Więcej

    Obsoletka w kosmosie. Recenzja komiksu Saga Volume 8

    KorektaLilavati

    Witajcie w najbardziej lewackim tomie Sagi, a przy okazji jak dotąd najsmutniejszym. Tym razem akcji będzie niewiele, Vaughan skupia się na rozwijaniu postaci. Czytelnik ma szansę odetchnąć od szalonego tempa tej space opery. I tylko dla bohaterów to nie odpoczynek, ale stypa.

    Wyklucie się kolejnej czasossawy w sąsiedztwie mieszkania Hazel i jej rodziny zburzyło jaki taki spokój, który znaleźli na małej planecie zapomnianej przez siły Wieńca i Brzegu. Razem z całą planetką i jej mieszkańcami. Jakby tego było mało do opłakiwania, Alana straciła ciążę. Właśnie stąd obsoletka w tytule – termin ukuty przez Justynę Bargielską, spolszczenie łacińskiego graviditas obsoleta, obumarcie ciąży. Bohaterka Bargielskiej i Alana próbują sobie radzić ze swoim nieszczęściem prawie jak kobiety Almodóvara: może nie przebierają się w czerwone garsonki, ale głowę trzymają wysoko i starają się podejść do sprawy praktycznie. W Sadze jest z poronieniem sporo problemu, bo nastąpiło bardzo późno. Jak się okazuje, żadna ze stron galaktycznej wojny nie jest na tyle liberalna, żeby aborcja była możliwa w takim momencie. Oczywiście, na żadne ubezpieczenie też nie ma co liczyć.

    Komiks zaczyna się od prób znalezienia pomocy na planecie specjalizującej się w usuwaniu płodów. Coś jak kolejny obowiązkowy przystanek po Sekstylionie. Na początku jest zabawnie, po chwili okazuje się, że pomocy trzeba szukać „u baby”… Jak pamiętacie, w Sadze nie istnieją Czechy ani Niemcy.

    Jednak siłą ósmego tomu nie jest wcale opowiadanie o tym, jak usunąć ciążę. Prędzej: jak się poskładać po poronieniu. Vaughan pokazuje, że utrata dziecka dotyczy całej rodziny, nie tylko jego matki lub ojca. W świecie, gdzie działa magia, pożegnanie z nienarodzonym dzieckiem może okazać się jeszcze bardziej skomplikowane niż u nas. Dlatego ten komiks wypełniają rozmowy, wspomnienia i planowanie zabaw, które nigdy się nie wydarzą. Skupienie narracji na bohaterach to najlepsze, co wydarzyło się w tym komiksie od wizyty u Heista.

    Saga nie byłaby Sagą, gdyby nie wielowątkowość. Gdy Alana, Marko i Hazel żegnają syna i brata, Sir Robot pilnuje domu i sprawdza, jak to jest z tym hipisowskim przesłaniem o przeciwieństwie wojny, a uparty Will wpada w duże tarapaty. Można powiedzieć, że wreszcie dosięga go sprawiedliwość, chociaż robi to w wyjątkowo psychopatycznym stylu. Freelancer wpada w wirówkę godną Tarantino, ale przy okazji i jego poznajemy lepiej. Dosłownie zajrzymy mu do głowy i wspomnień. Vaughan znowu pogra z naszym współczuciem i sympatią do tego złego chłopaka.

    Co z rysunkami? Fiona Staples jest jak zawsze w formie. Po dość mrocznej siódemce ósemka (poza okładką) jest jasna, pełna mocnego słońca jak z Dzikiego Zachodu. Sporo w niej kontrastów: sprzęt medyczny i wiejski domek, pustynia i „morze traw”, twarde skały i niematerialne zjawy. Jeśli porównacie ten tom z pierwszym, zobaczycie wyraźnie, jak bardzo dojrzał styl rysowniczki i jej bohaterowie. A gdy skupicie się tylko na tym i poprzednim, możecie zastanowić się, na ile mrok i światło odpowiadają u Staples klasycznym podziałom dobro-zło.

    Miłość i wolność to bardzo ładne przesłanie. Gdyby Saga przy nim zostawała, byłaby pięknym, czasem przyciężkim, nieco naiwnym komiksem. Ten tom pokazuje jednak, że (o ile jeszcze się nie zorientowaliśmy) nie mamy tu do czynienia z moralitetem mającym nam powiedzieć, jak żyć. Vaughan opowiada o przygodach kilkunastu osób szukających się nawzajem, na dobre i złe, w galaktyce ogarniętej wojną. Czasem pokazuje pole walki, kiedy indziej przytulny salon, w którym dzieciaki wiercą się na kanapie, czekając na rodziców. Na wszystko jest czas i miejsce. Tym razem będzie kameralnie. Kameralnie i melancholijnie.

    Dziękuję wydawnictwu Mucha Comics za egzemplarz recenzencki!

    SZCZEGÓŁY:

    Tytuł: Saga Volume 8
    Wydawnictwo: Image Comics (Mucha Comics w Polsce)
    Scenariusz: Brian K. Vaughan
    Rysunki: Fiona Staples
    Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
    Typ: komiks
    Data premiery: 2017 (2018 w Polsce)

    PODSUMOWANIE

    Plusy:
    + pokazanie zasad światów Wieńca i Brzegu
    + skupienie na bohaterach i ich rozmowach
    + zwolnienie tempa, przy zachowaniu pełnej emocji treści

    Minusy:
    - dość lewacki komiks, co niektórym może przeszkadzać

    Dodaj komentarz

    avatar
    Agnieszka „Fushikoma” Czoska
    Agnieszka „Fushikoma” Czoska
    Mól książkowy, wielbicielka wilków i wilczurów. Interesuje się europejskim komiksem i mangą. Jej ulubione pozycje to na przykład Ghost in the Shell Masamune Shirow, Watchmen (Strażnicy) Alana Moora czy Fun Home Alison Bechdel, jest też fanem Inio Asano. Poza komiksami poleca wszystkim Depeche Mode Serhija Żadana z jego absurdalnymi dialogami i garowaniem nad koniakiem. Czasem chodzi do kina na smutne filmy, kiedy indziej spod koca ogląda Star Treka (w tym ma ogromne zaległości). Pisze także dla Arytmii (arytmia.eu).