• ŚWIAT KOMIKSU
Więcej

    Eskalacja fujozy. Recenzja komiksu Nienawidzę Baśniowa tom 2: Fujowy żywot.

    jakaś nazwa grafiki

    To nie powinno się udać. W oparach przyprawionych cukrem psychodelików Scottie Young skutecznie sprzedał nam pierwszy tom autorskiego Nienawidzę Baśniowa, niebezpiecznie sięgając do granic absurdu. Radosna parada różnobarwnych wypatroszeń ozdabiała strony ewiscerowanymi wnętrznościami całej plejady kolorowych stworzeń, a w kupie trzymała to całkiem prosta, ale mało elaboratna fabuła. Prosty i skuteczny pomysł, a takie zwykle są równie nieżywotne, co wszystkie stworzenia Baśniowa trafiające pod topór głównej bohaterki. Ubawiłem się, ale siadając do drugiego tomu byłem przekonany, że juchowata słodycz już wylewa mi się bokiem.

    Drugi tom rozpoczyna się zaraz po tym, jak w wyniku totalnego braku samokontroli zielonowłosa Gertrude zostaje królową Baśniowa. Okazuje się, że ordynacja wyborcza w kolorowej krainie działa lepiej niż w Rzeczy… wistości, więc rządy znudzonej malkontentki nie trwają zbyt długo. Jest zmuszona z powolnie wzbudzaną nadzieją ruszyć w drogę, podczas której znowu (metaforycznie) stanie się miejscowym jeźdźcem apokalipsy, zaliczy epizod w grze wideo, a ostatecznie przepisze tęczowy krajobraz w narrację zbliżoną do postapokalipsy podobnej do kuriozalnej, napędzanej LSD interpretacji Mad Maxa.

    Nienawidzę Baśniowa 02 01

    W historii mikrej niszczycielki nie zmienia się za wiele, ale jednocześnie przemodelowaniu ulega cała jej konstrukcja. Gertrude w dalszym ciągu zajmuje się głównie, w skrócie, wszystkim tym, co kontrastuje z jej niewinną aparycją pyzatego dziecka. Jak długo komiks może utrzymać się na jednym pomyśle? Okazuje się, że po wprowadzeniu zdecydowanych zmian do narracji, proste zabiegi zyskują nową młodość. W przeciwieństwie do pierwszego tomu, Fujowy Żywot nie jest jednolity. Dalszy ciąg cukierkowej rzezi rozpisano na trzy, wyraźnie odrębne akty, co pomaga we wprowadzeniu świeżości w zasiany truchłem świat. Zwyczajnie nie mamy kiedy się znudzić, a w międzyczasie protagonistka dostaje nawet jakiś szczątkowy character development, nawet jeśli jest on równie absurdalny, co cała reszta tego komiksu.

    Nienawidzę Baśniowa 02 02

    Do górnej półki tutaj jednak daleko. Nawet jeśli wielu z nas tęskni za tytułami, które jakąś fabułę wplatają tylko z konieczności umiarkowanie logicznego usprawiedliwienia perwersyjnie przyjemnej jazdy bez trzymanki po rozczłonkowanych zwłokach niewinnych słodziaków. Nienawidzę Baśniowa to porządnie poprowadzona i doskonale narysowana rozrywka, której absolutnie brakuje głębi innej niż taka mocno wymuszona i nienaturalnie wyeksponowana. Może i obecność poważnych rozterek na temat stanu psychicznego bohaterki lub wątek jej tęsknoty za rodzinnym domem mogłyby uczynić ten komiks całkowicie niestrawnym, ale przy lekturze umysł czasem płacze za w pełni uformowaną myślą. Nic w tej kwestii nie zmienia kolejne perfekcyjnie tłumaczenie w wykonaniu Marcelego Szpaka, choć idealnie oddaje specyfikę słodziaśnych bluźnierstw i skutecznie przenosi szaleństwo w nasze rejony lingwistyczne.

    Na takie refleksje czas przychodzi po odłożeniu tomiku na półkę, bo podczas lektury umysł zajmują cudowne ilustracje Younga. To niesamowite, jak bardzo jego styl artystyczny stoi w rozkroku między sztampową, uroczą bajkowością i wypaczoną, karykaturalną brzydotą. Jego grube kontury nie przesłaniają odpychających szczegółów, nierównych zębów, zmarszczek i przekrwionych oczu, ale jednocześnie nadal wyglądają jak projekty stworzone do książeczki dla dzieci. Poza wciąż porywającą dynamiką akcji, wyraźnym powiewem świeżości jest fragment gościnnie ilustrowany przez Jeffreya „Chambę” Cruza. Mocno zamerykanizowana symulacja japońskiej stylistyki przenosi nas, wraz z Gertrude, do dosyć sztampowej gry beat-em-up, gdzie zwyczajowej destrukcji towarzyszą piksele i liczniki combosów.

    Nienawidzę Baśniowa 02 03

    Drugi tom Nienawidzę Baśniowa zaspokoił oczekiwania, których nie miałem nawet czelności sformułować. Wciąż bawi, odwołując się do najniższych instynktów, rozszarpuje urocze uosobienia wszystkiego, z czym muszą na co dzień mierzyć się rodzice czytający swoim dzieciom bajki na dobranoc. Dzięki podzieleniu fabuły ten uparcie opierający się na kontraście między skrajnymi estetykami potworek nie blednie, nawet jeśli do wyżyn kreatywności jest mu niezmiennie daleko. Niezależnie od tego, jak nisko jest to zawieszona poprzeczka, w kategorii niezobowiązującej rozrywki komiks Scottiego Younga utrzymuje się w czołówce tytułów dostępnych na naszym rynku.

    Serdecznie dziękujemy wydawnictwu Non Stop Comics za przekazanie egzemplarza do recenzji.

    SZCZEGÓŁY:

    Tytuł: Nienawidzę Baśniowa tom drugi: Fujowy żywot
    Wydawnictwo: Image Comics / Non Stop Comics
    Autorzy: Scottie Young, Jeffrey Cruz/span>
    Tłumaczenie: Marceli Szpak/span>
    Typ: komiks
    Data premiery: 23.01.2019
    Liczba stron: 144

    PODSUMOWANIE

    Plusy:
    + dynamika
    + bajkowa kreska
    + podbicie różnorodności
    + doskonałe tłumaczenie
    + rozrywka

    Minusy:
    – pretekstowa fabuła
    – tylko pusta rozrywka

    Dodaj komentarz

    avatar
    Rafał
    Rafał "yaiez" Piernikowski
    Aktywny hobbistycznie i towarzysko człowiek renesansu. Zainteresowany w jakimś stopniu prawie wszystkim, co nie wymaga ekstremalnych ilości wysiłku fizycznego. Lingwista z wykształcenia, robol w przemyśle ciężkim z zamiłowania. Charakteryzuje mnie zamiłowanie do filmów, seriali i komiksów, które podobają się wszystkim i do muzyki, która nie podoba się nikomu. Jako entuzjastyczny grafoman prowadzę również hałaśliwy, muzyczny fanpage (https://www.facebook.com/niereteha/).