SIEĆ NERDHEIM:

Więcej

    Mozart? Chyba Myszart! Recenzja komiksu Myszart w Wenecji

    KorektaJustin

    Wenecja jest miastem, które często występuje jako miejsce akcji różnych historii. Nie można się temu dziwić. Specyficzny klimat oraz przepiękna architektura od wieków inspirują wielu artystów i sprawiają, że to miasto nigdy się nie nudzi. Przykładem może być powieść „Śmierć w Wenecji” Thomasa Manna, czy film „Turysta” Floriana Hencleka von Donnersmarcka. Dlatego nie dziwi fakt, że jest to miejsce wielu historii. Tym razem udamy się w podróż z małym sympatycznym gryzoniem.

    Dzięki wydawnictwu Egmont polscy czytelnicy mieli już okazję poznać Myszarta. Pierwszy tom odkrył przed nami drogę, jaką musiał przejść główny bohater, aby jego talent mógł zostać dostrzeżony. Myszart, inspirowany austriackim kompozytorem (nietrudno zgadnąć którym), podbił serca wielu młodszych i starszych fanów komiksu. W drugim tomie przygód sympatycznego gryzonia przenosimy się właśnie do Wenecji, gdzie ma odbyć się finał jego trasy koncertowej. Główny bohater zostaje przyjęty z wszelkimi honorami. Jego prywatną eskortą jest pan Lopard, który stara się zapewnić Myszartowi szereg atrakcji. Czy jednak taka troska to wyraz tylko i wyłącznie obietnicy złożonej wilkowi Salierjemu? Czy za zachowaniem geparda kryje się coś więcej? Jedyny sposób aby się tego dowiedzieć to spacer po Wenecji razem z głównym bohaterem.

    Thierry Joor, twórca scenariusza, zadbał o poprawność historyczną. Już na samym początku, kiedy główny bohater pisze list do swojej ukochanej, przenosimy się do innej epoki. Słowa, jakich używa, obserwacje, jakie zapisuje, przemyślenia, które przychodzą mu do głowy, sprawiają, że czuć klimat tamtych czasów. Dodatkowo obyczajowość, wszelkiego rodzaju formy grzecznościowe, czy sam karnawał w Wenecji są tak wyjątkowo i intensywnie opisane, że nie można pomylić tej atmosfery z żadnym innym miejscem ani czasem.

    Na uwagę zasługują kreacje postaci. O ile pierwszy tom serii skupia się na głównym bohaterze, tak w drugiej odsłonie przygód mysiego kompozytora możemy zaznajomić się z całym wachlarzem charakterów i temperamentów. Thierry Joor zadbał o to aby, tak jak przystało na klimat Wenecji, było barwnie i kolorowo. Przykładem może być spotkanie głównego bohatera ze Stradivariusem. Dzięki temu w historii pojawiają się elementy fantastyczne (obie postacie żyły w zupełnie innych czasach i nie mogły się ze sobą spotkać), które dodatkowo urozmaicają fabułę i dają nowe możliwości rozwinięcia istniejących już wątków.

    Najmocniejszym akcentem są ilustracje wykonane przez Gradimira Smudja, który sławę zdobył tworząc serię humorystycznych grafik związanych z van Goghiem. Obrazy, jakie wykonał na potrzeby komiksu o Myszarcie, są niezwykłe i zapadają w pamięć. Bardzo charakterystyczne antropomorficzne zwierzęta, przepiękne tła oraz dobór kolorów nadają całej kompozycji niesamowity klimat. Przepych, który jest widoczny na ilustracjach sprawia, że nie można od nich oderwać oczu, ponieważ za każdym razem możemy znaleźć jakiś nowy detal, dodatkowo wzbogacający fabułę. Dzieła Smudja mają w sobie niezwykły urok, który zniewala czytelnika i nie pozwala przejść obok tego komiksu obojętnie.

    „Myszart w Wenecji” to niesamowita historia, która sprawia, że w mgnieniu oka możemy przenieść się nie tylko w zupełnie inne miejsce, ale również zupełnie inny czas. Fabuła wymyślona przez Thierry’ego Joora pozwala nam odkryć niuanse i specyficzny klimat XVIII-wiecznej Europy, a magiczne ilustracje Gradimira Smudja sprawiają, że cała opowieść na długo zostaje w pamięci. Nie można w paru słowach podsumować „Myszarta w Wenecji”. Jedyne, co jest pewne to to, że zachwyci czytelnika.

    SZCZEGÓŁY:
    Tytuł: Myszart w Wenecji
    Wydawnictwo: Egmont Polska
    Typ: komiks dla dzieci
    Data premiery: 12.08.2020
    Scenariusz i ilustracje: Thierry Joor i Gradimir Smudija

    PODSUMOWANIE

    Plusy:
    + ciekawa historia z zachowaniem historycznych detali
    + elementy fantastyczne
    + przepiękne ilustracje, pełne energii i przepychu

    komentarze

    guest
    To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
    0 komentarzy
    Inline Feedbacks
    Zobacz wszystkie kometarze
    Karolina
    Karolina "fitgeekmama" Kosek
    Zaczęło się od Quo Vadis, potem już poszło. Najchętniej i najczęściej sięgam po fantastykę, ale nie obce są mi inne gatunki. Moje wewnętrzne dziecko ciągle o sobie przypomina, dlatego nigdy nie wyrosłam z mang. Natomiast moje zewnętrzne dzieci każą czytać sobie wszystko, co wpadnie im w małe łapki. Dlatego każdej książce daję szansę, nawet takiej, która wydaje się całkiem bez ładu i sensu

    0
    Podziel się swoją opiniąx
    ()
    x