Więcej

    This depressing shit… Recenzja komiksu Saga Volume 9

    KorektaWicked G
    Saga Volume 9 – okładka komiksu
    Saga Volume 9 – okładka komiksu

    „This depressing shit” – tak Vaughan skwitował ironicznie ostatni, 54. zeszyt Sagi. Ten sam, który kończy dziewiąty tom komiksu, wyznacza mniej więcej połowę całości, i po którym autorzy postanowili zrobić sobie przerwę. Miała trwać co najmniej rok, ale już wiemy, że będzie dłuższa, minęło ponad 12 miesięcy. Polskojęzyczni czytelnicy historii Alany, Marko i Hazel są za to mniej sfrustrowani niż anglojęzyczni, Mucha Comics dopiero niedawno wydała dziewiątkę, czekanie na ciąg dalszy dopiero się u nas zaczyna.

    Vaughan pisał w posłowiu do tego tomu, że absolutnie rozumie czytelników, którzy po kolejne zeszyty już nie będą chcieli sięgać. Naprawdę, jeśli myśleliście, że Saga była zbyt smutna i dołująca, to teraz dopiero zobaczycie, jak bardzo. Dzieją się najgorsze rzeczy – z punktu widzenia bohaterów, odbiorców i marketingowców. Może przerwa jest potrzebna całemu Image Comics, żeby się pozbierało i opracowało nową strategię radzenia sobie z pomysłami swojego utalentowanego scenarzysty…

    Saga Volume 9 – przykładowa strona komiksu
    Saga Volume 9 – przykładowa strona komiksu

    Jeśli pamiętacie, co działo się w ósmej zbiorówce, wiecie, co będzie dalej. Te dwa tomy bardzo płynnie przechodzą jeden w drugi. Krewni i znajomi Hazel odpoczywają spokojnie na tropikalnej planecie. Zaprzyjaźnieni dziennikarze namawiają rodzinę na wywiad i obnażenie kłamstw państw, które zafundowały całej galaktyce wojnę. Tymczasem Will stał się niewolnikiem zrozpaczonej i nie za bardzo stabilnej wdowy. Cały ten miks doprowadzi do, jak to ujął scenarzysta, „depressing shit”.

    Myślę, że skoro jesteśmy po wielkim finale połowy serii, możemy pozwolić sobie na spekulacje pod hasłem: co poeta ma na myśli. Z jednej strony bohaterowie powtarzają, żeby czynić miłość, a nie wojnę. Ale przemoc, konflikt, morderstwa i wykorzystywanie innych są wszędzie wokół nich. Najbardziej pokojowa rodzina w galaktyce musi się ukrywać, a stajenkę znajduje tylko dlatego, że wozi ją ze sobą. Krótko mówiąc, mimo wysiłków, świat mało się zmienił. A co, jeśli – jak wspomniał Heist – wojna nigdy się nie kończy? Czy garsteczka osób może sobie poradzić ze ścigającymi ją armiami? Ukryć się w masie ludów i planet? Czy pokój i prywatne życie są dla nich możliwe? I co nam to mówi o filozofii Sagi?

    Saga Volume 9 – przykładowa strona komiksu
    Saga Volume 9 – przykładowa strona komiksu

    Seria, którą pewnie wielu z nas kochało za optymizm, nabierała stopniowo ciemnych barw, a ten tom jest już czystym mrokiem. I to ukrytym podstępnie za cudownymi, pastelowymi, pełnymi błękitnej wody, światła i uśmiechniętych ludzi rysunkami Fiony Staples. Nie powiem, dlaczego, ale ostrzegam: możecie płakać. I nie czytajcie posłowia przed komiksem!

    Kiedy piszę tę recenzję, jest październik 2019 i ciągle nie wiadomo, kiedy ukaże się 55 zeszyt Sagi. Z drugiej strony, Vaughan i Staples wciąż chcą pracować razem, istnieje też co najmniej zarys scenariusza i jasny pomysł na zakończenie tej historii. Gdyby miała zamknąć się dzisiaj… byłoby nam smutno, z wielu powodów. Przesłanie miłości ściemniało, bohaterowie mają się raczej źle, wojna za to świetnie. Hazel niewątpliwie ma nam jeszcze sporo do opowiedzenia, przecież nie wiemy, z jakiego miejsca snuje narrację. Miejmy nadzieję, że z weselszego niż dziewiąty tom…

    Dziękuję wydawnictwu Mucha Comics za egzemplarz recenzencki!

    SZCZEGÓŁY:
    Tytuł: Saga Volume 9
    Wydawnictwo: Image Comics (Mucha Comics w Polsce)
    Scenariusz: Brian K. Vaughan
    Rysunki: Fiona Staples
    Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
    Typ: komiks
    Data premiery: 2018 (2019 w Polsce)

    PODSUMOWANIE

    Plusy:
    + świetne pod względem siły przekazu zamknięcie połowy serii
    + wspaniałe rysunki kontrastujące ze smutkiem fabuły
    + odwaga scenariusza

    Minusy:
    - bardzo, bardzo smutne

    Dodaj komentarz

    avatar
    Agnieszka „Fushikoma” Czoska
    Agnieszka „Fushikoma” Czoska
    Mól książkowy, wielbicielka wilków i wilczurów. Interesuje się europejskim komiksem i mangą. Jej ulubione pozycje to na przykład Ghost in the Shell Masamune Shirow, Watchmen (Strażnicy) Alana Moora czy Fun Home Alison Bechdel, jest też fanem Inio Asano. Poza komiksami poleca wszystkim Depeche Mode Serhija Żadana z jego absurdalnymi dialogami i garowaniem nad koniakiem. Czasem chodzi do kina na smutne filmy, kiedy indziej spod koca ogląda Star Treka (w tym ma ogromne zaległości). Pisze także dla Arytmii (arytmia.eu).