaś cały gromadzący się wokół trybunał okoliczności co rusz kusi nas do impulsywnego wydawania wyroku to na ustrój, to na ludzi, to na świat – ten dostępny uprzywilejowanym i ten pozostawiony całej reszcie.
Podział to znany, bliski, niezmiennie obecny we współczesności, budzący różne formy sprzeciwu i w różny sposób wykorzystywany. Mohamed błyskotliwie włączyła go w metaforę „życzenia”, którego dostępność musi prowadzić do konfliktów, jakie pociąga za sobą taki typ osobniczej i natychmiastowej „władzy wykonawczej”. Potencjalne zaplecze prawodawcze i teoretyczne związane z historią, kwestią produkcji, ograniczeniami, normami, „profilaktyką”, metodami nadzoru, masowymi efektami(np. zjawisko „zombie” i kwestia pokoju na świecie) autorka zebrała w formie folderów informacyjnych. Opracowała je specjalnie na potrzeby wydania zbiorczego z intencją wygładzenia przejść pomiędzy rozdziałami, zastąpienia naturalnej przerwy czasowej, jaka siłą rzeczy towarzyszyła ukazywaniu się kolejnych tomów. I jest to zdecydowanie wartość dodana.
Treść tych folderów uzupełnia ujęcie problemów, jakie wiążą się z poszczególnymi bohaterami, i fantastycznie uwiarygadnia ich znaczenie jako czynnika mogącego z łatwością zaburzyć dowolny typ równowagi. Każda ich część – dla przykładu choćby fragment o „życzeniowych abolicjonistach i purytanach” – bez trudu może stać się komentarzem do bieżących gorących tematów. Porażająco prawdziwie wypada ocena działania biurokratycznej machiny, spowalniających procedur i sposobów wpływania na działalność instytucji pozarządowych. To pomysłowy przykład krytycznego myślenia, które warto przeciwstawić zarówno jakiemukolwiek ideowemu ekstremizmowi i populistycznemu podżegactwu, jak i aktywistycznej gorączce czy prościej – ekskluzywności usług, pułapkom dobrobytu oraz zwyczajnym kaprysom, które są zależne tylko od grubości portfela (multum trafnych, tak poważnych, jak i ironicznych komentarzy na ten temat zbiera się zwłaszcza wokół wątku Nura, który sam w sobie obfituje w teorię zjawiska z racji kierunku studiów bohatera).

Dopracowany informacyjny charakter tych materiałów idealnie działa w zestawieniu z emocjonalnymi portretami postaci, którym nie można zarzucić, że służą wyłącznie jako nośniki kolejnych postaw. To ewoluujące wiarygodnie charaktery, dowody tego, że analiza analizą, ale ludzki materiał żyje, czuje, walczy. Niczego nie ujmując pod tym względem postaciom Azizy, która imponuje milczącą determinacją, i Nura, próbującego racjonalnie dociec źródła swojej psychicznej niemocy, prawdziwym majstersztykiem jest relacja między Szukrim i Szaukijją. To seniorzy w toku rozważań nad samą towarową postacią życzeń ujawniają wagę tradycyjnych wartości i kulturowych zaburzeń, przy czym jest to sąd obustronny. Ich życiorysy zawierają dłuższą historię przemian społecznych w Egipcie dotyczących kształtu rodziny, pozycji mężczyzny i kobiety, pokoleniowej roli autorytetu, gdzie ogromną rolę pełni religia, w którą kwestia życzeń wnika głębiej niż tylko w kontekście „halal” i „haram”. Ale znów – gdyby nie życiowy ferwor, jaki kumulują w sobie postaci, cały dialog nad korzyściami i zagrożeniami płynącymi z szeroko pojętego postępu byłby jałową publicystyczną debatą. Przykładowo sceny, w których Szukri próbuje wyjaśnić swoje rozterki podczas rozmowy z imamem, wszczyna kłótnię z córką czy debatuje sam ze sobą, nie dając zasnąć żonie, powalają humorem i autentyzmem intencji, konsekwencją charakteru. Wokół każdego wątku zbiera się bogata pula sytuacji o podobnie naturalnym toku.
Czuję, że nie powinienem zdradzać więcej z samego przebiegu poszczególnych fabuł, ale chcę jeszcze zwrócić uwagę na sposób, w jaki Mohamed zróżnicowała odczucie upływu czasu – wartości totalnie względnej w ujęciu życiowych doświadczeń; okresów, w których życzylibyśmy sobie coś przyspieszyć, zatrzymać, cofnąć. Losy Azizy, Nura, Szukriego oraz Szaukijji ilustrują i tę kwestię z różnorodnością właściwą całemu komiksowi Mohamed – boleśnie poruszająco, ale też z ciepłem i humorem, pośród zmiennych kształtujących nasz dystans do życia własnego i innych.
Zaś co do dosłownie pojętej ilustracji – Mohamed trafnie dobiera środki wyrazu, spośród których najbardziej rzucają się w oczy cartoonowa kreska i operowanie dużą, otwartą przestrzenią strony. W każdym rozdziale znajdują się sekwencje, w których problemy bohaterów i bohaterek zostają podkreślone z wykorzystaniem układu sąsiadujących stron, linii naturalnego podziału oraz skupienia uwagi poprzez umieszczenie postaci w pustym obszarze bieli lub czerni. Z jednej strony to daje mocne i spójne akcenty, z drugiej wzmaga poziom zróżnicowania myślenia i osobowości postaci. Te zaś samym swoim wyglądem i mimiką bez problemu zyskują czytelność intencji oraz sympatię czytelnika – mają animacyjną czystość, a sam styl, w jakim zostały narysowane, od razu obudził we mnie najlepsze skojarzenia z disneyowską Atlantydą. To się czyta jak się patrzy!

Jeszcze słowo o genialnym operowaniu baśniowo uniwersalnymi obrazami. Wątek Szaukijji, w którym pojawia się motyw walki ze smokiem, cierpko rozlicza się z rangą bohaterstwa, „wielkiego czynu chwili”, zarówno we współczesnym medialnym wydaniu, jak i w pojęciu osobistego doświadczenia. Dodatkowy kontekst wprowadza istotność postaci św. Jerzego w Kościele koptyjskim, do którego przynależy… a, nie zdradzę wprost, kto. Ale i tu brawa dla Mohamed za naturalność, z jaką zwróciła uwagę na współistnienie mniejszości religijnych w państwie islamskim. Zaś co do samego wizerunku dżina (słowo konsekwentnie zastępowane w komiksie tytułowym „życzeniem”) – zyskał on zupełnie nowatorską formę kaligramu składającego się ze znaków arabskiego alfabetu w różnych stylach kaligrafii, co samo w sobie jest genialnym (jakżeby inaczej) skrótem odsyłającym do sprawczej mocy słowa, kluczowej zarówno dla świętych ksiąg, jak i dla filozofii języka.
Może sama częstotliwość, z jaką używam wobec Twojego życzenia… epitetu „genialny”, sprowokuje was do własnoocznego sprawdzenia, ile w tym prawdy. Mój podziw do tytułu wzmacnia dodatkowo fakt młodego wieku autorki i pasja, z jaką podkreśla w wywiadach odrębną od europejskiej czy amerykańskiej tożsamość komiksu egipskiego. Bezwzględnie zrobiła mu genialną reklamę, uzmysławiając mi przy tym, że czytanie od prawej do lewej nie jest porządkiem zarezerwowanym na wyłączność mangi. Ja dziękuję, a i wy macie szansę to zrobić.
Z kolei wydawnictwu Mandioca serdecznie dziękujemy za udostępnienie egzemplarza do recenzji.
SZCZEGÓŁY:
Tytuł: Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem
Wydawnictwo: Mandioca
Scenariusz i rysunki: Deena Mohamed
Typ: komiks
Gatunek: fantasy/obyczajowy
Data premiery: 29.09.2025
Liczba stron: 528
ISBN: 9788368423075













