Więcej

    Młodość jest mokra. Recenzja komiksu Nastoletni Tytani, tom 2: Wejście Aqualada.

    KorektaDeneve

    Okładka

    Na drugi tom Nastoletnich Tytanów od Egmontu przyszło nam dosyć długo poczekać. Jednakowoż nie jest to wina rzeczonego wydawnictwa, a DC Comics, które nie spieszyło się z tą historią. Bohaterowie tego komiksu zostali wysłani do innej serii, o czym jeszcze później wspomnę, ale podstawowe pytanie w takiej sytuacji, jakie ciśnie się na usta, to – czy warto było czekać? Moim zdaniem tak. Jeśli chcecie się dowiedzieć dlaczego, zapraszam do poniższej recenzji.

    Zanim przejdziemy do opisu fabuły, ustalmy na początku, że nie jest to jakieś wybitne dzieło, ale całkiem miłe i poprawne czytadło. Akcja komiksu dzieje się pewien okres po pierwszym tomie. W międzyczasie nasi bohaterowie wystąpili w innych seriach, co doprowadziło do znaczącej zmiany statusu quo. Tu muszę od razu bardzo pochwalić Egmont, ponieważ na samym początku wydania została zamieszczona bardzo skrupulatnie i ciekawie napisana sekcja Między Kadrami. Za opis ten odpowiada Małgorzata Chudziak. Przy okazji z tego miejsca chciałbym was zachęcić do odwiedzenia jej bloga. Całość historii ma na celu jedynie przedstawienie postaci Jacksona Hyda, który na końcu tomu przywdzieje pseudonim Aqualada. Zespół Tytanów jest tutaj raczej dodatkiem i służy do zbudowania relacji z nowym członkiem drużyny. Jednakowoż dostają oni pojedyncze akcje, a także dłuższe kadry ukazujące, jak aktualnie wyglądają relację pomiędzy nimi po wydarzeniach z innych serii. Co się tyczy samego bohatera tego tomu, to do przedstawienia tej postaci wykorzystano typową generyczną historię superbohaterską. Zagubiony chłopak wyrusza, by odnaleźć siebie. Potem odkrywa brutalną prawdę, przełamuje słabości i pokonuje złego, który chce zdobyć wielką niewyobrażalną siłę. Wplątany tutaj został też iście gwiezdnowojenny motyw Luke, I’m your father. Głównym przeciwnikiem jest tutaj Czarna Manta, ale występują także inni złoczyńcy typowo powiązani z wodą. Tak jak wspomniałem poprzednio, mimo że to takie typowe czytadło, to jest bardzo fajnie napisane i miło się je czyta.

    kadr z komiksu

    Na poziomie warstwy wizualnej jest tak jak fabularnej, czyli poprawnie. Rysunki są przyjemne dla oka, ale nie wyróżniają się niczym wyjątkowym. Sprawa ta tyczy się obu styli, które znacząco różnią się od siebie. Tutaj przychodzi moment na zastanowienie się, czy jest to dobre czy nie. Zasadniczą wadą dla mnie jest to, że następujące po sobie strony całkowicie różnią się od siebie. Z drugiej strony cieszy mnie, że rysownicy pracujący przy tym projekcie trzymają się swojego stylu i nie próbują papugować się nawzajem. Nie wiem, co mam na ten temat począć i pozostaję w impasie odnośnie do tego.

    W zasadzie o tym komiksie nie da się już za dużo powiedzieć. Jest to najlepszy przykład przedstawiciela grupy 7/10. Czyli jest to miłe doświadczenie bez żadnych „ochów” czy „achów”. Ze względu na to, że o komiksie samym w sobie nie mam już nic do powiedzenia, skupię się trochę na naszym lokalnym wydaniu. Typowo jak w każdej pozycji z serii DC Odrodzenie na końcu znalazła się galeria okładek oryginalnych oraz alternatywnych zeszytów, które znalazły się w tym tomie. Chciałbym się przy nich zatrzymać, bo zwykle je przeglądam, ale mało kiedy coś przykuwa moją uwagę. W tym wypadku jednak bardzo mi się spodobały dwie okładki autorstwa Paolo Pantaleny i Arifa Prianto. Jedną z nich załączam poniżej ale zachęcam do wyszukania także drugiej już samemu. Oprócz nich na końcu pojawiają się szkice z różnych stron komiksu oraz krótkie notki dotyczące autorów.

    okładka alternatywna

    Podsumowując, jest to bardzo fajne czytadło pozwalające się zapoznać z postacią Aqualada. Komiksy nie są najtańszym hobby w naszym kraju i w kwestii samej treści miałbym wątpliwości, czy wydać na to te pieniądze, ale przez to, jak zostało to wydane i że pierwszy tom mi się podobał, zdecydowałem się na zakup i go nie żałuję.

    SZCZEGÓŁY:

    Tytuł: Nastoletni Tytani, Tom 2: Wejście Aqualada
    Wydawnictwo: Egmont
    Autorzy: Benjamin Percy, Khoi Pham, Phil Hester, Trevor Scott
    Typ: komiks
    Data premiery: 12.2018
    Liczba stron: 120

    PODSUMOWANIE

    Plusy:
    +dobrze się czyta
    + wciągająca historia
    + dokładne wprowadzenie

    Minusy:
    – rozbieżność styli artystycznych

    Dodaj komentarz

    avatar
    Jurek Kiryczuk
    Jurek Kiryczuk
    Za dnia programista, w nocy maniak popkulturowy, który ogląda zdecydowanie za dużo seriali. Oprócz tego pochłania masowo komiksy, filmy oraz gry. Nie lubi dyskutować o muzyce, bo uważa, że każdy gatunek ma w sobie coś do zaoferowania, a sama muzyka powinna łączyć, a nie dzielić ludzi. Dusza humanisty zamknięta w ciele ścisłowca dostaje swoją chwilę, pisząc teksty na tym portalu. Oprócz popkultury i nowinek technologicznych lubi napić się dobrego piwa, a także zasłuchiwać się w podcastach.