• ŚWIAT KOMIKSU
Więcej

    Magia Warszawy, czyli recenzja komiksu Liber Horrorum: Księga grozy

    Liber Horrorum

    Okultyzm to dość popularny wątek literacki i filmowy. Cechami wpływającymi na jego chodliwość są w głównej mierze enigmatyczność i nieszablonowość. Z kolei źródła wiedzy i inspiracji, którymi kierują się twórcy oraz artyści, mogą stanowić zarówno starożytne zapiski znajdujące się wewnątrz egipskich piramid, jak i tajemnicze księgi spisywane przez najznamienitszych badaczy magii czy innych zakazanych sekretów.

    Tematyka ezoteryki i wiedzy tajemnej zagościła również na planszach komiksowych. Nawiązania do sztuk magicznych znajdziemy między innymi w twórczości Neila Gaimana (cykl Sandman), Stephena Kinga (Mroczna Wieża) czy Cullena Bunna (Hrabstwo Harrow). Przykładów można wymienić jeszcze więcej, lecz skupmy się na naszym polskim rynku. Od razu z ręką na sercu przyznaję, że temat ten nie jest moją mocną stroną (zapoznałem się tak naprawdę z zaledwie garstką tytułów) i na palcach jednej dłoni jestem w stanie wyliczyć wszystkich znanych mi przedstawicieli rodzimego środowiska komiksowego (nadrobienie tej kwestii mieści się w moich planach na ten rok). Dlatego też nie będę owijał w bawełnę i przytoczę jedyną bliską mi polską pozycję związaną z tematyką magii, jaką jest Wiedźmin z rysunkami Bogusława Polcha. To znaczy już nie jedyną. Niedawno do moich rąk trafił Liber Horrorum autorstwa Michała Cetnarowskiego i Marcina Kułakowskiego. Z chęcią podzielę się z wami swoją opinią na jego temat.

    Liber Horrorum

    Zacznijmy zatem od fabuły… Główni bohaterowie historii to para przyjaciół: Kacper i Natalia. Ten pierwszy swoją fizycznością przypomina marvelowskiego Logana, zaś jego towarzyszka to pozbawiona kompleksów i twardo stąpająca po ziemi młoda niewiasta. Poza wspólnym miejscem zamieszkania (Warszawa) łączą ich trudy związane z handlem rzadkimi i nietypowymi dobrami materialnymi: dziełami sztuki, książkami czy biżuterią. Od czasu do czasu nawiedza ich Wojtek, wspólny znajomy, istny „pan złota rączka”. Pewnego razu nawiązany zostaje kontakt z klientem pragnącym pozbyć się Księgi grozy. Kacper, obeznany w temacie mistycyzmu i ksiąg zakazanych, widzi możliwość niemałego zarobku. Nabywa nietypową książkę i od tej pory wokół niego i przyjaciółki zaczynają mieć miejsce niewytłumaczalne zjawiska. W trakcie przechowywania Księgi grozy Kacper, przy pomocy znanych sobie technik, coraz bardziej zagłębia się w tajniki enigmatycznego dzieła…

    Liber Horrorum

    Tandeta, przewidywalność, kiepski rysunek to cechy, które w żadnym stopniu nie dotyczą Liber Horrorum. Mamy tu doskonałe i szczegółowe szkice autorstwa Kułakowskiego, świetnie oddające klimat wykreowany przez Cetnarowskiego. Kadry ukazujące wybrane miejsca w Warszawie wiernie odwzorowują rzeczywistość, co dla mnie jako mieszkańca stolicy, ale i osoby ceniącej wiarygodność, jest ważne. Postacie stworzone przez autorów to istne oryginały (choć widać w nich pewne popkulturowe inspiracje), a relacje między nimi są autentyczne i konkretne. Bardzo chwalę sobie też zachowanie odpowiednich norm językowych w trakcie ukazywania wydarzeń historycznych mających miejsce w XVIII wieku.

    Liber Horrorum

    Wierzę, że Liber Horrorum: Księga grozy nie skończy się na jednym tomie, a autorzy, mimo że mnie „kupili”, zaskoczą raz jeszcze niesztampowo poprowadzoną fabułą oraz niespodziewanymi zwrotami akcji. Po cichu liczę też na wątki opisujące okoliczności spotkania głównych bohaterów, bo jestem przekonany, że może to być naprawdę niezła historia.

    Komiks polecam nie tylko miłośnikom horroru czy okultyzmu. Rekomenduję go również tym, którzy cenią sobie dobrą opowiastkę okraszoną nietuzinkowymi zwrotami akcji, elementami gore oraz specyficznym humorem. Na pewno się nie zawiedziecie!

    Serdecznie dziękujemy Wydawnictwu GENIUS CREATIONS za podesłanie egzemplarza do recenzji.

    ZOBACZ W SKLEPACH

    SZCZEGÓŁY:

    Tytuł: Liber Horrorum: Księga grozy
    Wydawnictwo: Genius Creations
    Autor: Michał Cetnarowski
    Rysunki: Marcin Kułakowski
    Typ: komiks
    Data premiery: 14.09.2017
    Liczba stron: 56

    PODSUMOWANIE

    Plusy:
    + oryginalni bohaterowie
    + wartka akcja
    + zachowanie norm językowych
    + doskonałe szkice

    Minusy:
    - trochę krótki – 56 stron
    - niektórych może odstraszać cena

    Dodaj komentarz

    avatar
    Łukasz „Kisiel” Krzeszowiec
    Łukasz „Kisiel” Krzeszowiec
    Rocznik ’88. Fan komiksu, dobrej książki i filmu. Lubi posłuchać ostrzejszych brzmień. Swój gust muzyczny przyprawia klasyką oraz muzyką elektroniczną. Nie znosi owijania w bawełnę i jak ognia unika „niepracującej szlachty” czy „absolwentów szkół robienia hałasu”. W wolnych chwilach poluje na prawdziwe pokemony, włócząc się z wędką wzdłuż brzegów Królowej Rzek, zdradzając ją chwilami z innymi ciekami i bajorami. Nieuleczalny fanatyk włoskiego futbolu (wierny kibic Interu Mediolan). Wielbiciel dobrego piwa i whisky. Czasem popełnia recenzje, by innym razem nabazgrolić coś z zupełnie innej beczki. Podczas ostatniego remontu w jego domu, jeden z majstrów stwierdził, że ma nierówno pod sufitem.