SIEĆ NERDHEIM:

Lekcja afrykańskiego. Recenzja komiksu Milczenie Hipopotama

Ktoś z Państwa widział tego Hipopotama? Milczą.
Ktoś z Państwa widział tego Hipopotama? Milczą.

Przywykliśmy do obrazka grupki Szkolnych Dzieci wsłuchanych w baśń czytaną przez Panią Nauczycielkę. Każdy niezawodnie go współtworzył, a ci, którymi powoduje instynkt pedagogiczny, opiekuńczy bądź rodzicielski, może już przesunęli na siebie punkt ciężkości w przedstawionej kompozycji. Ale i dla nich ten układ nie musi być ostateczny. A niech tak Pani Nauczycielka odpocznie i każe Szkolnym Dzieciom opowiedzieć lub lepiej, napisać baśń – ma za jednym zamachem materiał do oceny i do poszerzenia własnego repertuaru opowieści bez kłopotania się o prawa autorskie, he he! Że o ciszy na lekcji nie wspomnę.

Na taki pomysł wpadła Tereza Imlaufová, która z rocznego pobytu w Republice Środkowoafrykańskiej powróciła do Czech bogatsza o doświadczenia okazjonalnie mianowanej nauczycielki i opiekunki oraz o zbiór opowieści z dużą swobodą objętych wyznaczonym przez treść zadania mianem baśni (właściwszy termin tutaj to bajka). Nierówny poziom poszczególnych prac, właściwy każdej społeczności uczniowskiej, można pominąć wobec ogólnego wrażenia inwencji i różnorodności, pożądanego wobec każdej, nie tylko szkolnej, rutyny. Czeszka poszła krok dalej i udostępniła owo świadectwo wymiany kulturowej swojemu bratu, Davidowi Böhmowi, który zapewnił mu oprawę graficzną. Tak powstały komiksowe adaptacje 25 prac afrykańskich dzieci, objęte enigmatycznym tytułem Milczenie Hipopotama.

Przyrodnie siostry, wyrodna macocha.
Przyrodnie siostry, wyrodna macocha.

Każdy folklor dostarcza argumentów na rzecz nieświadomości zbiorowej, wspólnych dla całej ludzkości lęków i potrzeb. Jego ujęcie w tym konkretnym wypadku jest o tyle wyjątkowe, że nie towarzyszy mu większa redaktorska ingerencja – sam fakt konieczności użycia przez uczniów języka francuskiego do zapisania opowieści wprowadził nieco komplikacji (jedna z nich dotyczy tytułu komiksu, o czym też w krótkim wstępie informuje Imlaufová), stąd mamy do czynienia z prostymi skrótowymi fabułami autorstwa dzieci.

Pośród nich i bez etnograficznych kompetencji można rozróżnić te bliższe tradycyjnej formie bajki magicznej od tych, które w dziecięcej wyobraźni zaadaptowały elementy współczesnego świata (chłopiec sprzedający naftę, kobieta łasa na cywilizacyjny splendor, rozróżnienie dotyczące cudzoziemca i obywatela, obecność prezydenta) czy innych zasłyszanych historii. Opowieści osadzone w świecie zwierząt zabrzmią szczególnie znajomo dla każdego, kto ma za sobą podstawowy kurs języka ezopowego (unikalną treść oferuje tylko Pan kruk i kura), baśniowi strukturaliści potwierdzą obecność stałych motywów (tutaj wyróżnia się historia O małej Marysi, która kumuluje ich najwięcej, poszerzając przy tym skład magicznej garderoby o zaczarowane majtki), ale najwięcej wrażeń dostarczy nam to, co wiąże się z każdym folklorem – system wartości, winy i kary.

Blacharstwo interkontynentalne.
Blacharstwo interkontynentalne.

Niby nie odsłania on przed nami niczego nowego, bo niezmiennie każe doceniać przebiegłość i rezolutność, kpi z konsekwencji zachłanności i buty czy napomina przed kłamstwem i nieposłuszeństwem, ale puenty kilku historii zdecydowanie nabierają siły przez to, że zostały przytoczone właśnie przez dzieci. Dotyczą one śmierci, zarówno tej, która jest zbrodnią, jak i tej będącej karą. Jeden ojciec zabija córkę, gdyż chce mieć tylko synów, drugi uśmierca syna, który podzielił się mięsem z resztą rodziny, brat pozbawia życia siostrę z zazdrości – jak by nie spojrzeć, uświęcony baśniową tradycją patriarchat. To poczucie wzmacnia fakt znanego w afrykańskiej kulturze wielożeństwa i kwestii wartości kobiety czy dziecka – kolejnym przykładem niech będzie mężczyzna (w tej roli – uwaga! uwaga! – sam Jan Chrzciciel), który postanawia porzucić kilkoro spośród swoich zbyt wielu dzieci, czy fryzjerzy prowadzący na targ swoje ciotki w celu wymiany ich na mięso. Ten artykuł spożywczy pozostaje zresztą konsekwentnie w całym Milczeniu towarem delikatesowym i deficytowym.

Z powyższych określeń to pierwsze zdecydowanie może definiować pracę Böhma. Artysta zwięzłe teksty wzbogacił za pomocą ilustracji wyglądających jak kadry filmu kręconego w technice teatru cieni. Zarówno kamienny kolor „ekranu” (plus dla wydawcy za grubość użytego papieru!), jak i rzucone nań płaskie sylwetki i krajobrazy kojarzą się w oczywisty sposób z malarstwem naskalnym. To bardziej do niego niż do charakterystycznych dla afrykańskiej sztuki żywych ornamentujących kolorów i wydłużonych harmonijnie miękkich linii nawiązuje rysownik. Owszem, podstawą konturu pozostaje łuk, ale ma on w sobie wycinankową nierówność. Jakby tego nie nazwać – wygląda świetnie. Typografia tytułów podkreśla prymitywistyczną stylistykę.

I rzekł brat - oddaj kwiat!
I rzekł brat – oddaj kwiat!

Nie oznacza to optycznej monotonii. Böhm opowiada obrazem na poziomie bez wątpienia komiksowym. Trafia w zróżnicowany nastrój historii, zbliża i oddala (przy czym na osobnego bohatera całości wyrastają zęby; te ośle z Niegrzecznego chłopca są wręcz upiorne), nie stroni od gry przestrzenią, eliminując linie rozgraniczające kadry (Szympans i krokodyl), czy pomysłowo wykorzystując zamiast nich rysunek rzeki (Hiena, koza i pies) i postaci bohatera (Pająk i dziki pochrzyn). Niepomiernie uatrakcyjnia zwięzłe historie, pozwalając z większą wyrozumiałością traktować pospieszność i absurdalność poniektórych. Podszedł do dziecięcych autorów/informatorów poważnie, życzliwie i z humorem.

Coś znanego i nowego zarazem – jak to z baśnią bywa. W wersji bez cenzury, straszno, smutno, śmieszno i z morałem, w tempie powtarzanej plotki, której plastyczną rekonstrukcję wydarzeń zapewnił obdarzony czułym uchem, a jeszcze bardziej wyczuloną ręką, artysta. Atrakcyjna, choć wciąż oglądowa, lekcja bogatego folkloru Czarnego Lądu. Gdy obejrzycie, rozejrzyjcie się za dłuższym kursem, bo warto.

Wydawnictwu Centrala serdecznie dziękujemy za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

SZCZEGÓŁY:
Tytuł: Milczenie Hipopotama
Wydawnictwo: Centrala
Scenariusz i rysunki: David Böhm
Tłumaczenie: Michał Słomka
Typ: komiks
Gatunek: bajki i opowieści ludowe
Data premiery: 05.05.2021
Liczba stron: 64
Author

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

spot_img

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Łukasz "Justin" Łęcki
Dzieciństwo spędziłem przy komiksach TM-Semic, konsoli Pegasus i arcade’owych bijatykach. Od kilkudziesięciu lat sukcesywnie podnoszę stopień czytelniczego wtajemniczenia, nie obierając przy tym szczególnej specjalizacji. Fascynują mnie mity, folklor, omen, symbole – wszystko, co tworzy panoptyczny rdzeń ludzkiej wyobraźni. Estetycznie i duchowo czuję się związany z modernizmem, ale dzięki dzieciom i znajomym udaje mi się utrzymywać niezbędny poziom cywilizacyjnej ogłady. Nałogowo wizytuję antykwariaty książkowe i sklepowe działy słodyczy. Piszę też dla wortalu i czasopisma Ryms.