SIEĆ NERDHEIM:

Fajnie, ale czemu tak mało?! Recenzja komiksu Mercy Tom 1

KorektaVivique
Mercy — Okładka komiksu
Mercy — Okładka komiksu

Nie miałem dotąd styczności z twórczością Mirki Andolfo. Wbrew Naturze nigdy nie przykuło mojego zainteresowania, a z innymi jej pozycjami jakoś nie było mi po drodze. Gotycki, mroczny, poniekąd lovecraftowski klimat wylewający się z najnowszego komiksu Mercy doprowadził do zmiany tej sytuacji. Wielka szkoda, że wydawnictwo Non Stop Comics zdecydowało się podzielić tę kilkuzeszytową serię, a nie wydać ją w jednym zbiorze. Oczekując na kolejne tomy, postanowiłem podzielić się z wami swoimi przemyśleniami i mam nadzieję, że po ich przeczytaniu sięgniecie po tę pozycję i będziecie tak samo podekscytowani dalszym rozwojem zdarzeń.

Mercy — Plansza z komiksu
Mercy — Plansza z komiksu

Fabuła rozpoczyna się od masakry w kopalni. Oglądając pierwsze strony miałem gigantyczne skojarzenia z obrazami z podręcznika do Zew Cthulhu RPG. W podobny sposób prezentują one strach, bezradność, dynamikę czynności oraz tragizm sytuacji. Akcja komiksu przenosi się kilka lat naprzód, do obchodów upamiętniających te tragiczne wydarzenia. Pierwszy zeszyt – czyli de facto połowa tomu – przedstawia sporą gamę postaci, które na pozór mogą wydawać się nieistotne dla przebiegu historii. Po ukończonej lekturze to wrażenie nie znika w pełni. Część z zaprezentowanych person nie miała za dużo miejsca, by się przedstawić. Najwięcej przypadło ewidentnie młodej dziewczynce Rory oraz nowo przybyłej do miasta Lady Hellaine. Rozpoczynając czytanie, byłem pewien, że owa tajemnicza dama z Seattle jest główną bohaterką komiksu. Po lekturze drugiego zeszytu moje przekonanie znacząco zmalało, ze względu na to, jak bogato Rory została zarysowana i wpisana w kontekst historii Lady Hellaine. Nastąpiło to w sposób tak trywialny, a zarazem uroczy, wpasowujący się w charaktery tych postaci, że nie mogę się doczekać, jak rozwinie się ich relacja.

Mercy — Plansza z komiksu
Mercy — Plansza z komiksu

Myślę, że reprezentantka butnej młodzieży jest idealnym punktem do zmiany tematu na rysunki. Nie mam pojęcia, jak Mirce się to udało, ale w tym zimnym, mrocznym świecie jakoś oddała poprzez grafikę charakter Rory – wesołą, pewną siebie, zmotywowaną dziewczynkę. Pomimo że paleta barw czy styl nie zmieniają się względem reszty pozycji, to czułem w ich przedstawieniu klimat z Czaroliny. Rysunki ubrań z tamtej epoki są po prostu fenomenalne i przedstawione z wielką dbałością o szczegóły. Monstrum, które poznajemy w drugiej części woluminu, jest okazałe i przerażające. Nie jest jakoś nader innowacyjne, bo kojarzy mi się z pomysłami, które były w The Strain, niemniej robi wrażenie.

Mercy — Plansza z komiksu
Mercy — Plansza z komiksu

Pierwszy tom Mercy to naprawdę solidna dawka gotyckiego horroru. Z jednej strony trochę mi przykro, że Non Stop Comics postanowiło tę serię podzielić, z drugiej natomiast doskonale rozumiem tę decyzję. Po lekturze jestem kompletnie usatysfakcjonowany i chcę więcej. Odważnie powiem, że uważam, iż dla każdego fana horroru jest to pozycja obowiązkowa. Fabularnie nic jej nie brakuje, a rysunki sprawiają, że po prostu opada szczęka i choćby dla nich warto mieć ten komiks na półce.

Tytuł: Mercy, tom 1: Dama, Mróz i Diabeł
Wydawnictwo: Non Stop Comics
Autorzy: Mirka Andolfo
Typ: komiks
Data premiery: 23.09.2020
Liczba stron: 64

Bądź na bieżąco z naszymi recenzjami. Obserwuj Nerdheim w Google News

spot_img

komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
To pole jest wymagane. Przed jego zaznaczeniem koniecznie zapoznaj się z podlinkowanym dokumentem
1 Komentarz
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie kometarze
Sebastian "Kerberos" Luc-Lepianka
Recenzent
7 miesięcy temu

W końcu po polsku. Komiksy od Mirki mogę kupować w ciemno, a Mercy to fantastyczna produkcja, którą poleciłbym nawet jeśli ktoś nie jest fanem horrorów, a lubi np. wiktoriańskie albo około-westernowe klimaty.

Jurek Kiryczuk
Za dnia programista, w nocy maniak popkulturowy, który ogląda zdecydowanie za dużo seriali. Oprócz tego pochłania masowo komiksy, filmy oraz gry. Nie lubi dyskutować o muzyce, bo uważa, że każdy gatunek ma w sobie coś do zaoferowania, a sama muzyka powinna łączyć, a nie dzielić ludzi. Dusza humanisty zamknięta w ciele ścisłowca dostaje swoją chwilę, pisząc teksty na tym portalu. Oprócz popkultury i nowinek technologicznych lubi napić się dobrego piwa, a także zasłuchiwać się w podcastach.